Tak Trump może zakończyć wojnę w Ukrainie? "Weźmie Dudę z Orbanem i polecą do Putina"
Donald Trump wygrał wybory. Takie założenie przyjęli twórcy podcastu "Dzień po wyborach" Maciej Głogowski z TOK FM i Andrzej Bobiński z Polityki Insight i spróbowali opisać świat, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, w których tak rozstrzygnęła się amerykańska elekcja 2024. - Demokraci już szykują się na przejście do opozycji, a Joe Biden nie zajmuje się przepychaniem na ostatnią chwilę jakichś ustaw czy rozporządzeń wykonawczych, tylko bardziej porządkowaniem sytuacji na bliskim Wschodzie, wewnątrz kraju - opowiadał Jan Jęcz z Polityki Insight. Jego zdaniem Biden chce zostawić państwo w jak najlepszym stanie. - Odejść z godnością i zostać zapamiętany jako ten prezydent, który przegrał, ale godnie - tłumaczył.
Wielki kłopot Kościoła w Polsce ujawniony. Wszystko przez papieża Franciszka
Źli ludzie
Tymczasem Republikanie od razu biorą się do roboty. - Świętowanie jest dla Demokratów. To oni otwierali szampana i pili go na ulicach po wygranej Bidena. To są zabawy wielkomiejskich elit - przekonywał Jęcz, dodając, że niestety w wielu częściach kraju to branie do roboty może przyjąć np. formę atakowania mniejszości. Chodzi o symboliczny przekaz. - Nadchodzi zmiana nie tylko władzy, ale też kulturowa, społeczna - mówił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Samo przekazanie władzy odbywa się bez większych incydentów - Dekorum zostanie zachowane - stwierdził gość podcastu. Choć podkreślał, że teraz Trump to już ktoś zupełnie inny niż ten w 2016 r., gdy po raz pierwszy obejmował urząd. - To Trump o wiele bardziej świadomy, bardziej podporządkowujący sobie Republikanów, niż im podporządkowany. Kilka tygodni temu w rozmowie z Joe Roganem powiedział, że największym błędem jego prezydentury było to, że wybierał złych ludzi. Bad People - zauważył Jęcz.
- I rzeczywiście, jeżeli popatrzymy sobie na to, kto w tym gabinecie Trumpa zasiadał i jak częste były zmiany na stanowiskach, to Trump nie miał szczęścia do ludzi, nie miał instynktu politycznego, nie wiedział komu może zaufać, a komu nie - tłumaczył, dodając, że sytuacja teraz jest zupełnie inna, bo "zestaw mocno sprawdzonych ludzi" już czeka. - I on wchodzi już z gotowym zespołem i przejmuje władze - stwierdził.
Deportacja dwudziestu milionów
Jego główny doradca i sponsor Elon Musk nie wchodzi do rządu, bo "nie jest mu to do niczego potrzebne". - Żeby wejść do administracji trzeba przejść proces weryfikacji przez różnego rodzaju służby. Jest duże prawdopodobieństwo, że Elon Musk przy jego intensywności kontaktów, chociażby z Władimirem Putinem czy chińskimi władzami, nie przeszedłby pozytywnie tego procesu - tłumaczył. Co nie zmienia faktu, że może być przy Trumpie nieformalnie i mu doradzać.
Pierwszymi decyzjami Trumpa będą z pewnością masowe deportacje. - A przynajmniej wprawienie w ruch tej machiny, bo deportowanych może być nawet dwadzieścia milionów osób - mówił gość podcastu, podkreślając, że to potencjalnie największe deportacje w historii kraju i wymagać będą obozów przejściowych i "niesamowitej liczby osób na służbie". - Ale Trump tego nie odpuści. Zbyt dużo o tym mówił, zbyt wiele osób z jego otoczenia tylko na to czeka - przekonywał, że po objęciu urzędu nowy prezydent musi wprawić w ruch te maszynę.
Z Orbanem i Dudą do Putina
Kolejny gość Marek Świerczyński, również z Polityka Insight tłumaczył jakie będą pierwsze działania prezydenta Trumpa w sprawie Ukrainy. - Wsiada w samolot, zbiera Wiktora Orbana i Andrzeja Dudę i lecą rozmawiać z Władimirem Putinem, jak tę wojnę zakończyć - opowiadał, choć po chwili sam się poprawił, że może nawet nie tyle leci, co będzie chciał załatwić wszystko telefonicznie. - To się oczywiście nie uda. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby tego typu dyplomacja miała zadziałać - stwierdził. Choć nie zmienia to jego zdaniem faktu, że w sprawie Ukrainy prezydentura Trumpa będzie przełomem, "którego wszyscy oczekują i się spodziewają". Tyle, że nikt nie wie, jak będzie on wyglądał.
Wiceprezydent J.D. Vance. Jego relacje z Trumpem nie zawsze były przyjazne
Cały świat z Ukrainą na czele będzie więc czekał na inicjatywę Trumpa. - Co nastąpi, kiedy da nam ten pierwszy sygnał, czy to wpisem na X, czy jakiegoś innego rodzaju krótką wypowiedzią publiczną bądź jakimiś działaniami rzeczywiście dyplomatycznymi - opowiadał Świerczyński. Wciąż jednak nie wiemy, na co Trump się zdecyduje. Czy negocjując z Rosją, będzie próbował jakoś pomóc Ukrainie? - Może to być wersja radykalna, taka, której my tutaj i jeszcze bardziej w Kijowie, wszyscy się boją, to znaczy wymuszenie jakiegoś krzywego, nieuczciwego, zdradzieckiego wręcz pokoju - oświadczył ekspert.
Nie ma żadnego planu
- Nie wykluczałbym też scenariusza całkowicie odmiennego. To znaczy, że Donald Trump nie ma żadnego pomysłu, co z tym zrobić. Nie ma żadnego planu - stwierdził ekspert, Że skończy się na niczym, bo zaraz bo objęciu urzędu wszyscy mu wytłumaczą, że tak się nie da. - Nie będziesz nam narażał tutaj wiarygodności i pozycji Stanów Zjednoczonych dla realizacji swoich kosmicznych wymysłów sprzed wyborów - Świerczyński imitował możliwą krytykę własnego gabinetu z jaką Trump spotka się w sprawie Ukrainy
Z kolei Anna Piekutowska jasno i przekonująco tłumaczyła, co znaczy wygrana Trumpa w kwestiach społecznych. - To zła wiadomość dla kobiet, bo tak naprawdę prezydenci bezpośrednio mają sporo władzy w zakresie chociażby polityki aborcyjnej. Mogą popierać czy wetować projekty ustaw, które dotyczą aborcji. Mogą wydawać zarządzenia dotyczące agencji federalnych - tłumaczyła. Ważne też są wpływające na te kwestie "odpowiednie nominacje sędziowskie czy administracyjne". - Prawo do aborcji, które i tak jest w Stanach Zjednoczonych mocno ograniczone, będzie się jeszcze bardziej zaostrzało - stwierdziła.