Duży protest głodowy cudzoziemców w strzeżonym ośrodku w Przemyślu. "Głoduje blisko sto osób"
Cudzoziemcy, którzy podjęli protest głodowy w ośrodku w Przemyślu, to sami mężczyźni. Domagają się m.in. godnego traktowania i respektowania wobec nich praw człowieka. Twierdzą, że część strażników w ośrodku zwraca się do nich po numerze (każdy cudzoziemiec ma w ośrodku swój numer) lub używając wulgaryzmów.
- Większość strażników nas wyzywa. Ostatnio jeden z naszych kolegów miał urodziny, chcieliśmy mu kupić mały tort. W końcu jak często spędza się urodziny w ośrodku? Gdy powiedzieliśmy o tym strażnikom, wyśmiali nas i zwyzywali - opowiada jeden z osadzonych w ośrodku mężczyzn, cytowany przez aktywistów.
Protestujący nie kryją, że ich protest miał być wywołany podjętą w lipcu przez jednego z migrantów próbą samobójczą. Mężczyzna chciał popełnić samobójstwo, bo nie mógł znieść warunków, w których przyszło mu przebywać. - Gdy zabrano go do pielęgniarza, przyjaciel tego mężczyzny chciał się dowiedzieć, co się stało. Strażnik, z którym chciał porozmawiać, chwycił go za szyję i, dusząc, podniósł, a potem uderzył. Byłem wtedy na podwórzu i widziałem wszystko przez okno. Wszyscy to widzieli i mogą zaświadczyć, że tak było - przekonuje cytowany przez Grupę Granica mężczyzna.
Protest w Przemyślu. Postulaty głodujących
Głodujący wysunęli w stosunku do władz ośrodka kilkanaście konkretnych postulatów. Domagają się m.in. "zaprzestania słownej, psychicznej i fizycznej przemocy, w tym rażenia prądem, bicia ludzi i innych czynności" czy zapewnienia większej liczby pracowników socjalnych i pielęgniarzy, którzy będą w stanie się z nimi komunikować. "Potrzebne jest zatrudnienie osób, które znają przynajmniej język angielski" - wskazują protestujący.
Domagają się również traktowania zatrzymanych z poszanowaniem godności i zaprzestania używania numerów zamiast imion. "Mamy imiona i nazwiska. Nie zgadzamy się, aby zwracano się do nas numerem - przypomina to nam praktyki stosowane w obozach zagłady" - wskazują w swoich postulatach.
Walczą też o większą ilość produktów do higieny osobistej i zwiększenia kwoty na comiesięczne zakupy - na dziś dostają 100 zł. Apelują również o przekazywanie im - tu cytat - "całej zawartości paczek, które otrzymujemy, zaprzestanie wyrzucania przekazywanych nam produktów lub przechowywania ich w depozytach".
PiS gra pytaniami o uchodźców i 'jednocześnie ich sprowadza'. 'Ktoś przy okazji na tym zarabia'
Postulują również szerszy dostęp do mediów społecznościowych, by móc być w kontakcie z rodziną. "W dzisiejszych czasach dostęp do telefonów z internetem jest niezbędny. Dla nas to często jedyna droga do komunikowania się z rodzinami w odległych miejscach, a blokowanie możliwości kontaktu to znęcanie się. Postulujemy również umożliwienie korzystania z komputerów 24h na dobę, a nie wyłącznie od 9 do 22 - tak jak to się teraz dzieje" - piszą protestujący.
Podkreślają też, że w przypadku wielu z nich ich pobyt w ośrodkach jest wielokrotnie przedłużany - ich zdaniem bezzasadnie. "Domagamy się indywidualnego rozpatrywania każdej sprawy, a nie automatycznego, masowego stemplowania wszystkich decyzji, jedynie zmieniając dane osobowe" - piszą w swoich postulatach.
Migranci proszą również o lekcje języka polskiego, których im bardzo brakuje, a także o zajęcia integracyjne w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców. "Sprzeciwiamy się też ustnemu informowaniu osób o ich deportacji w języku niezrozumiałym dla cudzoziemca. Domagamy się też zaprzestania deportacji do krajów, w których toczą się konflikty zbrojne, wojny domowe. Deportowanie ludzi do takich miejsc to nic innego jak skazywanie ich na pewną śmierć. Żądamy wstrzymania przymusowych deportacji. Ta praktyka jest sprzeczna z prawem" - wskazują migranci.
Straż Graniczna o proteście w Przemyślu: Odmawiają wyjścia na posiłki
Zapytaliśmy Straż Graniczną o protest i o jego przebieg. - Aktualnie kilkudziesięciu cudzoziemców przebywających w ośrodku odmawia wyjścia na posiłki. Nie oznacza to, że nie spożywają żadnych produktów. Mogą korzystać z tych otrzymanych w paczkach czy też zakupionych wcześniej. Mogą również wykonywać ciągle zakupy. Spożywają płyny, a swoje zachowanie uzasadniają niezadowoleniem z faktu przebywania w ośrodku o charakterze zamkniętym. Większość z tych cudzoziemców przebywa aktualnie w procedurze powrotowej - poinformował TOK FM rzecznik prasowy komendanta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej Piotr Zakielarz. Jak dodał, w tym tygodniu ośrodek wizytują przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich, którzy przy tej okazji mają możliwość rozmowy z cudzoziemcami i zapoznania się z ich postulatami.
RPO od dawna zwracał uwagę na nieludzkie traktowanie w ośrodkach dla cudzoziemców. Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Powstawały na ten temat raporty. Cudzoziemcy też już wcześniej podejmowali głodówki, m.in. w Wędrzynie, ale nie na taką skalę.