"Przejeżdżając taki kawał drogi, wszystkie są w ogromnym stresie". 150 zwierząt z Ukrainy uratowanych przez OTOZ Animals
Przyjęliśmy 149 psów i kotów. W tym tygodniu dotrze kolejnych 40 zwierząt: 20 kotów i 20 psiaków. Wszystkie po przyjeździe przechodzą kwarantannę. Są leczone, szczepione przeciwko wszystkim chorobom, odrobaczane, są też czipowane, sterylizowane i kastrowane. Następnie szukamy im nowych domów. Do tej pory już połowa tych zwierząt znalazła nowe, cudowne domy, co napawa nas wielkim optymizmem!
Już w pierwszych dniach wojny dostaliśmy listę 300 osób, które chciały pomóc i adoptować psy i koty - albo jako tak zwany dom tymczasowy, albo jako dom stały.
Współpracujemy z wolontariuszkami ze schroniska w Charkowie. Miasto jest bombardowane i znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji. Są też u nas zwierzęta z Korostenia pod Żytomierzem, a także ze Lwowa.
Dzisiaj jesteśmy w bardzo dużych emocjach, właśnie z Charkowa przyjechała do nas suczka, która ma obcięte dwie przednie łapki. Kiedy - razem z opiekunkami - widziałyśmy, jak była wyjmowana z klatki, łzy ciekły wszystkim po policzkach. Sunia jest już oczywiście pod opieką lekarza weterynarii. Dostała środki przeciwbólowe, antybiotyk. Jest niezwykle wystraszona. Bardzo boi się ludzi. Zrobimy wszystko, by nam zaufała i później będziemy szukać dla niej nowego domu.
Niestety tak.
Przejeżdżając taki kawał drogi, wszystkie są w ogromnym stresie. Kiedy do nas docierają, na początku bardzo się boją. Chowają się za budami, ale później powolutku się oswajają. Po kilku dniach podchodzą do ludzkiej ręki, potem zaczynają się przytulać i miziać. Mamy filmiki, które pokazują, jak bardzo te psy się zmieniają. Kiedy widzą, że mamy dobre intencje, przełamują się.
Widziałam jeden taki filmik, na którym dwa psiaki ze strachu próbują wcisnąć się w najmniejszą szczelinkę między budą a ścianą boksu - tak bardzo są przestraszone. I rzeczywiście było to niezwykle poruszające.
Są to dwie suczki. Wołamy na nie Uszatki ze względu na śmieszne uszy. Powoli podchodzą do człowieka! Machają ogonkami, cieszą się na nasz widok. Dziś to już zupełnie inne psy. Przeszły ogromną metamorfozę i bardzo się z tego cieszymy. Takim psiakom później też jest łatwiej znaleźć dom.
Tak. Mamy dwa takie pieski, które wciąż bardzo się boją, ale pracujemy nad tym. Wchodzimy do boksu, siedzimy przy nich. Powoli podchodzą do nas, wąchają. Wcześniej czy później na pewno się oswoją. Po tym, co przeszły, mają prawo tak się zachowywać.
Jest też druga suczka, która utyka na prawą łapkę. Ma uszkodzony staw kolanowy i będzie kulała do końca życia. Ale jest przesympatyczna i na pewno szybko znajdzie dom. Siedzi teraz koło mnie i zapewne słucha [śmiech].
Poza tym mieliśmy kilka psów bardzo chudych, z zapadniętymi bokami. Większość z nich jest jednak w dobrej kondycji fizycznej. W psychicznej już niestety nie.
15 dni. W tym czasie obserwujemy zwierzęta, sprawdzamy, czy są zdrowe. Szczepimy przeciwko chorobom zakaźnym, choć część zwierząt była wcześniej zaszczepiona - na granicy albo jeszcze w Ukrainie. Staramy się robić wszystko, żeby do nowych opiekunów trafiły zdrowe, z książeczką zdrowia. Choć oczywiście, jeśli później coś złego będzie się działo, zawsze można do nas przyjść - mamy lekarzy weterynarii i oczywiście pomożemy.
