advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Atak na Most Krymski "bardzo bolesny" dla Putina. Gen. Bieniek: Do Rosjan dociera, że coś tu jest nie tak

3 min. czytania
18.07.2023 09:15
Poniedziałkowy atak na Most Krymski nie tylko "zmusza Rosjan do ciągłego manewrowania swoimi siłami", ale i wprawił w popłoch odpoczywających na półwyspie rosyjskich turystów. - Państwo, które miało zdenazyfikować i zdemilitaryzować Ukrainę, doprowadziło do tego, że ono zderusyfikowało Ukrainę - ocenił gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO.
|
|
fot. AP

Poniedziałkowy incydent na Moście Krymskim był operacją Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Marynarki Wojennej Ukrainy - twierdzą źródła portalu ukraińskiego publicznego nadawcy Suspilne. Rano pojawiły się informacje o eksplozjach i zamknięciu mostu. Reuter poinformował, że w wyniku incydentu na moście zginęło małżeństwo, podróżujące samochodem o numerach rejestracyjnych rosyjskiego obwodu biełgorodzkiego, a ich córka została ranna.

Oficjalnie Marynarka Wojenna Ukrainy zapewniła, że nie ma takich danych.

Most Krymski łączy okupowany Krym z rosyjskim Krajem Krasnodarskim. Połączenie to jest wykorzystywane przez Moskwę do transportu żołnierzy i sprzętu na Krym, a następnie na Ukrainę. Dlatego - jak wskazał w TOK 360 gen. Mieczysław Bieniek, efekt poniedziałkowej akcji jest dla Rosjan "bardzo bolesny". - Co istotne, to pokazuje, że strona ukraińska może osiągać cele w głębi Rosji. Mówi jej: "Uważajcie, mamy swoje środki i swoje możliwości - rakiety dalekiego zasięgu, drony, siły specjalne - dodał generał w stanie spoczynku i były zastępca dowódcy strategicznego NATO.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

To nie pierwszy raz, gdy Most Krymski został częściowo uszkodzony. 8 października 2022 na moście nastąpił wybuch, skutkujący zawaleniem się przęseł jednej z jezdni. Jak podkreślił gen. Bieniek, Ukraińcy nie mogą lub nie chcą zniszczyć obiektu w całości z kilku powodów. - Niszcząc ten most totalnie, Ukraińcy zniszczyliby również infrastrukturę, która będzie im potrzebna w przyszłości. Ale pokazują również, że nie prowadzą wojny w sposób tak bestialski, jak robią to Rosjanie. Pamiętajmy, że przez ten most i w tym rejonie są również cywile. To bardzo mocny sygnał wysłany w stronę Rosji: "Dzisiaj może być most, a jutro to mogą być wasze lotniska gdzieś w głębi kraju" - tłumaczył wojskowy w rozmowie Wojciechem Muzalem.

"Ukraina wykorzystuje wachlarz środków"

Jak zaznaczył w TOK FM gen. Mieczysław Bieniek, uszkodzenie Mostu Krymskiego ma nie tylko wywołać określony efekt psychologiczny - zarówno u żołnierzy, jak i u zwykłych Rosjan, ale i sparaliżować armię agresora. - To powoduje, że Rosjanie muszą przesuwać część swoich obwodów i sił do rejonów zagrożonych. Tak naprawdę nie wiedzą, gdzie i kiedy będzie uderzenie. Uderzenie lądowe Ukraińców na tym kierunku na razie nie jest możliwe do wykonania, niemniej jednak jest wiele innych środków walki - atak powietrzny, morski, atak sił operacji specjalnych. Ukraina wykorzystuje ten wachlarz środków, zmuszając Rosjan do ciągłego manewrowania swoimi siłami - przekonywał były zastępca dowódcy strategicznego NATO.

Po uszkodzeniu mostu rosyjscy urzędnicy wystosowali do odpoczywających na Krymie wczasowiczów apel, według którego mają oni wracać do domów inną drogą, a mianowicie tą prowadzącą przez okupowane przez Rosjan ukraińskie terytoria. Zdaniem gen. Bieńka widoki, jakich doświadczą po drodze rosyjscy turyści, będą dla nich kolejnym dowodem na to, że działania Kremla z "operacją specjalną" nie mają wiele wspólnego. - Państwo, które miało zdenazyfikować i zdemilitaryzować Ukrainę, doprowadziło do tego, że ono zderusyfikowało Ukrainę. Ukraińcy, którzy jeszcze mieli do Rosjan jakąś sympatię, dziś ich nienawidzą. To dociera również do społeczeństwa rosyjskiego, które żyje w głębi Rosji, że z tą "operacją specjalną" jest coś nie tak - komentował gen. Mieczysław Bieniek w rozmowie w TOK FM.