Meta zapłaci niemal 17 mld dolarów. Ale to nie wszystko. "Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć"
- Pierwszy raz zdarzyło się, że ktoś z zewnątrz, państwo, zmusiło tak ogromny koncern do przeprojektowania nie jednego, ale kilku mediów i zmiany całej filozofii komunikowania - mówił w "TOK 360" dr hab. Miłosz Babecki. A to wynik ugody między Metą a 29 stanami USA, które oskarżyły koncern o uzależnianie dzieci od swoich platform.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wynika z ugody między 29 stanami a koncernem Meta?
- Czy zmiany wpłyną na funkcjonowanie Facebooka czy Instagrama w Polsce?
29 stanów USA wystąpiło na drogę sądową przeciwko Mecie, właścicielowi m.in. Facebooka, Instagrama i WhatsAppa. Oskarżono koncern o nieprawidłowe gromadzenie i wykorzystywanie danych osobowych dzieci, żeby uzależniały się od platform. W efekcie ugody Meta ma zapłacić 16,7 mld dolarów i wprowadzić mechanizmy zabezpieczające dzieci.
Z kolei w Polsce Krzysztof Gawkowski zawnioskował o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych. "Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania" - napisał minister cyfryzacji na platformie X.
"Po analizie materiałów, w tym tych otrzymanych od Meta, a także kolejnych doniesień medialnych o braku kontroli nad publikowanymi treściami, wysłałem właśnie do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie platformy kwotą 250 mln euro. Bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści nie będzie tolerowana. Oczekuję, że Komisja Europejska szybko przeprowadzi postępowanie i nałoży karę" - ogłosił wicepremier. Według niego "dowodów jest aż nadto".
"Wzywam dodatkowo Metę do natychmiastowego wprowadzenia skutecznych narzędzi eliminujących scam, fałszywe reklamy i promowanie nielegalnych aplikacji. Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć" - czytamy.
O tym, że to nie aspekt finansowy, choć bolesny dla koncernu, jest w sprawie najważniejszy, mówił w "TOK 360" dr hab. Miłosz Babecki, medioznawca z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. - Pierwszy raz w zasadzie zdarzyło się, że ktoś z zewnątrz, państwo, zmusiło tak ogromny koncern do przeprojektowania nie jednego, ale kilku mediów i zmiany całej filozofii komunikowania - stwierdził gość TOK FM.
Jak tłumaczył, to Meta musiała się zgodzić choćby na włączenie limitu dwóch godzin dziennie na Facebooku i Instagramie dla dzieci, kiedy nastolatek bez zgody rodzica ich nie włączy lub włączenie blokady od północy do godz. 6 rano. - Dla takiego koncernu jak Meta najważniejsze jest, żeby użytkownik korzystał z jego aplikacji jak najczęściej. Mamy ogromną lukę w korzystaniu na szczęście dla nas, a na niekorzyść Mety - dodał Babecki.
Firma Marka Zuckerberga nie przyznała się jednak do uzależniania dzieci o swoich produktów. - Kłopotliwe było to, że przed sądem moglibyśmy się dowiedzieć o działaniach tej firmy znacznie więcej ponadto, co firma chciałaby powiedzieć - zaznaczył Babecki.
- Zmuszenie takiego koncernu do takich głębokich zmian jest czymś precedensowym - mówił medioznawca. Jednak nowe przepisy prawdopodobnie będą obowiązywać jedynie w USA, ale już nie w Polsce. - Cała sprawa rozgrywa się na amerykańskim podwórku. Nie ma zagrożenia, że prezydent Trump powie, że ktoś próbuje ukarać Metę, obłożyć dodatkowymi karami finansowymi czy podatkami. W sytuacji, w której na przykład Unia Europejska wymaga czegoś od takiego koncernu, zwłaszcza amerykańskiego, włącza się w to polityka - przypominał gość Wojciecha Muzala.
- Na świecie widzimy pozytywny ruch - stwierdził Babecki. Coraz więcej polityków zdaje sobie bowiem sprawę z zagrożeń platform algorytmicznych - w Europie trwa na ten temat dyskusja, rygorystyczne przepisy wprowadziła Australia, podobną drogą idą Nowozelandczycy. - Zmiany na całej ziemi zaczynają się toczyć. To będzie miało przełożenie na działanie takich koncernów jak Meta - przewidywał medioznawca.
Źródło: TOK FM