Wieloryb z Międzyzdrojów jest już wolny. Żeby przeżyć, musi uciekać z Bałtyku
- Humbak, który zaplątał się w sieci w pobliżu bazy rybackiej w Międzyzdrojach, został uwolniony przez Błękitny Patrol WWF, ratowników WOPR i SAR. Akcja ratunkowa trwała około godziny;
- Morski ssak został zauważony w środę rano w pobliżu brzegu na wysokości bazy rybackiej w Międzyzdrojach (woj. zachodniopomorskie);
- Nie wiadomo, jak humbak znalazł się przy polskim wybrzeżu Bałtyku. 'Osobnik mógł się zgubić, mógł zostać odrzucony' - powiedział PAP kierownik Instytutu Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Robert Czerniawski.
Wieloryb utknął niedaleko plaży. Ratownik relacjonuje przebieg akcji
Młody waleń o długości ok. 7 m zaplątał się w sieci w pobliżu bazy rybackiej w Międzyzdrojach. Uwięzionego morskiego ssaka zauważono w środę rano. W akcję ratunkową zaangażowana była Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, Urząd Morski w Szczecinie, WOPR, PSP, Straż Graniczna i pracownicy Wolińskiego Parku Narodowego.
- Wieloryb był dwu-, trzykrotnie owinięty siecią przez ciało. Podaliśmy jeden koniec siatki do większej jednostki Urzędu Morskiego, żeby nas zabezpieczała. Próbowaliśmy powoli zbliżać się do niego i wyplątywać fragment po fragmencie. Mieliśmy do dyspozycji noże i bosak - relacjonował akcję uwalniania humbaka Konrad Wrzecionkowski z Błękitnego Patrolu WWF, pracownik Wolińskiego Parku Narodowego.
Wrzecionkowski i ratownicy WOPR podpłynęli małą łodzią bardzo blisko uwięzionego zwierzęcia.
- Po tym jak na sztywno go podczepiliśmy pod dużą motorówkę, sam uwolnił się z części liny. Jak zaczął wierzgać, to po prostu się oswobodził i zaczął płynąć. Ale dalej był w sieciach. Na szczęście w tych sieciach zawiązała się kamizelka, więc widzieliśmy cały czas, w którym miejscu on się znajduje - powiedział PAP Piotr Goliona z WOPR Międzyzdroje.
Podkreślił, że była to pierwsza w historii taka akcja międzyzdrojskich ratowników. Dzięki współpracy wszystkich służb zakończyła się, jak to określił Golian, "stuprocentowym sukcesem". Wyjaśnił m.in., że ratownicy SAR oczyścili fragment akwenu, demontując znajdujące się w pobliżu sieci pławne.
- Akcja trwała około godziny. Na początku humbak był dosyć zestresowany. Wierzgał, machał płetwami. Później chyba się przyzwyczajał, może wiedział, że chcemy mu po prostu pomóc, bo w tej drugiej części akcji, gdzie już podpływaliśmy wyciągnąć sieci bosakiem, byliśmy może półtora metra od niego, po prostu dał nam się rozwiązać, nie wierzgał - opisywał Golian.
To polskie miasto nazywane jest 'Paryżem Północy'. Co warto zobaczyć?
Ratownicy opowiedzieli, że humbak po zaczepieniu sieci do motorówki częściowo sam się uwolnił i popłynął "kawałek głębiej". Ale nadal był zaplątany we fragmenty sieci. Kierzkowski i WOPR-owcy bosakiem delikatnie ściągali sieci i przecinali je nożami.
- Fragment po fragmencie, płetwa po płetwie dało się tę siatkę z niego odczepić. Odcinaliśmy siatkę nożami i zabieraliśmy na pokład - wyjaśnił Kierzkowski.
Zwrócił uwagę, że gdyby waleń uwolnił się, ale nadal był przeplątany siecią, stanowiłoby to dla niego śmiertelnie zagrożenie. - Ta sieć by się w niego wrzynała. Tak jak sznurek czy drut na drzewie - powiedział.
Golian ocenił, że zaplątany w sieci humbak miał 7-8 m. Podkreślił, że zaplątanie w sieci, a później akcja uwalniania nie spowodowały obrażeń zwierzęcia. - Odpłynął, nie był ranny - powiedział woprowiec.
Co robił humbak w Bałtyku? Tu "lepszych warunków nie znajdzie"
Nie wiadomo, w jakich okolicznościach humbak znalazł się przy polskim wybrzeżu Bałtyku.
- Humbaki trzymają się grup. Ten osobnik mógł się zgubić, mógł zostać odrzucony. Natura. Nie wiemy, dlaczego tu przypłynął. Zapewne szukał lepszych warunków środowiska. Z powody zmian klimatu obserwujemy to coraz częściej - powiedział PAP kierownik Instytutu Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Robert Czerniawski. - Tylko w Bałtyku tych lepszych warunków nie znajdzie. Żywi się ichtionplanktonem i makroplanktonem, czyli skorupiakami oraz rybami. Będzie brakowało mu pożywienia - dodał.
Niespokojnie na Paluchu. 'Do porozumienia jeszcze daleko'
Czerniawski przypomniał, że inne gatunki waleni fiszbinowców w ostatnich latach pojawiały w Bałtyku. Obserwowano pojedyncze osobniki płetwala karłowatego i sejwala (płetwala czerniakowego).
- Z tego co pamiętam, podejmowano próby kierowania ich z powrotem do cieśnin duńskich, ale często te ssaki ginęły - zaznaczył Czerniawski.
Wrzecionkowski po akcji w Międzyzdrojach przypomniał, że w ostatnich 10-15 latach zanotowano trzy przypadki martwych waleni na polskim Wybrzeżu, m.in. młodego finwala (płetwala zwyczajnego) i wala butlonosego.
- W Bałtyku występuje na stałe tylko jeden waleń. Jest to morświn, kuzyn delfina. Pozostałe gatunki waleni, np. delfiny czy wieloryby, zdarzają się okolicznościowo. Popływają trochę i w większości przypadków wypływają z powrotem. Któremu się nie powiedzie, to ginie. Bałtyk nie zapewnia im wystarczającej ilości pokarmu, więc to jest główna przyczyna - potwierdził Kierzkowski.
Posłuchaj: