,
Obserwuj
Świat

Hawana zaczyna ulegać, Trump grozi przejęciem. Co się dzieje na Kubie? [WYJAŚNIAMY]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
18.03.2026 10:45

- To wielki zaszczyt zdobyć Kubę w jakiejś formie  - stwierdził prezydent USA Donald Trump. Tymczasem wyspa pogrąża się w chaosie po tym, jak Wenezuela - na skutek porwania przez Amerykanów Nicola Maduro  - przestała dostarczać Hawanie ropę.  Wyjaśniamy, co dokładnie dzieje się na linii USA-Kuba.

Ulice Kuby toną w śmieciach bo brakuje paliwa do śmieciarek
Ulice Kuby toną w śmieciach bo brakuje paliwa do śmieciarek
fot. YAMIL LAGE / AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • co doprowadziło do kryzysu energetycznego na Kubie;
  • czego od Kuby domaga się strona amerykańska;
  • o przebiegu i skutkach strzelaniny między załogą amerykańskiej motorówki i kubańskimi pogranicznikami;
  • o skutkach kryzysu energetycznego na Kubie;
  • co Donald Trump powiedział o przejęciu wyspy.

Sytuacja na Kubie jest krytyczna. Wyspa zmaga się z najgorszym kryzysem od dekad, charakteryzującym się masowymi przerwami w dostawie prądu, brakami paliwa oraz podstawowych artykułów pierwszej potrzeby. Wybuchły protesty, a prezydent USA Donald Trump zagroził przejęciem wyspy. Co dokładnie tam się dzieje? Zacznijmy od początku.

USA blokuje dostawy ropy na Kubę i żąda reform

Stany Zjednoczone utrzymują kompleksowe embargo gospodarcze, handlowe i finansowe wobec Kuby od początku lat 60. XX wieku (formalnie nałożone w 1962 roku przez prezydenta Johna F. Kennedy’ego). Jest to jedno z najdłużej trwających embarg w historii nowożytnej.

Administracja prezydenta Donalda Trumpa rozpoczęła 2026 rok od zdecydowanego zaostrzenia polityki wobec Kuby. W styczniu Amerykanie odcięli Kubę od dostaw ropy z Wenezueli - porywając dyktatora Nikolasa Maduro - i z Meksyku - grożąc tamtejszym władzom wprowdzeniem ceł. Dla władz w Hawanie oznaczało to olbrzymi problem, bo wyspa jest prawie całkowicie uzależniona od importu paliw.

Wyspa zaczęła wówczas zmagać się z kryzysem energetycznym, którego skutkami są blackouty, protesty uliczne, zamieszki, brak artykułów pierwszej potrzeby, masowa migracja i odpływ turystów. Propaganda w Hawanie oskarżała USA o "głodzenie narodu", podczas gdy Waszyngton podkreślał, że to odpowiedź na łamanie praw człowieka przez reżim Castro.

W lutym 2026 sekretarz stanu USA Marco Rubio (który jest Kubańczykiem z pochodzenia) zainicjował tajne, nieoficjalne rozmowy z Raúlem Guillermo Rodriguezem Castro - wnukiem byłego przywódcy Kuby Raúla Castro - omijając formalne kanały dyplomatyczne rządu w Hawanie. Spotkania, ujawnione przez Axios 17 lutego, określane przez administrację Trumpa jako "dyskusje o przyszłości" zamiast negocjacji, skupiały się na żądaniach "dramatycznych reform" na Kubie w ciągu najbliższych miesięcy: uwolnienia więźniów politycznych, otwarcia gospodarki na sektor prywatny oraz wolnych wyborów.

USA zagroziły, że brak reform poskutkuje nie tylko dalszym duszeniem gospodarki poprzez blokadę paliwową i cła, ale także interwencją militarną, wzorowaną na styczniowym obaleniu Nicolasa Maduro w Wenezueli. Równolegle Trump publicznie obiecał obalenie reżimu kubańskiego do końca 2026 r., nazywając Kubę "następnym po Wenezueli" przypadkiem, co miało zmobilizować opozycję i wywrzeć presję na elitę Castro. Kuba oficjalnie zaprzeczyła rozmowom, odrzucając żądania jako "imperialną ingerencję", a jednocześnie szukała pomocy w Moskwie - szef MSZ Bruno Rodríguez Parrilla spotkał się wtedy w Moskwie z Władimirem Putinem i Siergiejem Ławrowem, szukając rosyjskiego wsparcia przeciw blokadzie.

Redakcja poleca

Wymiana ognia na wodach Kuby

Rankiem 25 lutego w pobliżu wybrzeża Cayo Falcones w prowincji Villa Clara doszło do wymiany ognia między kubańską strażą graniczną i motorówką zarejestrowaną w amerykańskim stanie Floryda. Według kubańskich władz to załoga motorówki - uzbrojona w karabiny szturmowe, pistolety, koktajle Mołotowa, kamizelki kuloodporne - otworzyła ogień do patrolu, raniąc dowódcę pograniczników. Oprócz niego zginęły cztery osoby i kilka zostało rannych.

