,
Obserwuj
Polska

Rosyjskie drony "od Rzeszowa po Siedlce". "Atak masowy, ale nie rekordowy"

2 min. czytania
10.09.2025 09:09

Ukraińcy informowali, że drony leciały w różnych kierunkach: od Rzeszowa po Siedlce - przekazał w "Poranku TOK FM" Mariusz Cielma. Ekspert wyjaśnił, że Rosjanie ostatnio wykorzystują nasze terytorium, żeby atakować obwód lwowski.

Nadzwyczajne posiedzenie rządu w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony
Nadzwyczajne posiedzenie rządu w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony
fot. Michal Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl
  • W nocy z wtorku na środę doszło do "wielokrotnego naruszenia" polskiej przestrzeni powietrznej, wojsko "użyło uzbrojenia" w celu zestrzelenia dronów;
  • Według informacji od ukraińskich służb drony leciały w kierunkach "od Rzeszowa po Siedlce";
  • Mariusz Cielma w TOK FM stwierdził, że Rosjanie ostatnio wykorzystują nasze terytorium, żeby atakować obwód lwowski.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że w trakcie nocnego ataku Federacji Rosyjskiej wykonującej uderzenia na obiekty znajdujące się na terytorium Ukrainy, nasza przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Część z nich została zestrzelona.

- Ukraińcy informowali, że drony leciały w różnych kierunkach: od Rzeszowa po Siedlce - przekazał w "Poranku TOK FM" Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa". W opinii eksperta ostatnio czujność polskich sił zbrojnych została "trochę uśpiona". - Niekiedy te drony pojawiały się, kiedy aktywność rosyjska nie była duża. Dzisiaj była całkiem spora - mówił.

- To był całkiem duży atak, choć raczej nie rekordowy - ocenił Cielma, wskazując, że jednorazowo w powietrzu znajdowało się ok. 100 dronów, a było kilka "fal" naruszania przestrzeni powietrznej Polski. - Jak na nasz kraj [ten incydent - przyp.red.] miał skalę masową - ocenił rozmówca Wojciecha Muzala i Macieja Głogowskiego. I dodał, że Rosjanie ostatnio wykorzystują nasze terytorium, żeby atakować obwód lwowski.

Jak Polska reaguje na obce drony w przestrzeni powietrznej?

Redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa" zaznaczył, że nie zawsze Polska podrywa myśliwce - zazwyczaj wtedy, gdy siły zbrojne uzyskują wysoki stopień prawdopodobieństwa, że celem ataku może być zachodnia Ukraina.

Redakcja poleca

- Wtedy startują samoloty myśliwskie, które są predysponowane do zwalczania pocisków rakietowych manewrujących, jakimi dzisiaj w nocy atakowano zachodnią Ukrainę. Startują śmigłowce, które są predysponowane, żeby ścigać te drony. Uruchamiamy więcej radarów, czyli zagęszczamy pole widzenia - wytłumaczył Cielma.

Jak dodał ekspert, dziś w nocy uruchomiony został też "latający radar", czyli zakupiony od Szwecji system AWACS. - Mamy dwa takie samoloty. One są o tyle lepsze, że "patrzą z góry" - powiedział

Źródło: Tokfm.pl