Autokary "Solidarności" już jadą. Uwaga na utrudnienia w Warszawie
- W czwartek 9 stycznia w Warszawie odbędzie się protest "Solidarności";
- Manifestacja rozpocznie się o godzinie 12.00 przed siedzibą PGE i zakończy przed Ministerstwem Aktywów Państwowych o godzinie 16:00;
- Jak mówił Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności, przy kilku tysiącach uczestników przemarsz może potrwać długo. - Z góry przepraszamy Warszawiaków, że utrudnienia będą - mówił TOK FM.
Protest współorganizują Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki Solidarności oraz regiony Pomorza Zachodniego oraz Śląsko-Dąbrowski. W obronie miejsc pracy w elektrowniach Rybnik, Łaziska, Dolna Odra oraz Elektrowni Kozienice, a także w zakładach kooperujących z tymi przedsiębiorstwami, do stolicy ma przyjechać ok. pięć tys. związkowców. Do kolegów z Solidarności dołączą również reprezentanci innych central związkowych - Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych.
Protest w obronie "całej polskiej gospodarki"
Jak zapewniają organizatorzy, nie chodzi tylko o obronę miejsc pracy. - Jest już dużo opracowań, które mówią, że w naszym kraju lada moment zabraknie prądu. Nasza transformacja energetyczna jest robiona kompletnie bez głowy. Ona nie ma nic wspólnego ze słynnym słowem 'sprawiedliwa' - wskazuje Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.
- Wyłączamy energetykę konwencjonalną, nie mamy energetyki atomowej, idziemy w najdroższą energię świata, którą są off-shory - dodaje.
Nie tylko w obronie miejsc pracy. Szczegóły manifestacji
Manifestacja rozpocznie się w samo południe przed siedzibą PGE Polskiej Grupy Energetycznej przy ul. Mysiej 2 w Warszawie. Tam Solidarność podejmie próbę wręczenia petycji zarządowi firmy. Następnie protestujący przemaszerują Bracką, Alejami Jerozolimskimi, Marszałkowską i Wspólną przed gmach Ministerstwa Aktywów Państwowych przy Kruczej 36, gdzie planowany jest wiec ok. godz. 13.00.
Protest ma być głośny, a kierowcy muszą się uzbroić w cierpliwość. - Tam co prawda długo się nie idzie, to jest gdzieś około 2 km przemarszu. Natomiast, jak będzie nas kilka ładnych tysięcy, to ten przemarsz potrwa długo. Z góry przepraszamy Warszawiaków, że utrudnienia będą. No, ale tak to jest podczas protestów i tego się niestety nie da uniknąć - mówi TOK FM Kolorz.
Chcą, aby Tusk spotkał się z Ostatnim Pokoleniem. 'To jest niegodne i nieskuteczne'
Związkowy lider zapowiada, że protest nie będzie tak spektakularny, jak to bywało 20 lat temu, kiedy na ulicach było czarno od dymiących się, spalonych opon. - Będzie merytorycznie i happeningowo - deklaruje.
Petycje związkowców
- Chcemy z bardzo dużą determinacją pokazać, że Polska, jako część Unii Europejskiej, idzie w bardzo złym kierunku, jeśli chodzi o transformację energetyczną, o ceny prądu. Chcemy, żeby nastąpiła jakaś refleksja, szczególnie w tej chwili, gdy Polska ma prezydencję europejską. Zresztą o tej refleksji, bodajże w listopadzie wspominał sam premier Donald Tusk. Natomiast jego słów żadne z ministerstw na poważnie nie bierze i on sam tych swoich słów na razie nie chce wcielać w życie - dodaje.
Związkowcy przygotowali dwie petycje. W pierwszej, kierowanej do zarządu PGE Polska Grupa Energetyczna, domagają się m.in. natychmiastowego wycofania decyzji o przyspieszonej likwidacji Elektrowni Rybnik i Elektrowni Dolna Odra. Adresatem kolejnej petycji jest Ministerstwo Aktywów Państwowych, które sprawuje nadzór nad spółką PGE Polska Grupa Energetyczna i spółką Tauron Polska Energia. Reprezentanci strony społecznej żądają m.in. interwencji resortu w związku z ogłoszonymi przez władze obu spółek zamiarami likwidacji elektrowni węglowych.
Decyzja o zorganizowaniu manifestacji zapadła pod koniec listopada 2024 roku. Autokary ze Śląska wyruszyły do stolicy ok. 6.00 rano.