,
Obserwuj
Wielkopolskie

Neonaziści przeszli przez Poznań. Mieli sądowy zakaz, ale zaskoczyli wszystkich

Maciej Szefer
2 min. czytania
09.08.2024 07:59
Mimo wydanego przez sąd zakazu skromna grupa nacjonalistów przemaszerowała przez centrum Poznania. Kilku mężczyzn trzymających biało-czerwone flagi z krzyżami celtyckimi pojawiło się w zupełnie innymi miejscu niż oczekiwała tego policja.
|
|
fot. Maciej Szefer, Radio TOK FM

Grupka młodych mężczyzn pojawiła się w południe na popularnym i pełnym mieszkańców oraz turystów deptaku. Na ulicy Półwiejskiej nie było mundurowych. Zabrakło też dziennikarzy, którzy - podobnie jak policja - spodziewali się nielegalnego marszu tam, gdzie pierwotnie go zgłaszano, czyli w dzielnicy Wilda.

O sprawie głośno było od kilku dni. Bo pierwotnie urząd miasta przyjął zgłoszenie zgromadzenia, ale kiedy sprawę wzięli pod lupę dziennikarze 'Gazety Wyborczej', urzędnicy dokładniej przyjrzeli się zgromadzeniu i wydali zakaz. W uzasadnieniu powołali się na poglądy organizatorów i głoszenie przez nich tezy o wyższości białej rasy.

O tym, że nie ma zgody magistratu na marsz nacjonalistów poinformował jeszcze w środę - w mediach społecznościowych - prezydent Poznania.

"Marsz narodowców w Poznaniu się nie odbędzie. Sądy utrzymały decyzję urzędu zakazującą tego wydarzenia. To bardzo istotne, bo nie może być zgody na gloryfikowanie faszyzmu i rasizmu, szczególnie w kontekście ogromu cierpień i szkód, które te idee spowodowały, także dla Polski" - komentował Jacek Jaśkowiak.

Wpis pojawił się w środę, czyli dzień przed planowanym wydarzeniem, dlatego można było się spodziewać, że marsz, choć nielegalny, jednak się odbędzie.

Zaskoczenie i reakcje

Nacjonaliści pojawili się na głównym deptaku w Poznaniu. Szli równo i szybko, bez nawoływań i okrzyków. Grupka siedmiu dobrze zbudowanych młodych mężczyzn niosła biało-czerwone flagi z celtyckimi krzyżami. Na filmie, który udało mi się nagrać słychać piosenkę neonazistowskiej kapeli Konkwista 88 odtwarzaną z przenośnego głośnika.

Oglądaj

Całe wydarzenie trwało zaledwie kilka minut, a mieszkańcy oraz turyści, których mijał skromny marsz, nie zwracali uwagi na młodych mężczyzn. Nacjonaliści nikogo też nie zaczepiali i nie prowokowali. Pojechałem za nimi dalej, bo z reprezentacyjnej ulicy Półwiejskiej przeszli oni dalej - w kierunku opuszczonego stadionu i dawnego targowiska "Bema". Tam ludzi już nie było, a oni nadal szli w zwartym szeregu. Zamiast neonazistowskiego utworu z głośnika puszczali już... polski hymn. Potem weszli w zarośla i straciłem ich z pola widzenia.

Policji o tym, że marsz odbędzie się w innym miejscu nikt nie poinformował. Jak przekazała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podinsp. Iwona Liszczyńska z biura prasowego wielkopolskiej policji, funkcjonariusze w południe pojawili się na Rynku Wildeckim, gdzie wydarzenie zapowiadano.

Na razie nie wiadomo, czy policja podejmie w tej sprawie dalsze czynności.