Co robił szef CIA w Moskwie? "Może wydarzyć się coś nadzwyczajnego"
Dyrektor CIA John Ratcliffe niespodziewanie odwiedził Moskwę. Po co poleciał do Rosji? Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że Ratcliffe ostrzegł Rosjan przed eskalowaniem wojny w Ukrainie lub planowaną prowokacją wobec państw NATO. - Sprawa rzeczywiście wygląda poważnie - komentował w TOK FM poseł Andrzej Grzyb.
Z tego artykułu dowiesz się:
- co wiadomo na temat wizyty Johna Ratcliffa w Moskwie;
- co przemawia za tym, że Rosja przygotowuje się do eskalacji konfliktu z Ukrainą i NATO;
- jakie znaczenie zdaniem posła Andrzeja Grzyba ma wizyta watykańskiego dyplomaty w Moskwie.
Dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej USA John Ratcliffe odwiedził we wtorek Rosję. Z informacji medialnych wynika, że miał przylecieć do Moskwy na pokładzie wojskowego samolotu transportowego C-17 Globemaster, lądując wcześniej w Rydze. Według danych dostępnych z otwartych źródeł, jego samolot odleciał z Moskwy po ok. czterech godzinach.
Według "The Wall Street Journal" ta nieoczekiwana wizyta mogła mieć na celu ostrzeżenie Rosji przed planami prowokacji przeciwko NATO lub mobilizacją. - Tu mogło chodzić o to, by powiedzieć: "Wiemy, o czym myślicie i lepiej tego nie róbcie" - wskazała cytowana przez gazetę Beth Sanner, była wysokiej rangi urzędniczka amerykańskiego wywiadu. Dodała jednak, że tematem mogła być też wojna w Iranie. W poniedziałek administracja USA ostrzegła państwa wspierające Iran - a takim jest Rosja - o narażeniu na sankcje USA.
Poseł Andrzej Grzyb przyznał w "Poranku TOK FM", że nie jest zaskoczony tymi informacjami. - To normalna praktyka pomiędzy dużymi graczami politycznymi w skali świata - powiedział szef sejmowej Komisji obrony. Polityk PSL-u przypomniał, że podobną misję w okresie zimnej wojny prowadził William Casey, szef CIA w administracji Ronalda Reagana.
Co planuje Rosja? "Traktujemy to bardzo poważnie"
Nie oznacza to jednak, że powinniśmy lekceważyć ryzyko eskalacji ze strony Rosji. Jak podkreślił Grzyb, taki scenariusz "należy to potraktować bardzo poważnie".
- Od wielu tygodni mówią o tym niemieccy politycy, niemieckie BND (Federalna Służba Wywiadowcza - red.), ostatnio również ostatnio premier Finlandii. Więc ta sprawa niewątpliwie została skonsultowana w jakiejś części z tymi, którzy przekazują informacje o możliwych prowokacjach. Tym bardziej że Finlandia stała się jednym z krajów, które zostały włączone przez stronę rosyjską, jako możliwy cel uderzenia atomowego. Trzeba dodać, że prezydent Putin podpisał ostatnio kilka dekretów - w tym, jak donoszą media, również dekrety, które nie były publikowane - mówił poseł PSL w rozmowie z Tomaszem Sekielskim.
Najprawdopodobniej jeden z tych dekretów dotyczy mobilizacji. Od kilku dni media informują o Rosjanach masowo przedostających się przez granicę z Gruzją.
- Widzimy, co się dzieje na granicy rosyjsko-gruzińskiej. Przygotowywanie mobilizacji wskazuje na rozszerzenie ataku na Ukrainę, ale równocześnie widzimy, chociażby po wydarzeniach na niemieckich lotniskach, że to są również bezpośrednie ataki, na przykład na transport należący do Ukrainy. To również ataki, które polegają na bezzałogowych statkach powietrznych, które pojawiły się i na zachodzie Europy, również w Anglii, to wzmożona aktywność służb. (...) To również może świadczyć, że może wydarzyć się coś nadzwyczajnego (...). Celem jest nie tylko Ukraina, mogą nim być też inne państwa, w tym państwa bałtyckie i Polska. Więc traktujemy to w Polsce bardzo poważnie - zaznaczył poseł.
Przewodniczący Komisji Obrony Narodowej zwrócił też uwagę na wizytę w Moskwie arcybiskupa Paul Richard Gallaghera, szefa watykańskiej dyplomacji. - To może mieć związek z ewentualną eskalacją konfliktu, a ta misja ma doprowadzić do pokoju. To może być też kwestia ewentualnej wymiany jeńców czy więźniów. Ostatnia taka misja też była związana m.in. z wymianą więźniów, w tym obywateli amerykańskich. Więc tutaj mogą być poruszane różne aspekty, ale myślę, że ten pierwszy jest chyba najważniejszy. To przestrzeganie przed eskalacją - powiedział Andrzej Grzyb na antenie TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP