Co po wyroku ETPCz ws. sędziego Tulei? "Będziemy mieli kolejny cyrk na pół Europy"
Igor Tuleya wygrał sprawę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał rozpatrywał dwie skargi, jakie sędzia złożył w związku z prowadzonym wobec niego postępowaniem dyscyplinarnym. W 2020 roku nielegalna i nieistniejąca już Izba Dyscyplinarna odebrała mu immunitet, a następnie zawiesiła na ponad dwa lata. ETPCz uznał, że "Polska naruszyła prawo do rzetelnego procesu Igora Tulei, prawo do życia prywatnego oraz wolność ekspresji skarżącego". Zgodnie z wyrokiem Trybunału, Polska będzie musiała zapłacić Tulei 36 tysięcy euro zadośćuczynienia.
Już wiemy, że rząd nie zgadza się z tą decyzją, co ogłosił na profilu w mediach społecznościowych wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Jego zdaniem "rząd nie może wypłacić wskazanej kwoty z uwagi na brzmienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że ETPCz nie jest uprawniony do oceny legalności powołań sędziowskich w Polsce".
- Pan Kaleta uważa, że wyrok interpretacyjny pseudotrubynału konstytucyjnego ma się przeciwstawić obecności Polski jako sygnatariusza konwencji praw człowieka. To jest śmieszne. On nas zrównuje z republikami bananowymi, które po prostu śmieją się w nos wszystkim, którzy wyznają prawa człowieka, mówiąc: to my, tu u siebie decydujemy, jakie prawa wam przysługują, a jakie nie - mówił w "A teraz na poważnie" w TOK FM prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Fundacji Batorego.
Rozmówca Mikołaja Lizuta stwierdził, że "będziemy mieli kolejny cyrk na pół Europy". - Polska przybliży się do państw autorytarnych, które kwestionują funkcjonowanie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten wyrok będzie egzekwowany, tak czy inaczej, i skończy się tylko na tym, że pan Kaleta zyska trochę ułańskiej sławy wśród swoich sympatyków - ocenił prof. Matczak.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Sędziowie TK się podsłuchują. "Pegesus dla niedofinansowanych"
W środę dobiegła końca kadencja Mariusza Muszyńskiego jako wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego. Zmiany, które teraz zaszły podsumował na blogu, złośliwie odnosząc się do sędzi Krystyny Pawłowicz. "Moją obecną sąsiadką jest sędzia Pawłowicz. A że głośno mówi, a pokoje małe i ściany cienkie (kartongips) to już po jednym dniu widzę, jak ciekawe to będzie sąsiedztwo" - napisał. Była posłanka PiS nie pozostała dłużna i odpowiedziała na zaczepkę.
- Wielki Brat był trochę przerażający, natomiast oni są śmieszni. Mnie to bardziej przypomina Gang Olsena. To jest kpina, taki Pegesus dla niedofinansowanych. Ale to bieda w każdym wymiarze - skomentował prof. Matczak. Jak dodał, ta władza wstawia na wszystkie stanowiska ludzi, "którzy są podobni do niej mentalnie (...) i szukają haków na innych". - W serce instytucji, która ma być świątynią praworządności wprowadzono metody znane z działalności agentów, z działalności służb specjalnych (...). Dla mnie to jest wymiar zgnilizny moralnej - ocenił prawnik.
- Sądy są po to, żeby był ktoś, do kogo można pójść, jak jest konflikt, i żeby ten konflikt ktoś rozwiązał. I żeby można było funkcjonować dalej – wyjaśnił prawnik i dodał, że Trybunał Konstytucyjny też był tego typu sądem. Niestety w tej chwili sytuacja wygląda inaczej, a trybunał jest „samym serce tego konfliktu". - Jest to absolutnie postawienie sprawy na głowie – powiedział gość. Jego zdaniem odpowiedzialność za taką sytuację ponosi Jarosław Kaczyński. - On zniszczył to, co jest sercem praworządności i demokracji. Zniszczył instytucję, która ma rozstrzygać konflikty, tak żeby ludzie nawet, gdy się różnią, mogli obok siebie funkcjonować. On zniszczył autorytet sądów (…) To jest sytuacja, w której zmierzamy do permanentnego konfliktu – wyjaśnił. Zdaniem profesora odbudowanie autorytetu instytucji będzie bardzo trudne.
Tuleya odpowiada Kalecie: Nie zrozumiał wyroku, kompromituje się