Członkowie załogi motorówki okazali się być powiązani z grupą Autodefensa del Pueblo - założoną w 2022 roku antyrządową organizacją kubańskich emigrantów z Florydy, promująca zbrojną opozycję wobec reżimu w Hawanie. Ci z nich, którzy przeżyli wymianę ognia, a także ich współpracownicy, trafili do aresztu i zostali oskarżeni o terroryzm. Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział śledztwo federalne i stanowe.

Zapytana o strzelaninę rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa nazwała zdarzenie "celowym działanie Waszyngtonu mającym na celu wywołanie napięć" - To agresywna prowokacja ze strony USA, której celem jest zaostrzenie sytuacji i sprowokowanie konfliktu - powiedziała Zacharowa w rozmowie z kremlowską agencją TASS. Strona amerykańska od początku zaprzeczała zaangażowaniu Waszyngtonu.

Redakcja poleca

Kuba pograża się w kryzysie energetycznym. Trump mówi o przejęciu wyspy

13 marca (piątek) kubański prezydent Miguel Diaz-Canel przekazał, że wyspa nie otrzymała dostaw ropy od ponad trzech miesięcy, a podstawami systemu energetycznego są aktualnie energia słoneczna, gaz ziemny i elektrownie cieplne. Diaz-Canel potwierdził też wówczas, że Kuba rozpoczęła rozmowy z rządem Stanów Zjednoczonych.

14 marca (sobota) antyrządowi demonstranci zaatakowali biuro partii komunistycznej w mieście Moron. Jak podkreśliła agencja Reutera, był to wybuch publicznego niezadowolenia wywołany przerwami w dostawie prądu,

16 marca (poniedziałek) władze Kuby poinformowały o awarii sieci elektroenergetycznej w całym kraju. Według agencji Reutera awaria dotknęła około 10 mln osób w państwie liczącym około 11 mln mieszkańców. "Doszło do całkowitego odłączenia Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (SEN). Przyczyny są badane, a protokoły przywracające działanie sieci - wdrażane" - przekazało kubańskie ministerstwo energii i górnictwa na platformie X. Ponad tydzień przed tym doszło do innej poważnej awarii, która sprawiła, że miliony osób w zachodniej części wyspy zostały pozbawione prądu.

Tego samego dnia Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone mogą wkrótce osiągnąć porozumienie z Kubą.

17 marca (we wtorek) wicepremier Kuby ogłosił, że "po dekadach pozbawienia wielu praw Kubańczycy mieszkający w Miami i innych miejscach będą mogli inwestować i prowadzić prywatne firmy na wyspie".

Tego samego dnia prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że przejmie kontrolę nad Kubą. - To kraj upadły, który nie posiada niczego poza pięknym krajobrazem i wspaniałymi ludźmi. (...) Wierzę, że będę miał zaszczyt zdobyć Kubę. To wielki zaszczyt zdobyć Kubę w jakiejś formie. (...) Czy ją uwolnię, zdobędę? Myślę, że mogę zrobić z nią, co zechcę, bo to bardzo osłabiony naród - stwierdził amerykański przywódca.

Posłuchaj:

Donald Trump ogłosił, że może przejąć Kubę, którą określa mianem upadłego państwa, podczas gdy wyspa pogrąża się w mroku po serii awarii sieci elektroenergetycznej i całkowitym odcięciu dostaw ropy z Wenezueli. Hawana potwierdza prowadzenie rozmów z Waszyngtonem i zapowiada rewolucyjne otwarcie na kapitał zagraniczny, amerykańskie embargo wciąż blokuje kluczowe inwestycje diaspory, a administracja USA rozważa model relacji oparty na zyskach dla własnych firm zamiast na demokratyzacji wyspy. Czy Kuba stanie się państwem realizującym interesy Amerykanów? O sytuacji na wyspie rozmawialiśmy z Tomaszem Surdelem, byłym korespondentem "Gazety Wyborczej" w Wenezueli.

Michał Olszewski rozmawia z Mateuszem Mazzinim, dziennikarzem i publicystą "Gazety Wyborczej", o jego ostatniej wizycie na Kubie. Reportaż z tego wyjazdu kończy się zdaniem "Pamiętaj, Kubańczyk śmieje się nawet z własnej tragedii". Co Mazzini zobaczył w Hawanie? Czy tamtejszy kryzys dotyka wszystkich jednakowo? Jak duże jest rozwarstwienie społeczne na Kubie? I czy Kubańczycy boją się Trumpa, czy może bardziej Marco Rubio?

Źródło: PAP, tokfm.pl, X.com, Reuters, Onet, Business Insider