Takiego finału afery o boisko w Poznaniu się nie spodziewali. "To skandal"
Przemko mieszka kilkadziesiąt metrów od boiska i placu zabaw przy ulicy Kaczmarskiego na poznańskim Strzeszynie. Regularnie gra tam w koszykówkę ze swoimi dziećmi. Pytany o to, czy nie przeszkadza mu hałas, nie kryje zaskoczenia. - Może raz czy dwa rzeczywiście było nieco głośniej niż zwykle, ale to raczej jednostkowe przypadki - mówi TOK FM. - To normalny teren rekreacyjny i po prostu jest używany. Ktokolwiek się tu wprowadzał czy budował, doskonale wiedział, jakie jest w planach przeznaczenie tego obszaru - zwraca uwagę mieszkaniec.
Boisko na Strzeszynie. Wola mieszkańców
Boisko na Strzeszynie zostało wybudowane w roku 2017 w ramach poznańskiego budżetu obywatelskiego. Projekt odpowiadał na potrzeby mieszkańców i został wybrany do realizacji największą liczbą głosów (ponad 3000) spośród projektów dzielnicowych w dzielnicy Jeżyce. Boisko pobudowano zgodnie z miejscowym planem i przeznaczeniem terenu. Uzyskano też wszystkie wymagane prawem zgody. Nieduży plac do gier szybko przypadł do gustu okolicznym mieszkańcom - do dziś skupia dzieci i młodzież z kilkuset sąsiednich budynków, choć formalnie jest wyłączony z użytkowania.
- Dowodem na popularność tego miejsca jest fakt, że w czwartek około godziny 14 w ramach szybkiej akcji w obronie boiska zebrało się tu kilkadziesiąt osób. Chcieli bronić obiektu i pokazać, że likwidacja placu do gry to żadne rozwiązanie - mówi Dominika Zenka-Podlaszewska z Rady Osiedla Strzeszyn.
Radna PiS z kontrolą w gabinecie prezydenta Poznania. Poszło o przewrócone 'P'
Do zeszłego roku wokół boiska działo się niewiele, a fani zespołowych gier korzystali z niego bez zakłóceń. Rok temu wzmocniły się protesty ze strony osób, którym przeszkadzał gwar dobiegający z obiektu. Na ich zlecenie przeprowadzono ekspertyzy (powtórzone potem przez niezależnych biegłych), które potwierdziły, że hałas jest zbyt duży. Jak nieoficjalnie dowiedziało się TOK FM, część tych badań prowadzono w pierwszy dzień wakacji, kiedy dzieci i młodzież na placu zabaw i boisku świętowała zakończenie roku szkolnego.
Porażka miasta w sądzie
Sprawa hałasu finalnie trafiła do sądu. - Na podstawie materiału dowodowego i ustaleń faktycznych, sąd doszedł do przekonania, że jedynym sposobem zapewnienia ochrony powodom jest nakazanie usunięcia boiska wraz z infrastrukturą mu towarzyszącą - przekazał TOK FM Artur Mysłka, miejski prawnik. - Sąd przyznał, że rozstrzygnięcie jest dość radykalne, szczególnie zważywszy na okoliczności powstania boiska. Poszukiwanie rozwiązań kompromisowych okazało się jednak bezskuteczne - dodał. Ten wyrok jest już prawomocny i zgodnie z nim obiekt musi zostać zlikwidowany.
Rzeczniczka prezydenta i urzędu miasta Joanna Żabierek przekonuje, że miasto zrobiło dużo, aby nie likwidować boiska, które powstało na wniosek mieszkańców. Przypomina, że urzędnicy podjęli z protestującymi mieszkańcami próby mediacji, ale te zakończyły się fiaskiem.
Osiedlowi działacze też wskazują, że byli otwarci na rozmowy w sprawie problemów mieszkańców, którym przeszkadzał hałas. - Nikt nigdy nie zwracał się do nas w tej kwestii. Do rady osiedla nie wpłynęło żadne pismo czy skarga w tej sprawie. Nikt nie pojawił się też na sesji, aby zgłosić problem - opowiada Małgorzata Bogusławska, przewodnicząca Rady Osiedla Strzeszyn.
- Nie dyskutujemy z wyrokiem sądu. Ale chcemy, by to boisko zostało zrekonstruowane w innym miejscu - komentuje radna osiedlowa Dominika Zenka-Podlaszewska.
Z kolei miejski radny Marcin Ruta z Koalicji Obywatelskiej deklaruje, że rada miasta przypilnuje wyboru nowej lokalizacji w porozumieniu z mieszkańcami i jak najszybszego przygotowania kosztorysu nowego boiska.
Mieszkańcy terroryzowani przez podopiecznych 'fundacji'. 'Gdzie jest ta siekiera?'
Budowa boiska kosztowała pół miliona złotych. Inwestycja miała pozwolenie na budowę, a teren jest w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przeznaczony pod sport i rekreację.
Mieszkańcy osiedla zamierzają organizować pikiety w obronie boiska i nie zgadzają się na jego likwidację. Zarząd Zieleni Miejskiej, który formalnie wyłączył obiekt z użytkowania (choć go nie zamknął) deklaruje, że elementy, które uda się odzyskać po likwidacji boiska zostaną użyte przy budowie innego obiektu.
Osiedlowi i miejscy radni, którzy w czwartek zgromadzili się na feralnym boisku na Strzeszynie, mają spore obawy, że ten wyrok może utrudniać realizację podobnych inwestycji, a pozwów i spraw w sądach o podobnym charakterze może być więcej.