,
Obserwuj
Świat

Co rosyjskie bomby na Morzu Czarnym mają do ceny chleba w piekarni? Świat znów na skraju kryzysu

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
2 min. czytania
13.10.2026 06:55

Rosja i Ukraina uginają się pod ciężarem zbóż: sezon udał się tam znakomicie, ziarna leżą w silosach, stodołach i pod gołym niebem, bo nie ma ich jak z obu krajów wywieźć. Główny szlak transportowy, przez Morze Czarne, znów jest pod ostrzałem rosyjskich agresorów. Ukraina odpowiada atakami na rosyjskie porty, więc ruch statków zamiera. I problem gotowy. 

Statek ze zbożem
Statek ze zbożem
fot. Łukasz Dejnarowicz / Forum

Bitwa o transport na Morzu Czarnym znów uderza w walczącą Ukrainę. W tym odcinku powiemy:

  • Jak przez Morze Czarne z Ukrainy znów nie może wyjechać zboże, kluczowe dla wyżywienia sporej części świata;
  • A zboża Ukraina ma w tym roku pod korek, bo plony udały się znakomicie;
  • Co rosyjskie bomby na Morzu Czarnym mają do ceny chleba w piekarni.

Ten odcinek zaczniemy od poniedziałku, piątego października. I alarmu, który dotarł przed południem do rumuńskiej straży przybrzeżnej. Chodziło o płonący w pobliżu Rumunii - statek. Konkretnie statek turecki, który kilka godzin wcześniej wyszedł z ukraińskiego portu Izmaił nad Dunajem. Przez Morze Czarne, cieśniny Bosfor- Dardanele i Morze Śródziemne miał płynąć do włoskiej Rawenny. W ładowniach wiózł ukraińską kukurydzę.

Redakcja poleca

U wybrzeży Rumunii został trafiony dronami, zaczął płonąć, aż w końcu poszedł na dno. I nie był to jedyny taki przypadek. W ostatnich dniach bomby spadły na dwie inne jednostki, jedna zatonęła, jej załoga zginęła, drugą cudem uratowano. Kto strzelał? Oficjalnie nie wiadomo. Nieoficjalnie - odpowiedź jest oczywista.

Wojna na Morzu Czarnym

Na Morzu Czarnym toczy się wojna o kontrolę nad szlakami transportowymi. Jej skutki świat już odczuwa w kieszeni. Dziś ciąg dalszy bitwy o zboże. Bo Rosja bombarduje nie tylko statki, ale też same porty. Od lipca prowadzi kampanię powietrzną, która zamknęła Morze Czarne dla żeglugi. Skala? Reuters, powołując się na ukraiński rząd, podaje, że w ciągu jednego miesiąca statki były tu atakowane trzy razy częściej niż przez cały poprzedni rok.

Na Morzu Czarnym lipiec był najgorszym miesiącem od wybuchu wojny w Ukrainie, a cały rejon był dla statków bardziej ryzykowny niż najsłynniejsza ostatnio cieśnina - czyli Ormuz. W czasie, gdy na handlowe statki spadają rosyjskie drony, na ukraińskiej wsi rolnicy zamykają po żniwach magazyny wypełnione ziarnem po dach. I wieszczą katastrofę.

>>> Więcej w podcaście! Posłuchaj! <<< 

Źródło: TOK FM