,
Obserwuj
Świat

Franciszek w końcu poprze Ukrainę? Bartoś "wchodzi w buty papieża": Teraz jest wojna, a później jej nie będzie

2 min. czytania
27.04.2023 16:14
Po raz pierwszy od rosyjskiej inwazji na Ukrainę papież Franciszek spotkał się reprezentantem władz w Kijowie, premierem Denysem Szmychalem. Czy relacje Ukrainy z Watykanem czeka przełom? Filozf i teolog Tadeusz Bartoś, by odpowiedzieć na to pytanie, zaproponował "wejście w buty papieża".
|
|
fot. Alessandra Tarantino / AP Photo

Papież Franciszek przyjął w czwartek na audiencji premiera Ukrainy Denysa Szmyhala. To pierwszy tak wysoki rangą reprezentant władz w Kijowie - od ataku Rosji w 2022 roku, który spotkał się z papieżem. Rozmowa trwała pół godziny. Doszło do niej w przeddzień podróży Franciszka na Węgry.

Przypomnimy, od 24 lutego 2022 roku, czyli od dnia wybuchu wojny w Ukrainie, papież Franciszek ani razu nie potępił Rosji. Co więcej, na początku kwietnia zeszłego roku Franciszek stwierdził, że w sprawie rosyjskie agresji 'wszyscy jesteśmy jej winni'. Krótko potem papież udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi 'Corriere della Sera', w którym wysunął tezę, że do wypowiedzenia wojny Ukrainie Władimira Putina być może skłoniło 'szczekanie NATO pod drzwiami Rosji'.

'Mówi o wojnie, jakby toczyła się na Marsie'. Prof. Obirek o kompromitacji papieża Franciszka

Wypowiedzi papieża były ostro krytykowane, oburzeni krytycy zarzucali Franciszkowi, że nie odróżnia ofiary od agresora.

Czy spotkanie papieża z premierem Ukrainy może doprowadzić do zmiany postawy papieża?  Teolog, filozof i były dominikanin prof. Tadeusz Bartoś, by odpowiedzieć na to pytanie, zaproponował "wejście w buty papieża". 

- Polityka Watykanu być może polega na tym, by nie stracić kontaktu z drugą stroną, czyli z agresorem, Putinem. Jeśli myślimy długoterminowo, to teraz jest wojna, a później wojny nie będzie. Przyjdzie moment negocjacji i ktoś musi zostać uznany za stronę neutralną. Jeśli przekroczy się jakąś granicę demonizacji agresora, to później nie będzie można nawiązać z nim kontaktu i wpływać na niego dyplomatycznie. Watykan być może przygotował sobie taki plan, że teraz papież spotyka się z Ukraińcami, a także z kimś tak osobliwym, jak premier Węgier, ale jest też otwarty na rozmowy z Moskwą - ocenił wykładowca Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Rozmówca Mikołaja Lizuta przypomniał, że Franciszek pochodzi z Argentyny. A kraje Ameryki Południowej różnią się np. od Europy w ocenie polityki Stanów Zjednoczonych, które są największym sojusznikiem Ukrainy. - W Ameryce Południowej USA nie jest oazą dobra. Ameryka Południowa zapamiętała USA  jako państwo wspierające dyktatury - podkreślił gość TOK FM.

Choćby z tego powody - jak ocenił prof. Bartoś - nie ma co liczyć na to, że Franciszek otwarcie potępi cerkiew prawosławną, która wspiera Kreml. - To strategia, żeby nie zerwać wszystkich kontaktów. Patriarcha Cyryl I przestanie być szefem i będzie inny, może uczciwy i pobożny.  Prawosławie będzie za 30. i 100 lat. I jeśli papież Franciszek dziś zdemonizowałby prawosławie i powiedział, że to pomioty szatańskie, które wspierają zło i mają krew na rękach, to zadziałałoby w taki sposobem, że powrót do statusu sprzed wojny byłby trudniejszy - powtórzył prof. Tadeusz Bartoś.

'Atomowe prawosławie' na usługach Kremla. 'W imię tej nieludzkiej koncepcji rozlewa się ukraińska krew'