"Zamiast inwektyw wymieniane są rakiety". Co jest stawką ataku Iranu na Izrael?
Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby poinformował, że spodziewa się "znaczącego zestawu ataków" Iranu na Izrael. Te mogłyby nastąpić w tym tygodniu; niewykluczone, że nawet w środę rano. Kirby dodał przy tym, że ocena USA jest zbieżna z tym, czego spodziewają się izraelskie służby. To zmiana w stosunku do poprzednich ocen, według których Teheran miał zrezygnować z mocnego odwetu z powodu presji międzynarodowej, a atak na Izrael przeprowadzi jedynie libański Hezbollah.
Jak mówił w TOK FM Jarosław Kociszewski, to jednak tylko spekulacje, bo termin i charakter działań znają tylko Irańczycy.
- Od tygodnia mniej więcej już to słyszymy, a ci, którzy obserwują Bliski Wschód, mają za pasem sporo nieprzespanych nocy. Powszechnie się też uważa, że jeżeli atak nastąpi, to zacznie się on nie wcześniej niż o pierwszej, czyli godzinę po północy naszego czasu - mówił ekspert z Magazynu Nowa Europa Wschodnia Online i Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Zastrzegł przy tym, że to godzina równie umowna, jak i sama data. - Irańczycy, Hezbollah, bo też nie wiemy, jaki będzie dokładnie kompozycja tego odwetu, mogą zaskoczyć - podkreślił w rozmowie z Pawłem Sulikiem.
Emigracyjny i antyrządowy portal Iran International zasugerował, że w operacji odwetowej wezmą udział sprzymierzone z Iranem grupy zbrojne, przy czym te zlokalizowane w Iraku i Syrii mają planować zaatakowanie baz amerykańskich w tych krajach.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Iran zaatakuje w taki sposób, który Izraelczyków zaboli"
W ocenie gościa TOK FM, za pewnik można przyjąć to, że Irańczycy w ogóle zaatakują.
- Bardzo bym się zdziwił, gdyby było inaczej. Dlatego, że jeżeli pozostawią działanie, które narusza fundamenty ich bezpieczeństwa bez odpowiedzi, to narażają się na ich kontynuację. Mówiąc wprost, Izraelczycy zostaną ośmieleni na tyle, że nie będą mieli żadnych oporów - przekonywał. Podkreślił, że będzie to też bardzo wyraźny sygnał dla innych rywali w regionie. - Irańczycy muszą odtworzyć równowagę odstraszania - dopowiedział.
Zdaniem eksperta Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints, to co dokładnie się wydarzy, będzie jednak wielką zagadką. - Wygląda na to, że Irańczycy będą chcieli zaatakować w taki sposób, który Izraelczyków zaboli i by jednak coś w Izraelu trafić - mówił. Zakłada się, jak wskazał, że Irańczycy zaatakują wyłącznie obiekty wojskowe, prawdopodobnie w centralnym Izraelu.
"Zamiast inwektyw wymieniane są rakiety"
W poniedziałek USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Włochy we wspólnym oświadczeniu poparły wysiłki zmierzające do zawieszenia broni w Strefie Gazy oraz wezwały Iran, by powstrzymał się od dalszych gróźb ataku zbrojnego na Izrael. Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu we wtorek odrzuciło te wezwania, oceniając, że brak im "logiki politycznej" oraz że są one "sprzeczne z podstawami prawa międzynarodowego".
- To nie zatrzyma i nie ma w ogóle zatrzymać odwetu irańskiego. To nie jest wojna jak między Rosją a Ukrainą, egzystencjalna, o zajęcie terytorium. To bardzo długi konflikt, którego ideą jest wymiana komunikatów i wywieranie presji - mówił Jarosław Kociszewski.
Jak tłumaczył, Irańczycy muszą odpowiedzieć na to, co zrobili Izraelczycy, a Izraelczycy będą musieli odpowiedzieć na odpowiedź irańską.
- To rodzaj bardzo długiej kłótni, gdzie każda ze stron rzuca swoje zdania. Zamiast inwektyw wymieniane są rakiety - tłumaczył.
Podkreślił przy tym, że wszystkie działania dyplomatyczne mają doprowadzić do tego, by konflikt, który nie zostanie zażegnany, bo on nie zniknie, przy kolejnych rundach zaczął się wyciszać.
- A czy są to Amerykanie, czy Brytyjczycy, to nieważne. Chodzi o to, by Irańczycy odpowiedzieli tak, by Izraelczycy mieli w następnym ruchu możliwość deeskalacji - skwitował w TOK FM.
Odwet Iranu na Izraelu to skutek zabójstwa politycznego przywódcy Hamasu Ismaila Hanije w Teheranie - na terenie kompleksu Neszat, należącego do irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji.