Słowackie fotoradary miały szpiegować dla Rosji? "Zaniepokoił mnie pan"
Słowaccy śledczy odkryli, że zamówione przez nich fotoradary miały ukryte funkcje. Trop prowadzi do Rosji. Czy mamy do czynienia z akcją szpiegowską? - Musimy spojrzeć na tę kwestię szerzej - podkreślił w TOK FM płk. Maciej Matysiak, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- co znaleziono w słowackich fotoradarach i dlaczego wzbudziło to podejrzenia;
- czy elektronika w fotoradarach mogła służyć do przekazywania danych do Rosji;
- czym jest tzw. bypass systemu;
- dlaczego urządzenia elektroniczne podłączone do internetu mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa;
- jak korzystać z nowoczesnych urządzeń, żeby ograniczyć ryzyko szpiegowania i cyberataku.
Pod obudową kamer drogowych (fotoradarów), które zamówiło słowackie MSW, znaleziono rosyjską elektronikę mogącą przekazywać zarejestrowane dane. Potwierdził to Krajowy Urząd Bezpieczeństwa (NBU), a na podstawie jego ekspertyzy we wtorek postępowanie wdrożył Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Dziennikarz TOK FM Jakub Medek opisał, co dokładnie wykryli w urządzeniach słowaccy śledczy. - Elektronika znaleziona we wnętrzu tych fotoradarów, z których montażu Słowacja się finalnie wycofała, okazała się bliźniaczo podobna, żeby nie powiedzieć dokładnie taka sama, jak w kamerach rosyjskiego systemu nadzoru wizyjnego Cordon. Ale to nie jedyny problem - mówił w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
Słowacja - tak jak Polska - jest państwem graniczącym z Ukrainą. W ocenie płk. Macieja Matysiaka, mimo wszystko nie jest stuprocentowo pewne, czy Rosjanie faktycznie wykorzystywali fotoradary do szpiegowania. - Musimy spojrzeć na tę kwestię szerzej - podkreślił i wskazał, że podobne funkcjonalności ma wiele innych urządzeń, z których korzystamy na co dzień. - Każdy z nas może być tak lokalizowany - powiedział dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz byłego zastępcy szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
Przemysław Iwańczyk zauważył, że płk Matysiak nie ma przed sobą tradycyjnych notatek na kartce i długopisu, tylko korzysta z telefonu. - Zaniepokoił mnie pan - stwierdził żartobliwie w nawiązaniu tematu audycji.
Całej rozmowy z płk. Maciejem Matysiakiem i Jakubem Medkiem w TOK FM wysłuchasz tutaj:
Źródło: TOK FM, PAP