Putin strzela, ale rzadko trafia. Gen. Bieniek wskazuje na "cichego bohatera" tej wojny
Według najnowszych informacji w nocnym ataku rakietowym rosyjskich wojsk na Lwów zginęło sześć osób, a 40 doznało obrażeń. Uszkodzonych zostało 35 budynków. Jak wskazał mer miasta Andrij Sadowy, 'był to jeden z największych ataków na cywilną infrastrukturę Lwowa od początku tej wojny'. - Rosjanie zaatakowali, ponieważ ich celem jest zabijanie cywilów' - podkreślił.
Gen. Mieczysław Bieniek nie ma wątpliwości co do tego, że rosyjski atak na cywilów został dokonany nie tylko z pełną premedytacją, ale i z poczuciem bezkarności, ponieważ zachodnia część Ukrainy nie jest chroniona przed rakietami tak dobrze, jak położone na dalej na wschód Kijów czy Charków. - Cała zachodnia część Ukrainy żyje w stosunkowo mniejszym napięciu. Rosjanie chcieli pokazać, że wojna trwa. Powiedzieć: 'Uważajcie na nas, bo jesteśmy niebezpieczni'. Chyba po prostu chcieli dać sygnał, że mogą osiągnąć każde miejsce na terenie kraju. Obiekty, które zostały zaatakowane we Lwowie, to typowe obiekty cywilne. To bez sensu. Wyjątkowy atak terrorystyczny, żeby zastraszać ludność. Kolejny przykład bestialstwa i łamania praw wojny - tłumaczył generał w stanie spoczynku i były zastępca dowódcy strategicznego NATO w audycji 'TOK360'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak wskazał wojskowy, ostrzelanie Lwowa mogło być także wiadomością skierowaną do wspierających Ukrainę państw zachodnich, tuż przed szczytem NATO, który w dniach 11-12 lipca odbędzie się w Wilnie. - To pokazanie przez Rosjan, że panują w przestrzeni powietrznej i cała zachodnia pomoc nie jest w stanie ich zatrzymać - przekonywał gen. Bieniek w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Odpierając atak na Lwów, siły powietrzne Ukrainy spośród 10 rakiet wystrzelonych przez Rosjan z Morza Czarnego, przechwyciły aż siedem. Dlatego - jak zwrócił uwagę gość TOK FM, 'obrona przeciwlotnicza jest cichym bohaterem wojny w Ukrainie'. - 70 proc. to bardzo wysoka skuteczność, a zintegrowanie wszystkich systemów różnego rodzaju obrony powietrznej jest naprawdę imponujące. Rosjanie też o tym wiedzą, dlatego tak rzadko wlatują w przestrzeń powietrzną swoimi samolotami. Zamiast tego odpalają rakiety spoza zasięgu lub z okrętów na Morzu Czarnym. Boją się skuteczności obrony przeciwlotniczej Ukrainy - podkreślił były zastępca dowódcy strategicznego NATO w rozmowie w TOK FM.
Putin 'dostał lanie od silniejszego i teraz spierze słabszego'. 'Taktyka typowego 'bullyingu''