,
Obserwuj
Świat

Nieoczywisty wymiar afery korupcyjnej na Ukrainie. "Ludzie nie chcą za cudze błędy oddawać życia"

Jakub Janiszewski
2 min. czytania
14.11.2025 20:16

Po korupcyjnej aferze "Midas", w której okazało się, że największy krajowy dostawca energii elektrycznej w Ukrainie robił lewą kasę na dostępności tego rzadkiego dobra, jakim jest prąd w czasach wojny, Ukraina wciąż dochodzi do siebie - mówi Jakub Janiszewski w "Dłuższej rozmowie". 

fot. Adam Burakowski. East News

Ukraina jednak tak całkiem do siebie nie dojdzie, bo temat korupcji, także tej najbardziej bezczelnej i brutalnej - wciąż ma się dobrze. Można powiedzieć, wrócił do życia ze zdwojoną siłą, po krótkim epizodzie poprawności tuż po wybuchu wojny.

Korupcja uderza teraz w istotę rzeczy - czyli w zaufanie obywateli do państwa jako takiego, i w wiarę, że poświęcenia dla kraju ma sens.

To drugie nie wynika oczywiście z afery w Enerhodarze, ale tłumaczy brak postawy patriotycznej, której oczekiwalibyśmy od mężczyzn uchylających się przed poborem, albo też zwyczajnie dezerterujących. Zresztą, co to jest "brak postawy patriotycznej"? Może i oni czują się patriotami, ale nie w sytuacji, w której mają wątpliwości co do tego, czy ich śmierć na froncie cokolwiek zmieni, do czegokolwiek się przyda i ma jakikolwiek sens.

To chyba najmocniejszy fragment dzisiejszej rozmowy. Właśnie ten, który tłumaczy, że niektóre decyzje ukraińskich dowódców, choć w naszym przeżartym romantyzmie umyśle brzmią swojsko i pięknie, mogą zwyczajnie nie mieć uzasadnienia taktycznego w sytuacji kurczących się zasobów. Ludzie o tym wiedzą, ludzie to widzą i nie chcą za cudze błędy oddawać życia. I trudno im się dziwić.

Polecamy

Więc choć z daleka widok jest piękny: dzielna Ukraina odpiera ataki krwiożerczej Rosji. Z bliska obrazek traci ten powab. Warto o tym pamiętać, nawet, a może, zwłaszcza gdy jest się sercem po stronie Ukraińców. 

Źródło: TOK FM