Sprzedawcy węgla donoszą na Polską Grupę Górniczą. "Mówimy dość tym patologicznym praktykom"
Prezes PIGSW Łukasz Horbacz przekonuje, że Polska Grupa Górnicza sprzedaje węgiel opałowy w cenach o kilkaset złotych niższych od cen rynkowych. Zarzuty te, jak mówi, opiera na powszechnie dostępnych danych. - Ten proces trwa już od kilku miesięcy, ale jego kulminacja nastąpiła w niedawno zakończonej promocji Black Weeks - wyjaśnia TOK FM prezes Horbacz.
Wspomniana promocja w e-sklepie PGG zakładała obniżenie regularnej ceny węgla o 200 zł za tonę. Cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, co spółka podkreślała na swojej stronie internetowej. "Sprzedaż w ramach promocji Black Weeks wzrosła niemal dziesięciokrotnie, przyciągając do e-sklepu wielu nowych klientów" - informowano w komunikacie.
Według PIGSW takie praktyki uderzają w inne podmioty i powinny spotkać się ze zdecydowaną reakcją. - Podejmowanie działań, które nastawione jest na eliminację uczestników rynku, a tak to odbieramy, w oparciu o finansowanie ze środków publicznych pozostaje w sprzeczności z prawem ochrony konkurencji i z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej - ocenia prezes Izby.
Energetyczna układanka na progu sezonu jesienno-zimowego. Czy są szanse na tańszy węgiel i prąd?
Będzie wniosek do UOKiK
Horbacz opracował w tej sprawie list otwarty, w którym pisze m.in.: "Jako branża, mówimy stanowcze dość takim patologicznym praktykom rynkowym! (...) Opisana powyżej sytuacja może skutkować interwencją zarówno polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Najwyższej Izby Kontroli, ale przede wszystkim także Komisji Europejskiej".
Jak usłyszeliśmy od Horbacza, PIGSW przygotowuje już wniosek do UOKiK o wszczęcie postępowania w tej sprawie.
"Najbardziej absurdalne jest to, że sprzedaż węgla wyłącznie przez sklep internetowy doprowadziła do sytuacji, w której PGG wprowadza coraz to kolejne obniżki, próbując pozbyć się zalegającego na hałdach węgla, podczas gdy większość składów opałowych w całym kraju sprzedaje węgiel importowany" - czytamy dalej w piśmie.
PIGSW przekonuje też, że wspomniane promocje pogarszają sytuację spółki. Według Izby straty sięgają łącznie niemal 1,9 mld złotych w skali roku. "Tyle potencjalnie polski podatnik dopłaci do węgla opałowego sprzedawanego przez PGG" - podaje PIGSW w swoim liście. "...gdy Komisja Europejska zauważy, co wyprawia się w Katowicach na Powstańców [adres siedziby PGG], może zakazać pomocy publicznej dla PGG, co prawdopodobnie będzie skutkowało jej bankructwem" - pisze Horbacz i pyta: "Czy los PGG wisi na włosku? Dlaczego gigant jest w tak fatalnej kondycji finansowej zaledwie w rok po węglowej hossie?".
Górnicy a nowy rząd. Są już pierwsze warunki. 'Inaczej będą protesty'
Polska Grupa Górnicza odpiera zarzuty
Polska Grupa Górnicza zarzuty Łukasza Horbacza uznaje za nieprawdziwe. W przesłanym nam oświadczeniu spółka przypomniała, że "uruchomienie w 2022 r. sprzedaży bezpośredniej w e-sklepie i zbudowanie sieci Kwalifikowanych Dostawców Węgla było odpowiedzią na spekulacje cenowe pośredników, którzy w kryzysie po wybuchu wojny w Ukrainie nakładali na paliwo z kopalń PGG S.A. marże dochodzące do 2,5 tys. zł na 1 tonie".
Spółka tłumaczy, że wykorzystuje po prostu rynkowe działania zachęcające konsumentów do zaopatrzenia się w węgiel opałowy.
"Promocje typu Black Weeks są powszechną praktyką handlową stosowaną przez wiele podmiotów gospodarczych. Nie tylko nie pogarszają one kondycji spółki, ale znacznie poprawiają jej wyniki" - przekonują przedstawiciele PGG. "W 2022 roku, po wybuchu wojny w Ukrainie, rynek węgla opałowego notował znaczny deficyt, który rząd zaspokajał importem. Obecnie, w 2023 roku, do sprzedaży promocyjnej trafia węgiel ze zwałów, a jego zbycie pozwala uniknąć strat spowodowanych degradacją zwałowanego surowca" - podsumowują.