,
Obserwuj
Polska

Kościół wytacza nowe działa. Poskarży się na rząd za granicą? "To łamanie Konstytucji"

Gazeta Trójmiasto
5 min. czytania
27.02.2025 18:34
Zaostrza się spór o lekcje religii między Ministerstwem Edukacji Narodowej a stroną kościelną. Episkopat nie wyklucza, że pójdzie z tą sprawą dalej - nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. - Jeśli obecny rząd z czymkolwiek się liczy, to jest to opinia międzynarodowa - zgadza się specjalista prawa wyznaniowego prof. Paweł Borecki.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Od 1 września religia lub etyka ma być tylko raz w tygodniu - tak wynika z rozporządzenia MEN;
  • Kościół jest temu przeciwny i chce, by sprawą zajął się znów Trybunał Konstytucyjny;
  • Ministra Barbara Nowacka odpowiada stanowczo, że to MEN odpowiada za oświatę, a nie Kościół;
  • Według eksperta prawa wyznaniowego to ministra Nowacka narusza ustawę o systemie oświaty, ekspert wskazuje, że Kościół mógłby wynieść ten spór na arenę międzynarodową;
  • KEP nie wyklucza takiej opcji. W ocenie wiceprzewodniczącego Konferencji, z którym rozmawialiśmy, ministra Nowacka jest mało nastawiona na dialog.

 

Co się wydarzyło? Prezydium Konferencji Episkopatu Polski przekazało w czwartek I prezes Sądu Najwyższego petycję dotyczącą lekcji religii. KEP chce, by Małgorzata Manowska zawnioskowała do Trybunału Konstytucyjnego, by ten przyjrzał się rozporządzeniu Ministerstwa Edukacji Narodowej, zgodnie z którym z religia lub etyka będą się odbywać raz tygodniu (przed innymi zajęciami lub po nich). Zmiany mają wejść w życie od 1 września.

Co odpowiedziała Barbara Nowacka? Pytana o tę sprawę ministra edukacji podkreśliła, że to MEN odpowiada za politykę oświatową państwa. - Ja namawiałabym na ścieżkę praworządności, a nie na ścieżkę niepraworządności. Droga, którą obiera dzisiaj episkopat, po raz kolejny pokazuje, że wybiera on niestety tę ścieżkę, która odbiega od przepisów prawa - skomentowała.

Spór o lekcje religii. Kto tu łamie prawo?

Innego zdania co do tego, kto łamie prawo, jest specjalista prawa wyznaniowego prof. Paweł Borecki z Uniwersytetu Warszawskiego. Na konferencji "Relacje państwo-Kościół. Podstawowe zasady państwa prawa", która odbyła się w czwartek w Warszawie, podkreślił, że zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty zmiana rozporządzenia w sprawie warunków i sposobu organizacji nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach powinna nastąpić w porozumieniu z Kościołem katolickim oraz innymi oficjalnie działającymi Kościołami i związkami wyznaniowymi.

Chcą ruszyć Zełenskiemu i Ukrainie z pomocą. Dlaczego to misja ważna też dla Polski?

Jak tłumaczył, oznacza to, że nie można wydać takiego rozporządzenia bez zgody Kościoła. - Działania minister Nowackiej naruszyły ponad 32-letni konsens prawotwórczy w zakresie zmiany rozporządzenia z 1992 roku*. Przestrzegali go wszyscy dotychczasowi ministrowie edukacji: Jerzy Wiatr, Krystyna Łybacka, Anna Zalewska i Przemysława Czarnek. Jeśli związki wyznaniowe akcentowały swój brak zgody na proponowane zmiany, ministrowie ich nie wprowadzali - wskazał prawnik.

Odniósł się także do wypowiedzi Nowackiej, że Kościół "nie może mieć prawa weta w stosunku do rozporządzeń rządu". - Tu nie chodzi o prawo weta. Tutaj chodzi o to, że ustawa [o systemie oświaty - red.] (...) nakłada na stronę rządową, a także na Kościoły, obowiązek dążenia do osiągnięcia obustronnej aprobaty, jeśli chodzi o wydanie rozporządzenia uszczegółowiającego zasady nauczania religii. Ustawa wskazuje, że strona rządowa i wyznaniowa są skazane na współdziałanie - powiedział prof. Borecki.

