Burza po słowach Hegsetha o wojnie w Afganistanie. "Powiedz to rodzinom polskich żołnierzy"
Politycy z ekipy rządzącej wzywają do przeprosin, a europoseł z ramienia PiS Adam Bielan apeluje o "unikanie kontrowersji". To po tym, jak Pete Hegseth mówił na temat roli wojsk sojuszniczych NATO w wojnie w Afganistanie. Co dokładnie powiedział szef Pentagonu?
Z tego artykułu dowiesz się:
- co powiedział Pete Hegseth na temat udziału państw NATO w wojnie w Aganistanie;
- ilu polskich żołnierzy zginęło w wojnie w Afganistanie;
- jaki udział mieli polscy żołnierze w tym konflikcie;
- jak na słowa Hegsetha zareagowali polscy politycy.
Pete Hegseth kpi z żołnierzy NATO w Afanistanie. Co powiedział szef Pentagonu?
W sobotę podczas spotkania z kadetami na Uniwersytecie Tennessee w Knoxsville sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth publicznie zakwestionował udział państw NATO w działaniach bojowych w Afganistanie, mówiąc, że realny wkład w tę misję miało pięć państw, a faktycznie walczyły tylko dwa kraje, w tym USA.
"Byłem kapitanem w Afganistanie i jeździliśmy do kwatery głównej w Kabulu, gdzie wisiało 50 flag. To było piękne widzieć 50 różnych krajów wspierających sojusz NATO i misję ISAF . Z tym że było ich może pięć. Właściwie bliżej było jednego lub dwóch, którzy pod koniec faktycznie brali udział w operacjach kinetycznych. Żartowaliśmy, że naszywka ISAF (International Security Assistance Force - red.) oznaczała "I Saw Americans Fighting" ("Widziałem, jak Amerykanie walczyli") - brzmiała pełna wypowiedź szefa Pentagonu.
Polscy żołnierze w Afganistanie
Podczas misji NATO w Afganistanie - która była jedynym przypadkiem użycia artykułu 5. NATO o wzajemnej obronie - zginęło ponad 1000 żołnierzy NATO, w tym 459 Brytyjczyków i 44 Polaków.
Polska poparła rozpoczętą w 2001 r. przez USA operację Enduring Freedom, a w 2002 r. wydzieliła do niej kontyngent złożony z żołnierzy jednostki specjalnej GROM, saperów i logistyków. Także w 2002 r. Wojsko Polskie wydzieliło pierwszą, 300-osobową grupę do dowodzonych przez NATO Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa - ISAF. W 2007 r. Polska zwiększyła swoje zaangażowanie i przejęła odpowiedzialność za dwie afgańskie prowincje. W szczytowym okresie polski kontyngent wojskowy w Afganistanie liczył ponad 2,5 tys. żołnierzy. Po zakończeniu misji ISAF Polacy włączyli się w kolejną natowską misję - Resolute Support o charakterze doradczo-szkoleniowym.
Polscy żołnierze byli obecni w Afganistanie prawie 20 lat do 2021 roku. To była jedna z najdłuższych i najtrudniejszych operacji zagranicznych Wojska Polskiego. W misji w Afganistanie uczestniczyło ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników resortu; poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny, który był ratownikiem medycznym; rannych było ponad 200 osób.
W początkowej fazie do zadań Polskiego Kontygentu Wojskowego (PKW) - obok ochrony obiektów kluczowych np. lotniska w Kabulu - należało przygotowanie i zabezpieczenie terenu do działań sił międzynarodowych. Prace inżynieryjne i logistyczne obejmowały m.in. budowę infrastruktury (mosty i drogi) oraz szczególnie niebezpieczne rozminowywanie terenu oraz wyszukiwanie i zwalczanie improwizowanych ładunków wybuchowych (IED).
