"Zręczny manewr" Ukrainy pod Kurskiem. "Kompromitacja Putina"
- Politycznie to kompromitacja Putina i jego systemu zarządzania organizacji. Pokazano, że są miękkie podbrzusza, nie ma żadnej organizacji, obrony cywilnej, ochrony granic - mówił w "Poranku Radia TOK FM" gen. Mieczysław Bieniek.
Ukraińska ofensywa trwa od kilkunastu dni, ale z jej odparciem Rosjanie nadal mają wielki kłopot. De facto nie stawiają oporu. Jak ocenił rozmówca Jana Wróbla, mamy do czynienia ze "zręcznym manewrem" i "obroną przez atak".
- Strefa buforowa, która została utworzona, odciągnęła nieco sił rosyjskich z rejonu Donbasu, gdzie prowadzono natarcie. Chociaż nie za wiele. Jestem tym zdziwiony. Federacja Rosyjska ściąga inne siły, odwody z głębi Rosji, osłabiając inne kierunki - wyjaśnił generał w stanie spoczynku, były zastępca dowódcy strategicznego NATO i doradca ministra obrony narodowej.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ukraińska ofensywa w obwodzie kurskim. Bez bestialstwa
Gen. Bieniek zwrócił uwagę na to, jak różnią się metody stosowane przez armię ukraińską od tego, co zwykli robić Rosjanie. - Obrazy nie pokazują zniszczeń budynków cywilnych, burzenia szkół czy instalacji cywilnej. To pokazuje wymiar wojny innej, inaczej prowadzonej niż robili to Rosjanie. Nie ma tego bestialstwa - podkreślił.
Ukraińcy od początku ofensywy wzięli do niewoli zastępy żołnierzu rosyjskich. Gość TOK FM mówił, że to ważna dla Kijowa sprawa, "karta przetargowa", do wykorzystania np. przed przystąpieniem "do rozmów dotyczących zawarcia rozejmu, przerwania ognia". - Choć minister Ławrow - robiąc groźną minę mówił, że nie będzie żadnego rozejmu - przypominał generał.
Działania wojsk ukraińskim pokazały, w jakiej kondycji jest Rosja. - Cały system ich zarządzania krajem, obwodami, guberniami, legł w gruzach. Oni go po prostu nie mają - stwierdził Bieniek.
Fabryki jak angielski Himilsbacha
Portal Onet - powołując się na poufne dokumenty - podał w poniedziałek, że rząd PiS przekazując prywatnym firmom kontrolę nad produkcją amunicji dla wojska, nie zabezpieczył interesów państwa. Ponadto - dodano - firmy te nie miały doświadczenia w produkcji amunicji.
- Projekt, który wypłynął, to projekt widmo. Nie mielibyśmy żadnej fabryki, tylko byśmy składali, kupując gdziekolwiek: u Czechów, Niemców, Koreańczyków. Mamy fabryki, które mają pewne zdolności, trzeba je poszerzać. Kupiliśmy w czasie rządów PiS instalacje do montażu i stworzenia możliwości fabrycznej i to przez kilka lat leżało sobie w krzakach - komentował w TOK FM gen. Bieniek.
Ekspert podkreślił, że "trzeba rozbudować moce produkcyjne, które mogłyby zabezpieczyć potrzeby bieżące". - A kupić tyle, ile potrzebne jest na czas wojny i zmagazynować. Żebyśmy nie zostali z tymi fabrykami, jak Himilsbach z angielskim - dodał gość Jana Wróbla.