Jak 7 października zmienił Izrael? "Prawica szalenie się radykalizuje"
Po dwóch latach wojny w Strefie Gazy społeczeństwo Izraela jest mocno podzielone - opisywał w TOK FM Jarosław Kociszewski. Jak dodał, prawica się radykalizuje, a sam Benjamin Netanjahu uwierzył w swoją wielkość i mesjanizm. - Może go spotkać rozczarowanie w przyszłym roku - stwierdził ekspert.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieniło się społeczeństwa Izraela przez ostatnie dwa lata;
- Co Izraelczycy myślą o wojnie w Strefie Gazy;
- Jak zmienił się sam Benjamin Netanjahu.
We wtorek przypada druga rocznica ataku Hamasu na Izrael. 7 października 2023 roku rządzący Strefą Gazy islamistyczny Hamas - uznawany przez UE i USA za organizację terrorystyczną - napadł na południe Izraela, zabijając około 1200 osób i porywając 251. Według kontrolowanych przez Hamas władz w izraelskim odwecie zginęło ponad 67,1 tys. Palestyńczyków.
Co zmieniło się w społeczeństwie Izraela przez ostatnie dwa lata? Opisywał to w TOK FM Jarosław Kociszewski z Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
- Na pewno jego polaryzacja stała się znacznie ostrzejsza. Przed "czarną sobotą" Izraelczycy też byli bardzo podzieleni (…) ale 7 października 2023 roku spowodował ich zjednoczenie wokół flagi. Absolutnie zszokowani tym, co się wydarzyło, stanęli do walki. Solidarność z Izraelem wyraził praktycznie cały świat. Natomiast teraz polaryzacja znowu uwidoczniła się i to z ogromną mocą – analizował redaktor naczelny magazynu new.org.pl.
Rozmówca Filipa Kekusza zwrócił uwagę, że po dwóch latach wojny zasadnicze problemy dla Izraelczyków nie zostały rozwiązane. Nie wszyscy zakładnicy zostali uwolnieni, a młodzi Izraelczycy dalej są wysyłani na front. Rośnie też liczba samobójstw wśród weteranów i narasta izolacja Izraela w świecie.
- Są przeciwnicy rządu, którzy uważają, że wojna nie ma sensu i trzeba ją jak najszybciej zakończyć. Bo metodami militarnymi nie uda się doprowadzić do uwolnienia zakładników. Trzeba przy tym zaznaczyć, że część Izraelczyków pochyla się nad losem Palestyńczyków, ale nie to jest dla tych pierwszych najważniejsze, tylko los zakładników i własnych żołnierzy – mówił.
Jak dodał, po drugiej stronie tego "pęknięcia politycznego" jest prawica. - Ona szalenie się radykalizuje. Twierdzi, że w tej wojnie już nie chodzi tylko o zakładników. Niektórzy politycy mówią nawet, że można poświęcić zakładników, bo celem jest budowa wielkiego Izraela, a więc: czystka etniczna w Strefie Gazy i aneksja Zachodniego Brzegu – tłumaczył gość TOK FM.
"Netanjahu uwierzył w swoją wielkość"
Zdaniem Jarosława Kociszewskiego prawica w Izraelu jest liczniejsza, choć ma różne odcienie. - Nastąpiło przesunięcie społeczeństwa bardziej w prawo. Skrajna prawica, która jeszcze kilka lat temu była na absolutnym marginesie, a głoszenie części jej idei była wręcz karana, teraz stała się bardzo głośna i odgrywa wielką rolę w polityce - opisywał.
Ekspert stwierdził, że "efekt flagi" już mija, natomiast Benjamin Netanjahu dalej rozgrywa scenę polityczną w Izraelu. - W międzyczasie zmienił się jego stosunek do polityki. Część komentatorów podkreśla jego poczucie wielkości i mesjanizm. Sam przyznaje, że realizuje historyczną misję budowy wielkiego Izraela. Więc wydaje się, że w którymś momencie chyba uwierzył w swoją wielkość i niezastępowalność. Ale może go spotkać rozczarowanie w przyszłym roku (wtedy odbędą się wybory w Izraelu – przyp. red.) - podsumował gość TOK FM.
Źródło: TOK FM