Czy softpower ochroni Tajwan przed chińską inwazją? Ten mały kraj może stać się zapalnikiem
Czy softpower ochroni Tajwan przed chińską inwazją? To pytanie warte miliard dolarów. Na razie widać, że wszystko się zmienia i to radykalnie.
Czym właściwie jest ta tzw. "soft power"? To ciekawa sprawa, sporo się o tym mówi, ale nie zawsze zgodnie z literą, czyli z tym co rozumieją przez sprawę akademicy. Soft power to właściwie zdolność uwodzenia. Krótko mówiąc, to przeniesienie do kategorii wpływów międzynarodowych i relacji międzynarodowych czegoś, co może sprawić, że rozmaici aktorzy zaczynają się zachowywać wobec danego kraju inaczej. Realizują jakiś dziwaczny skrypt, zgodny z interesami, powiedzmy, jakiegoś małego państewka, które samo w sobie nie jest ani szczególnie ważne, ani przesadnie bogate (bo małe) i tak dalej.
Jakieś przykłady? A weźmy taki upadły Liban, który nieustannie leci na oparach legendy Bejrutu, tamtejszego klimatu, swobody, kuchni itp. Wspomnienia z Berjutu osładzają braki prądu i ogólną nędzę, jest po prostu wyjątkowo. Bez Bejrutu Liban na pewno obchodziłby świat mniej. Albo taka Barcelona w Katalonii. Raz tam ludzie przyjechali na Igrzyska Olimpijskie i zostali na lata, mówiło się nawet o efekcie Barcelony, który wszyscy chcieli u siebie powtórzyć, ale nikomu się nie udało. Albo Hong-Kong: miejsce libertariańskiej wprost wolności słowa za schyłkowych czasów brytyjskich, scenografia do filmów sci-fi, miasto przyszłości. I możnaby tak wymieniać. Kraj, który zbuduje wokół siebie odpowiednio mocny zestaw pozytywnych skojarzeń jest jak wyjątkowo urodziwa osoba na przyjęciu – wszyscy chcą się z nią zadawać, nawet jeśli sama w sobie niewiele może i ledwo mówi w językach innych niż własny.
Czy softpower Tajwanu ochroni Tajwan przed chińską inwazją? To pytanie warte miliard dolarów. Na razie widać, że wszystko się zmienia i to radykalnie. TSMC – globalny czempion w produkcji półprzewodników pomału traci pozycję monopolisty. Chiny stają się coraz pewniejsze swego. Japonia odchodzi od pacyfizmu. Stany Zjednoczone już nie pretendują do roli strażnika demokracji na świecie, a Europa rozpaczliwie próbuje nie stracić na znaczeniu. To nie jest szczęśliwy układ planet dla Tajwanu.
Pytanie jednak, czy tamtejsi politycy są w stanie wyciągnąć z tego rozdania właściwe wnioski i przekonać do nich społeczeństwo. Na razie można mieć wątpliwości.
Źródło: TOK FM