Maduro pewny siebie. "Amerykanie nie mogą powiedzieć, że mają kontrolę"
- Sytuacja na razie jest nieprzewidywalna. Amerykanie nie mogą powiedzieć, że mają kontrolę nad tym krajem (Wenezuelą), ani że zapanuje spokój - podkreślił w TOK FM prof. Tomasz Płudowski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki jest plan USA na sytuację w Wenezueli?
- W czym atak jest podobny do działań poprzednich prezydentów USA, a czym się różni?
- Co zdaniem prof. Tomasza Płudowskiego w narracji Trumpa może nas zdumiewać?
Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro został schwytany przez amerykańskie siły specjalne w nocy z piątku na sobotę. Maduro przebywa w nowojorskim areszcie, w poniedziałek ma usłyszeć zarzuty m.in. uczestnictwa w zmowie narkoterroryzmu, przemytu kokainy oraz posiadania broni. By swój cel osiągnąć, amerykańskie wojska zaatakowały zbrojnie Wenezuelę.
Podobne ataki USA na inne państwa już w historii się zdarzały. - Ten sposób działania był już wcześniej realizowany, zarówno Reagan, jak i obaj prezydenci Bushowie robili coś takiego - przypominał w "OFF Czarku" prof. Tomasz Płudowski, politolog i amerykanista z Uniwersytetu VIZJA.
- To jest jeden sukces Trumpa i to jest powód, dla którego akurat teraz doszło do tej ingerencji. No i kwestia ropy oczywiście - mówił gość TOK FM. Co jednak jest inne od podobnych wydarzeń w przeszłości, to "brak konkretnego planu". - Zadbania o to, by wiadomo było, kto jest przy władzy. To może wywołać chaos. Na pewno prowadzili rozmowy z Maduro, próbowali go nakłonić do tego, żeby wyjechał z Wenezueli, oddał władzę. On nie chciał się na to zgodzić - oceniał.
Zdaniem gościa Cezarego Łasiczki, Maduro w dalszym ciągu jest pewny siebie "mimo że w pantoflach został wyciągnięty z łóżka". - Sytuacja na razie jest nieprzewidywalna. Amerykanie nie mogą powiedzieć, że mają kontrolę nad tym krajem ani że zapanuje spokój - podkreślał.
Płudowski podkreślał, że Trump "szuka różnych usprawiedliwień, bardzo dużo myśli o wyjaśnieniach medialnych, o narracji tak zwanej". - To musi być narracja, w której on odgrywa główną rolę - dodał.
Atak USA na Wenezuelę. "Zabrano naszą ropę"
Zdaniem amerykanisty są dwie drogi, co będzie dalej w Wenezueli - bardziej demokratyczna oraz forma dogadania się - przynajmniej przejściowo - z reżimem.
- Trump wydaje się bardzo pewny tego, że wydobycie (ropy) będzie się odbywało i to na ich korzyść - stwierdził. - Trochę zdumiewające jest, dla nas przynajmniej, dla Europejczyków, ale myślę, że dla wielu obserwatorów, takie całkowite odkrycie się prezydenta Trumpa. Mówienie o pieniądzach, zyskach, o ropie, że Amerykanie będą z tego korzystali, że "zabrano naszą ropę" - przekonywał Płudowski.
- Czyli mówienie o interesach bez mówienia o wartościach. Wprawdzie wspomniał, że podzieli się zyskami z wielkim narodem wenezuelskim, ale nie wiemy, czy tak się stanie. On liczy, że reżim poczuje się zagrożony i ustąpi. Kto jednak będzie dzierżył władzę, w jakiej formie, jak długo - tego nie wiemy - dodał gość TOK FM.
Trump wcześniej mówił o wcieleniu Kanady do USA czy przejęciu władzy nad Grenlandią. - To działanie imperialistyczne. Dania jest krajem suwerennym, jest sojusznikiem, więc jeśli Trump na wytłumaczenie ma tylko to, że Duńczycy nie zainwestowali tam dużych pieniędzy i tłumaczą, że Grenlandia jest duńska, bo 300 lat temu były tam jakieś łódki duńskie - Trump jest pewny, że jakieś amerykańskie łódki też tam na pewno były - zgodnie z prawem międzynarodowym nie jest to wystarczające wytłumaczenie - stwierdził.
Jak jednak dodawał Płudowski, amerykański prezydent "rozumuje w kategoriach strategicznych, długoterminowych, w kategoriach bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych". - Czyli myśli głównie jednak o sobie i próbuje zabezpieczyć swój kraj na przyszłość pod względem finansowym czy ekonomicznym, zysków, energetycznym i militarnym - zaznaczył.
Źródło: TOK FM/ Alex Brandon/Associated Press/East News