Alberta odłączy się od Kanady? Historyczne referendum
Mieszkańcy Alberty w poniedziałek zdecydują, czy w ich prowincji powinien odbyć się plebiscyt w sprawie ewentualnego odłączenia się od Kanady. Ruch separatystyczny aktywnie wspierają amerykańscy Republikanie, a Donald Trump powtarza groźby, że Kanada powinna być 51. stanem USA. Głosowanie odbywa się w cieniu tragicznego pożaru, do którego doszło w jednej z baz wojskowych w prowincji. Zginęło czterech żołnierzy, prawie dwudziestu jest w stanie krytycznym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O co chodzi w referendum w Albercie?
- Czy w Kanadzie dojdzie do secesji jednej z prowincji?
- Komu zależy na odłączeniu się Alberty od Kanady?
W głosowaniu w poniedziałek mieszkańcy będą mieli dwie opcje na karcie z pytaniem o przyszłe losy prowincji: "Alberta powinna pozostać prowincją Kanady" oraz "rząd Alberty powinien rozpocząć prawny proces wymagany przez kanadyjską konstytucję, by zorganizować referendum w prowincji (z pytaniem), czy Alberta powinna oddzielić się od Kanady, czy też nie". Dziewięć pozostałych pytań, z odpowiedziami "tak” lub "nie”, dotyczy m.in. zwiększonej kontroli rządu prowincji nad imigracją i ograniczeniu niektórych świadczeń dla imigrantów. Obecnie - jak zauważa CBC - jedyną prowincją, która może decydować w sprawie wyboru imigrantów, jest frankofoński Quebec.
Są też pytania dotyczące zmian w konstytucji. Populistyczno-prawicowy rząd premierki Danielle Smith chce m.in., by rząd federalny finansował różne programy społeczne. Jednocześnie chce, by prowincja mogła przestać stosować niektóre federalne ustawy, np. o publicznej opiece zdrowotnej. Poprawki do kanadyjskiej konstytucji mogą jednak być wniesione tylko pod warunkiem, że zgodzą się na to: Izba Gmin, Senat oraz co najmniej siedem prowincji reprezentujących co najmniej 50 proc. ludności kraju.
"Są tacy poza naszymi granicami, którzy chcą nas złamać"
"Są tacy poza naszymi granicami, którzy chcą nas złamać, by móc nas sobie podporządkować" - mówił w tym tygodniu liberalny premier Kanady Mark Carney podczas wiecu w Calgary, największym mieście Alberty. To najbogatsza prowincja Kanady, której głównym źródłem zamożności jest ropa naftowa. - Stawka jest wysoka, powiedzmy to jasno. To referendum przypada w najgorszym możliwym momencie. Świat stał się bardziej niebezpieczny i podzielony - wskazał. Premier zachęcał do głosowania na "tak” w sprawie pozostania Alberty w Kanadzie i na "nie” w pozostałych dziewięciu pytaniach.
Do głosowania za pozostaniem wzywają też konserwatyści. Ich lider Pierre Poilievre zauważa: - Nie możemy zapominać o tym, co Kanada zrobiła dla Alberty. Niektóre rzeczy są oczywiste - kolej, drogi, cała infrastruktura, która łączy nas z resztą kraju i ze światem.
Ponad 1,4 tys. lokali wyborczych będzie otwartych w godz. 9-20 czasu lokalnego (od godz. 17 w poniedziałek do godz. 4 we wtorek w Polsce). Do głosowania uprawnionych jest ok. 2,9 mln z ponad 5 mln mieszkańców Alberty. Sondaże wskazują, że prawie siedemdziesiąt procent głosujących opowie się za pozostaniem Alberty w Kanadzie. Elections Alberta przewiduje, że frekwencja może wynieść nawet 80-85 proc.
Alberta. Polak postawił się separatystom
Alberta ze stolicą w Edmonton to prowincja utworzona w 1905 r. z części Terytoriów Północno-Zachodnich. Jest najbogatszą prowincją Kanady, a głównym źródłem jej zamożności jest ropa naftowa. W kraju mówi się o "wyobcowaniu zachodnich prowincji”. Chodzi o poczucie, że Alberta więcej wpłaca do budżetu federalnego, niż z niego dostaje, i że władze centralne nie rozumieją tej prowincji.
Ruch separatystyczny w Albercie w ostatnich latach rozwinął działalność w ramach inicjatywy Alberta Prosperity Project (APP), jawnie wspieranej przez polityków amerykańskiej Partii Republikańskiej. Przedstawiciele APP prowadzili w Waszyngtonie rozmowy na temat m.in. warunków dołączenia Alberty do USA jako 51. stanu. Dziennik "The Globe and Mail” opisywał na początku października propozycje dotyczące udostępnienia USA dochodów z ropy naftowej i dostarczania wody.
Od 2025 r. na rzecz pozostania Alberty w Kanadzie prowadzona była kampania Forever Canadian (na zawsze Kanadyjka/Kanadyjczyk). To ruch społeczny zainicjowany przez byłego wicepremiera Alberty, urodzonego w Polsce Thomasa Lukaszuka. Do października ub.r. ponad 456 tys. osób podpisało się pod petycją o rozpisanie referendum w sprawie zgody na pozostanie Alberty jako prowincji w Kanadzie.
Źródło: TOK FM/PAP