,
Obserwuj
Polska

Ten alarm musi nas obudzić. Oto protokół bezpieczeństwa

Koprz
3 min. czytania
05.10.2025 16:34

W niedzielną noc Rosja przypuściła jedno z najpotężniejszych uderzeń z powietrza na Ukrainę. Syreny alarmowe rozległy się w wielu miejscach naszego zaatakowanego sąsiada. - Wojna jest bardzo blisko - mówił w TOK FM major rezerwy Jarosław Stelmach i przekonywał, że również Polacy powinni przygotować się na sytuacje kryzysowe. Jak to powinno wyglądać?

fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego już teraz powinniśmy przygotować się na sytuacje kryzysowe;
  • Co zrobić, gdy zawyje syrena alarmowa;
  • Jak ćwiczyć z rodzinami reakcje na ataki z powietrza.

W nocy z soboty na niedzielę alarmy rozległy się w wielu miejscach Ukrainy, bo Rosja przypuściła jeden z najpotężniejszych ataków z powietrza od początku wojny. Uderzyła ponad 50 rakietami, w tym Kindżałami, i ok. 500 dronami bojowymi. Atak dotknął obwody: lwowski, iwano-frankowski, zaporoski, czernihowski, sumski, charkowski, chersoński, odeski i kirowohradzki.

- Wojna jest bardzo blisko, więc obawy (Polaków przed podobnymi zagrożeniami – przyp. red.) są uzasadnione. Szczególnie dla tych osób, które zamieszkują wschodnie regiony naszego kraju. Wcześniejsze incydenty (np. atak dronowy z 10 września) pokazały już, że rosyjskie drony potrafią wlecieć kilkaset kilometrów w głąb Polski - mówił w TOK FM major rezerwy i dr hab. inż. Jarosław Stelmach z Uniwersytetu WSB Merito.

Jak dodał rozmówca Przemysława Iwańczyka, Rosjanie podczas ataków nie przestrzegają żadnych reguł. Atakują np. bloki zamieszkane przez cywilów i pociągi. - Nie łudźmy się, że w naszym przypadku byłoby inaczej - powiedział kierownik merytoryczny studiów podyplomowych o nazwie: Ochrona ludności i obrona cywilna oraz zarządzanie kryzysowe.

Narastające obawy mogą być jednak punktem wyjścia do przygotowań na sytuacje kryzysowe. Jak to powinno wyglądać?

- Powinniśmy rozpoznawać sygnały alarmowania i komunikaty ostrzegania, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. To jest modulowany dźwięk syreny. Powinien być uzupełniony komunikatem słownym, np. „Uwaga, ogłaszam alarm rakietowy”, bo sam dźwięk średnio wskazuje na specyfikę zagrożenia. Mówi tylko, że mamy do czynienia z jakimś alarmem. Jeśli dana syrena nie ma technicznej możliwości (nadania komunikatu słownego), to zostaniemy powiadomieni przez alert RCB albo RSO, czyli Regionalny System Ostrzegania - opisywał gość TOK FM.

Ten alarm musi nas obudzić. "Mamy problem"

Ekspert podkreślił, że bardzo ważne jest, byśmy zareagowali na taki alarm. - I tutaj my, Polacy, mamy z tym problem (…) A czasy są takie, że absolutnie trzeba to zmienić - stwierdził.

Major rezerwy Jarosław Stelmach apelował, by każdy pobrał ze stron rządowych "Poradnik bezpieczeństwa", przeczytać go z rodziną i przećwiczyć zawarte tam zalecenia specjalistów ds. bezpieczeństwa.

Redakcja poleca

 

Czyli jeśli tam jest napisane, że (podczas ataku) trzeba położyć się płasko na ziemi, z nogami złączonymi, a ręce położyć na uszy, to trzeba to prostu zrobić z dziećmi i całą rodziną. Poszukać w naszym mieszkaniu miejsca, które - zgodnie z zasadą dwóch ścian - będzie najbezpieczniejsze w przypadku ataku drona czy rakiety. To może być łazienka albo pomieszczenie na poziomie minus 1. W zależności od tego, gdzie mieszkamy: czy w wysokim bloku, czy domu jednorodzinnym - - tłumaczył.

Protokół bezpieczeństwa na wypadek kryzysu. O tym trzeba pamiętać

W ocenie eksperta taki protokół bezpieczeństwa obowiązuje każdą polską rodzinę i każda z nich powinna go sama przećwiczyć. - Bo kiedy się przygotowywać? Przed zagrożeniem, a nie wtedy, gdy ono już nastąpi - podkreślił.

Jak dodał, do tych przygotowań należy też spakowanie plecaka ewakuacyjnego. Jak to zrobić? To też zostało szczegółowo opisane w "Poradniku bezpieczeństwa".

- Wojna w Ukrainie pokazuje, że trzeba przygotować się na brak prądu, wody i na to, że czasem trzeba przebywać po kilka-kilkanaście godzin w łazience czy piwnicy - tłumaczył i dodał, że trzeba więc zawczasu zadbać o jedzenie, wodę i najpotrzebniejsze rzeczy.

Źródło: TOK FM