To dlatego abp Jędraszewski broni religii w szkole? "Tego hierarchowie się boją"
Nowy rok szkolny przyniósł zmiany dotyczące lekcji religii. Ocena z tego przedmiotu nie będzie wliczana do średniej, pozwolono też szkołom na odejście od rygorystycznego trzymania się umieszczania dwóch godzin religii w tygodniu. Poza tym resort naciska, by religię planować jako pierwszą lub ostatnią lekcję danego dnia.
Abp Jędraszewski broni liczby lekcji religii
Jednym z najgłośniejszych krytyków tych zmian jest abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej zamieszczono nagranie, w którym abp Jędraszewski zwrócił się do uczniów. Apelował, aby nie zapominali o wadze lekcji religii, które są 'najlepszą szkołą wewnętrznego formowania się'.
Nycz czuje się lepszy od Jędraszewskiego? 'Muszę go rozczarować'
O lekcjach religii Jędraszewski mówił także podczas mszy w katedrze na Wawelu w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. - Ograniczenia wprowadzane w nauczanie religii w szkołach i próba wprowadzania indoktrynacji, która nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, bo jak nazwać coś, co jest zgodne z rozsądkiem, a co przyjmuje kształt ideologii gender czy różnych ruchów LGBT. Tak próbuje się wychowywać dzieci od początku ich edukacji, nawet przedszkolnej. Próby usuwania religii ze szkół, przesuwania na ostatnią lub pierwszą lekcję. Łączenie grup dzieci niezależnie od ich poziomu nauczania - wymieniał.
Jednocześnie pod koniec sierpnia ministra edukacji Barbara Nowacka mówiła w Radiu ZET, że sam abp Jędraszewski zdaje się dostrzegać problemy kadrowe związane z brakiem katechetów. - Mam świeże pismo od biskupa Jędraszewskiego, że godzi się na jedną godzinę lekcji religii, bo nie ma chętnych do nauczania. Robią zamieszanie, a nie spojrzą w kadry - stwierdziła Nowacka.
Kto utrzyma bezrobotnego księdza katechetę?
Tymczasem okazuje się, że ograniczenie lekcji religii może przynieść problemy samym biskupom. Krakowska 'Gazeta Wyborcza' zwraca uwagę, że w całej tamtejszej diecezji nieco ponad 30 proc. katechetów to księża.
- Katechetami świeckimi oraz zakonnicami czy zakonnikami biskupi się nie przejmują. W przypadku tych pierwszych resort już obiecał, że pomoże tym, którzy będą chcieli się przekwalifikować, a przecież nauczycieli brakuje, więc praca dla nich będzie, choćby na świetlicy. Kolejni są pod kuratelą zakonów i na ich utrzymaniu, więc biskup ma ich z głowy. Problemem jednak jesteśmy my, księża, którzy pracują jako katecheci - mówi cytowany przez 'Wyborczą' duchowny, który od 8 lat uczy religii w jednej z krakowskich szkół.
Katecheta zwraca uwagę, że tam, gdzie księża uczą w szkołach, zmniejszenie liczby lekcji religii może się odbić czkawką właśnie hierarchom. - Niektórzy z nas z właśnie z pensji nauczycielskich finansują różne działania w parafii. Ale też, nie ukrywam, z tych pieniędzy się leczę, jadę na wakacje, opłacam dodatkowe studia. Jeśli stracę pracę jako katecheta, to właśnie do biskupa będzie należało zadbanie o moje utrzymanie, a tego hierarchowie się boją - twierdzi ksiądz katecheta cytowany przez 'Wyborczą'.