Na Facebooku można też znaleźć pierwsze nasze adopciaki, czyli zwierzęta z Ukrainy w nowych, cudownych domach.
Trzeba przyjechać osobiście i przejść rozmowę adopcyjną. Kota lub psa można zobaczyć, zabrać na spacer, poznać się. Potem na spokojnie zastanowić się i podjąć decyzję. Dobrze, aby na takie spotkanie przyjechała cała rodzina - żeby wszyscy się poznali i zaakceptowali wybranego zwierzaka. Bardzo często przychodzą do nas osoby, które już mają psy i koty z naszych polskich schronisk. Biorą trzeciego czy czwartego zwierzaka, bo chcą pomóc.
Tak. Cieszymy się, że jest wiele osób wrażliwych na psią i kocią krzywdę.
Pomagamy również w inny sposób. Przez granicę przerzuciliśmy ponad 30 ton karmy dla zwierząt. Dla schronisk z Ukrainy, ale i dla prywatnych właścicieli.
Do dzisiaj w zasadzie te emocje nas trzymają. Pamiętam, że wszyscy byli bardzo zmobilizowani. Od razu cała grupa - i pracowników, i wolontariuszy z naszej siedziby - pojechała na granicę. Do dziś zresztą tam jesteśmy, w Korczowej, gdzie mamy swoje stoisko i swojego człowieka, który cały czas pomaga właścicielom zwierząt przekraczającym granicę.
Będziemy pomagać dopóty, dopóki ten horror się nie skończy.
Najlepiej przez media społecznościowe. Mamy też adres e-mailowy adopcjeukraina@otoz.pl. Wystarczy do nas zadzwonić albo napisać, a my się skontaktujemy.
Oprócz karmy - bardzo potrzeba kontenerków i klatek dla zwierząt. Wiele osób, przekraczając granicę, swoje zwierzaki trzyma w torbie, w jakiejś siatce albo owinięte kocem. Potrzebne są nosidełka, kontenerki - aby zwierzęta, będąc w stresie, po prostu nie pouciekały.
Dla Ukraińców to jest bardzo ważne. Dla wielu osób zwierzęta to członkowie rodziny. Nie tylko ludziom, ale też i zwierzakom należy pomagać. Jeśli chcemy przyjąć kogoś, kto ma psa czy kota - przyjmijmy też ich czworonoga. Nie pozwólmy, aby uchodźcy byli zmuszeni do zostawienia swoich zwierząt na ulicach albo w schroniskach.
Jeśli ktoś z uchodźców ma psa lub kota i nie może znaleźć swojego miejsca, to prosimy, żeby się z nami kontaktował. Na Facebooku wrzucimy taką informację. Nie gwarantujemy, że na pewno uda się znaleźć takie miejsca, ale staniemy na głowie, aby pomóc. Dla kilkunastu osób udało się już znaleźć lokum.
Na pewno znalezienie nowych domów dla kolejnych zwierząt. Zarówno dla tych z Ukrainy, jak i z Polski. Adopcja to bilet do nowego życia. Chcę podkreślić, że nie zapominamy o zwierzętach w polskich schroniskach. Prowadzimy 10 schronisk i przytulisk, dzięki naszej kampanii adopcyjnej ponad 90 procent naszych zwierząt znajduje nowe domy.
Oczywiście dalej będziemy pracować z wolontariuszami z Ukrainy. Dalej będziemy zbierać karmę, klatki, smycze, szelki i wysłać je do Ukrainy.
Wiemy, że to kropla w oceanie potrzeb. Chcielibyśmy zrobić dużo więcej, ale do tego potrzebujemy też wsparcia. Jesteśmy organizacją pożytku publicznego, która jest upoważniona do zbierania 1 procenta. Nasz Krajowy Rejestr Sądowy KRS to 0000069730.
Pomoc społeczeństwa jest dla nas bardzo istotna. To dzięki niej możemy ratować jeszcze więcej zwierząt. Wszystkim darczyńcom, ludziom wielkiego serca serdecznie dziękujemy.