Wraz ze zmieniającą się sytuacją rozwinięto misję stabilizacyjno-szkoleniową, której polscy żołnierze pomagali Afgańczykom m.in. w przygotowaniu i obsadzaniu kluczowych posterunków afgańskich policjantów, szkoleniu i przygotowaniu lokalnej administracji (pomoc w szkoleniu i późniejszym funkcjonowaniu administracji na szczeblu prowincji i dystryktów), przeciwdziałaniu korupcji i zapewnieniu bezpieczeństwa społecznościom lokalnym (ochrona przed atakami rebeliantów, pomoc w realizacji programów pomocowych MSZ i USAID), ochrona i realizacja projektów i akcji humanitarnych w celu odbudowy i dalszego rozwoju społeczno-ekonomicznego.
Żołnierze z PKW rozdysponowali pośród lokalnej ludności setki ton materiałów pomocowych takich jak: leki, żywność, ubrania, wyprawki szkolne dla dzieci czy podstawowe narzędzia rolnicze.
Ostatni etap działalności PKW skupiał się na priorytetach związanych z przygotowaniem i umożliwieniem Afgańczykom prowadzenia w pełni samodzielnej działalności na wysokich szczeblach (ministerstwa, dowództwa korpusu). Te działania miały charakter doradczy i pomocowy.
Polscy politycy reagują na słowa Hegsetha
W niedzielę wypowiedź sekretarza wojny skrytykował Radosław Sikorski (KO). "Powiedz to (...) rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli, zabezpieczając ciężką prowincję Ghazni" - zwrócił się do Pete'a Hegsetha wicepremier i szef MSZ.
W podobny sposób wypowiedź skrytykował szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec (KO), który napisał, że Hegseth powinien przeprosić polskich żołnierzy. "Sojusznikom nie przystoi drwić z przelanej wspólnie krwi" - dodał Grabiec.
Europoseł z ramienia Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza poszedł o krok dalej i udostępnił na platformie X skan pisma, w którym zwraca się do prezydenta Karola Nawrockiego o podjęcie kroków w sprawie. "Obowiązkiem głowy państwa jest obrona godności polskiego żołnierza" - wskazał Brejza.
Jeżelim chodzi o prawą stronę polskiej sceny politycznej, komentarza na temat kontrowersyjnych słów Hegsetha udzielił Adam Bielan. - Polska straciła podczas tej wojny ponad 40 żołnierzy, łącznie sojusznicy stracili ponad 1000 osób, no i mam nadzieję, że Hegseth nie miał na myśli naszego kraju - powiedział europoseł Prawa i Sprawiedliwości, szef EKR na antenie Radia ZET.
Polityk podkreślił, że w marcu uczestniczył razem z Pete'm Hegseth’em w uroczystości, "w której prezydent Trump przyznawał order pośmiertnie dla Amerykanina, który uratował polskiego żołnierza, ale mówił też o naszym sojuszu". - Mam nadzieję, że nie o Polskę Hegseth’owi chodziło - powtarzał Bielan.
Europoseł był także pytany o przytoczoną wyżej wypowiedź Jana Grabca, który napisał, że sekretarz wojny powinien przeprosić polskich żołnierzy. Bielan odparł, że "Hegseth nie atakował Polski, nie wymieniał Polski" i dodał, że szef KPRM "powinien unikać takich sformułowań, kiedy negocjujemy bazę amerykańską". "Powinniśmy unikać tego rodzaju kontrowersji" - wskazał.
Nie był to pierwszy komentarz Hegsetha kpiący z postawy państw sojuszniczych w Afganistanie. Podobnie drwiąco skrót ISAF rozwijał w ubiegłym roku, co również spotkało się z krytyką. Podobne reakcje wywołały późniejsze wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który twierdził, że sojusznicy Ameryki w Afganistanie "pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu".
W reakcji na falę krytyki ze strony przywódców państw europejskich, w tym premiera Wielkiej Brytanii, na swoje słowa prezydent Trump docenił potem wkład brytyjskich żołnierzy, chwaląc ich odwagę.
Źródło: TOK FM/PAP/media