Neonaziści awanturowali się w urzędzie Poznaniu. Będzie kara? "Zbyt odległy temat"
W związku z wejściem neonazistów do poznańskiego ratusza Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła śledztwo dotyczące możliwości publicznego propagowania faszyzmu. Jednak - jak podkreślił w rozmowie z TOK FM prokurator Łukasz Wawrzyniak - kwestia postawienia mężczyznom zarzutów "to zbyt odległy temat".
- To jest bardzo wstępny etap tego postępowania. Ma formę dochodzenia, więc wszystkie czynności będzie wykonywała przede wszystkim policja. Musimy stwierdzić, czy rzeczywiście zostały zrealizowane znamiona przestępstwa - przekazał rzecznik prokuratury.
Policja z kolei ma zamiar najpierw skupić się na przesłuchaniach oraz gromadzeniu materiału dowodowego. - Nie ma w tym momencie ani takiej konieczności, a nawet takiej możliwości, by stosować jakiekolwiek środki izolacji - wskazał rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak.
Za publiczne propagowanie ideologii totalitarnych grozi do trzech lat więzienia.
Neonaziści przeszli przez Poznań. Mieli sądowy zakaz, ale zaskoczyli wszystkich
Neonaziści w urzędzie w Poznaniu. Chcieli spotkać się dyrektorem
Do incydentu z udziałem członków organizacji neonazistowskiej w urzędzie miasta Poznania doszło we wtorek 20 sierpnia. Jak opisała "Gazeta Wyborcza" identycznie ubrani mężczyźni mieli na sobie białe koszulki z krzyżem celtyckim (symbolem dominacji białej rasy), krzyżem żelaznym (odznaczeniem Wehrmachtu) oraz liczbą 1488 (dwie ósemki to zakamuflowane pozdrowienie dla Adolfa Hitlera).
Do urzędu weszli bez problemu, strażnik miejski wydał im przepustkę. Chcieli spotkać się z Patrykiem Pawełczakiem, dyrektorem gabinetu prezydenta Poznania i uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego Jacek Jaśkowiak nie objął honorowym patronatem neonazistowskiego zgromadzenia. Jak tłumaczył dyrektor Pawełczak, przyjął obu mężczyzn, ponieważ ma obowiązek spotkać się z każdym mieszkańcem, który o to poprosił.
"GW" podawała, że mężczyźni przebywali w gabinecie przez blisko godzinę, a po wyjściu z pomieszczenia nadal odmawiali opuszczenia ratusza. Robili zdjęcia i wyrażali się wulgarnie wobec dziennikarzy.
Święto w Bolesławcu zmieniło się w awanturę. 'Zastanawialiśmy się, czym jeszcze będę rzucać'
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>