Awantura o lekcje religii. Profesor podpowiada, jak obejść Kościół. 'Wystarczą trzy podpisy'

Co więc Kościołowi pozostało? Zdaniem eksperta należy - po pierwsze - wystąpić po raz kolejny z petycją do I prezes Sądu Najwyższego, żeby zwróciła się z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego (co już się stało).

- Poza tym uważam, że realnie należy liczyć się z tym, że trzeba przenieść spór na arenę międzynarodową, bo jeśli obecny rząd z czymkolwiek się liczy, to liczy się z opinią międzynarodową - stwierdził prof. Borecki. - Należy rozważyć wniesienie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a także do Komitetu Praw Człowieka ONZ. Poza tym są jeszcze takie instytucje jak: Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Kongres Stanów Zjednoczonych, ponieważ od 1999 r. obowiązuje federalna ustawa o międzynarodowej wolności religijnej. Ochrona wolności religijnej to jeden z celów polityki zagranicznej USA. A i to nie wyczerpuje wszystkich możliwości działania - podsumował.

Nawet oni wypisują dzieci z lekcji religii. Nam tłumaczą, dlaczego to robią

Kościół wyniesie spór o lekcje religii na arenę międzynarodową?

Podczas konferencji głos zabrał także wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Kupny. Jak mówił, Kościół "dostarcza elementu aksjologicznego do funkcjonowania państwa", prowadzi szeroką działalność kulturalną, charytatywną, edukacyjną i społeczną. - Ja już nie będę wracał do historii, że to Kościół nauczył ludzi w Polsce pisać i czytać - powiedział.

Abp Kupny zastrzegł, że współpraca pomiędzy Kościołem a rządem jest konieczna. Ocenił jednak, że problemy wynikają m.in. z kampanii prezydenckiej i pośpiechu w jakim rząd chce załatwiać pewne sprawy.

W jego ocenie sama ministra Nowacka jest mało nastawiona na dialog. - Ona po prostu, po spotkaniu komisji wspólnych, uważa, że to była konsultacja i że może podejmować takie działania. Tymczasem nie ma żadnej zgody, nie ma żadnego podpisu z naszej strony, czyli Prezydium Konferencji Episkopatu. Zresztą pani minister dobrze się orientuje w tym, że my podejmujemy działania, żeby się wycofała z tych wprowadzanych rozporządzeniami zmian - zaznaczył w rozmowie z tokfm.pl.

Zapytany, czy strona kościelna (w przypadku braku porozumienia w sprawie lekcji religii) zaskarży to do instytucji międzynarodowych, odparł, że uzależnia to m.in. od odpowiedzi premiera Donalda Tuska na list prezydium KEP w sprawie nieopublikowania w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 27 listopada 2024 r. ws. rozporządzenia MEN o lekcjach religii.

Co latami ukrywał ksiądz Piotr? 'Już nie jesteśmy zdani na łaskę Kościoła'

Kościół czeka na ruch Tuska. - Czekamy teraz na odpowiedź. Jest mi trudno powiedzieć, czy będziemy podejmowali takie kroki prawne. Ale prawo jest po naszej stronie. To jest łamanie Konstytucji. Nie można rozporządzeniami regulować spraw, które są przedmiotem umowy międzynarodowej - Konkordatu między Stolicą Apostolską a rządem Polski. I nie można jakimś rozporządzeniem podważać ustaleń, które są zawarte w ustawach, a to pani minister niestety czyni - wskazał.

W rozmowie z PAP abp Kupny mówił już bez ogródek. - Będziemy musieli odwołać się do instytucji międzynarodowych. To jest wstyd. Polska przewodniczy w tej chwili (Radzie UE - red.), a my będziemy oskarżali rząd o to, że nie są respektowane wolności religijne. Bo w ramach prawa do wolności religijnej mieści się prawo do edukacji religijnej, a to się dokonuje na katechezie - podkreślił.

*Chodzi o rozporządzenie byłego ministra edukacji Andrzeja Stelmachowskiego z 1992 roku ws. nauczania religii w szkolnictwie publicznym. To dokument, który wskazuje, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty, zmiana rozporządzenia z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizacji nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach powinna nastąpić w porozumieniu z Kościołem.