Protesty we Francji wymknęły się spod kontroli. "Smutny bilans"
We Francji protesty przeciwko drożyźnie oraz pogarszającym się warunkom życia przerodziły się w starcia z policją, podpalenia i grabieże. - Bilans tego weekendu jest dosyć smutny - stwierdziła w TOK FM Amanda Dziubińska, analityczka ds. Francji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego we Francji doszło do protestów?
- Gdzie doszło do największych zamieszek?
- Co zapowiedział prezydent Emmanuel Macron?
Przez Francję przetacza się fala zamieszek, które towarzyszyły protestom przeciwko rosnącym kosztom życia. Do opinii publicznej przebiły się jednak np. obrazki z Limoges, gdzie podpalono ratusz, a nie postulaty, z jakimi na ulice wyszli pokojowo demonstrujący.
- Sytuacja we Francji przybrała bardzo brutalny charakter w niektórych miejscach: w Paryżu, w Marsylii, w Lyonie, w Limoges i innych miastach dochodziło do aktu wandalizmu i plądrowania sklepów - mówiła w "Pierwszym programie" TOK FM Amanda Dziubińska, analityczka ds. Francji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jak dodała gościni Wojciecha Muzala, dochodziło również do rabunków np. w luksusowych butikach, supermarketach czy bankach. - Jednocześnie organizowano liczne zgłoszone demonstracje i przemarsze, które przebiegały pokojowo - zaznaczyła ekspertka.
Dlaczego wybuchły zamieszki we Francji?
Manifestanci, według gościni TOK FM, wyrażają swój sprzeciw wobec nieradzenia sobie władzy z sytuacją społeczną w kraju. - Młodzi ludzie już od wielu tygodni wychodzą na ulice i domagają się swoich praw - przypomniała Dziubińska.
Jak wyjaśniła, statystyczny młody Francuz żyje w sytuacji dużej niepewności. - Młodzi ludzie w wieku licealnym zwracają uwagę na to, że mają bardzo duże obciążenia w szkole, że samorządy i państwo nie wspierają ich w sposób wystarczający. Mają dużo problemów z organizacją nauki, w szkołach często brakuje nauczycieli, którzy w sposób adekwatny pomogliby im się rozwijać i dążyć do rozwoju własnej kariery zawodowej. Mają problemy z rekrutacją na studia. Obwiniają system, który został wprowadzony, żeby zarządzać rekrutacją na wyższe studia - tłumaczyła Amanda Dziubińska.
Analityczka z PISM podkreśliła, że źródłem problemów są duże nierówności społeczne, a przez to duże nierówności nakładów na poszczególne placówki edukacyjne. - W niektórych regionach, np. na przedmieściach dużych miast ta sytuacja jest znacznie trudniejsza - stwierdziła ekspertka, wskazując również na potencjalne problemy ze znalezieniem dobrze płatnej pracy oraz wysokie koszty samodzielnego utrzymania się po zakończeniu nauki.
Orędzie prezydenta Macrona
Prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał w orędziu partie polityczne i organizacje związkowe, by jednoznacznie potępiły akty przemocy, do których doszło podczas demonstracji. Podkreślił, że kraj potrzebuje obecnie spokoju, a nie eskalacji.
- Taki był cel tego orędzia. Prezydent Macron chciał uspokoić nie tylko opinię publiczną w kraju, ale też środowisko międzynarodowe, które patrzy na to, co dzieje się we Francji. Całość tego wystąpienia skupiła się zarówno na potrzebie ochrony porządku publicznego, jak i na zwrócenie uwagi na przygotowania policji do zabezpieczenia tych akcji protestacyjnych - oceniła Dziubińska w TOK FM.
Francuskie władze mają się zająć oceną działań policji, a prezydent kraju zapowiedział surowe kary dla zatrzymanych szabrowników.
Źródło: TOK FM