Miliardy dla Ukrainy od USA. Ekspertka wskazuje na rolę Sikorskiego w "budzeniu" Amerykanów
W sobotę Izba Reprezentantów Kongresu USA stosunkiem głosów 311 do 112 uchwaliła nowy pakiet pomocy finansowej dla Ukrainy. Jego wartość to 60,8 mld dolarów. Izba przegłosowała również ustawę o przejęciu na rzecz Ukrainy rosyjskich aktywów, które zostały zamrożone w amerykańskich bankach. Ich wartość szacowana jest na 5-8 mld USD. Ustawa trafi teraz do Senatu i zostanie prawdopodobnie przegłosowana w przyszłym tygodniu.
Dr Renata Nowaczewska analizowała w TOK FM powody, dla których po wielu miesiącach udało się wreszcie przegłosować w Kongresie USA pakiet pomocy dla Ukrainy. Chodzi oczywiście o wsparcie Ukrainy jako sojusznika Stanów Zjednoczonych, ale - zdaniem ekspertki - liczyły się również twarde interesy USA.
- Ten pakiet to są środki - jak w przypadku większości pomocy militarnej USA - które mają trafić z powrotem do odbiorców amerykańskich, czyli do firm produkujących broń i amunicję. Największa część tego pakietu 60 mld dolarów, czyli ponad 23 mld to będą zamówienia dla amerykańskiego przemysłu. W roku wyborczym jest bardzo istotne, gdzie pieniądze trafiają. Każdy kongresmen, który głosował za tą ustawą, miał świadomość, że te pieniądze trafią do jego okręgu wyborczego, czyli np. do tamtejszych fabryk. Więc nie patrzymy na to tak, że jest to wielkie dzieło Amerykanów w celu pomocy Ukrainie - mówiła amerykanistka i historyczka z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Rozmówczyni Szymona Kępki zwróciła uwagę na dużą rolę polityków, którzy w ostatnich tygodniach bili na alarm, mówiąc, że kwestia wsparcia Ukrainy jest pilna. Wśród nich wymieniła szefa polskiej dyplomacji. - Wiele źródeł pokazuje ogromną rolę i ogromny wkład ministra Radosława Sikorskiego, który miał tour przez media amerykańskie. Był silnym głosem, który mówił: 'Obudźcie się, Amerykanie! Bo to jest kwestia być albo nie być niektórych krajów w Europie' . I rzeczywiście w ostatnich swoich wypowiedziach Mike Johnson (spiker Izby Reprezentantów - przyp. red.) w końcu zaczął mówić to, co wszyscy wiemy. Że jeśli nie zatrzymamy Putina w Ukrainie, to podąży dalej - tłumaczyła gościni TOK FM.
Kreml się odgraża. 'USA będą musiały za to odpowiedzieć'
Na decyzję Kongresu USA o wykorzystaniu zamrożonych rosyjskich aktywów już zareagował Kreml. Jego rzecznik Dmitrij Pieskow grzmiał, że Stany Zjednoczone będą musiały ponieść za to konsekwencje. - Spowoduje to nieodwracalną szkodę dla wizerunku Stanów Zjednoczonych Ameryki (?) I, oczywiście jeśli to prawda, Ameryka będzie musiała za to odpowiedzieć. I raczej nie będzie tu żadnych ograniczeń czasowych. I zrobimy to w sposób, który najlepiej odpowiada naszym interesom - dodał Pieskow.
- Myślę, że to groźby zupełnie bezpodstawne. Ale nie spodziewalibyśmy się innej reakcji Kremla. Natomiast jestem ciekawa, jak technicznie zostanie wprowadzona ta sankcja dotycząca przejęcia rosyjskich aktywów, które znajdują się w amerykańskich bankach. Jeśli dodamy do tego środki, które są w europejskich bankach, to da nam to łącznie niemal 300 mld dolarów, czyli gigantyczne pieniądze. Byłyby ogromnym wsparciem dla Ukrainy. Mogłyby zostać przeznaczone na jej odbudowę. Uważam, że to jest bardzo dobre posunięcie. To ważny sygnał dla wszystkich autorytarnych oligarchów, którzy przetrzymują swoje środki w bakach zachodnich - podsumowała rozmówczyni Szymona Kępki.