Tak Trump chce skończyć wojnę. Padła nawet data. "Putin uzyskuje swój cel"
- Dziennikarze śledczy z portalu Meduza podali szczegóły planu pokojowego Donalda Trumpa w sprawie wojny w Ukrainie;
- Podstawowe założenia planu to zawarcie rozejmu 20 kwietnia, rezygnacja Ukrainy z członkostwa w NATO, ale utrzymanie liczebność swojej armii;
- Z Rosji miałaby być, zostać zdjęte sankcje, a Ukraina zrezygnowałaby z planów odzyskania utraconych na rzecz Rosji terenów.
W kampanii Donald Trump obiecywał zakończenie wojny w Ukrainie w 24 godziny. Od kiedy został prezydentem, zwleka z ujawnieniem szczegółowych pomysłów na rozwiązanie konfliktu. Portal Meduza - powołując się na ustalenia ukraińskich dziennikarzy - opublikował szczegóły planu pokojowego, który ma szykować nowy prezydent USA. Jak komentował w TOK FM prof. Krzysztof Kubiak, ujawnione informacje "wyglądają wysoce niepokojąco". - One sprowadzają się do zamrożenia linii frontu, a następnie do takiej przedziwnej ekwilibrystycznej transakcji, w której Ukraina oddaje na 20 lat prawo do przyłączenia się do Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale otrzymuje amerykańską pomoc w modernizacji sił zbrojnych. Czyli de facto rezygnuje z instytucjonalnych gwarancji bezpieczeństwa w zamian za bliżej niedoprecyzowaną obietnice dostaw uzbrojienia - ocenił politolog, historyk wojskowości z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Według ujawnionych informacji na przełomie lutego i marca ma dojść do spotkania Trump-Zełenski-Putin. Rozejm miałaby zostać zawarty na Wielkanoc, czyli 20 kwietnia. A do 9 maja strony miałby zawrzeć pokój. Administracja amerykańska chciałaby, żeby Kijów zrezygnował z prób odzyskania okupowanych przez Rosję terytoriów (łącznie z Krymem). Na tym nie koniec, bo z Rosji miałby zostać zdjęte sankcje. Część od razu po podpisaniu paktu, a inne w ciągu trzech lat.
- Przyjęcie takiego planu oznaczałoby de facto, że Rosja uzyskała znaczną część celów, którymi kierowała się, przystępując do wojny. Bo Putinem powodowała nie tylko chęć podboju terytoriów, ale przede wszystkim odzyskanie przez Rosję pozycji wielkiego mocarstwa. Putin nawoływał wcześniej wprost do zorganizowania konferencji o podziale wpływów. Tego rodzaju rozwiązania jako żywo wpisują się w tzw. koncert mocarstw - podkreślił w "Pierwszym śniadaniu" politologi i historyk wojskowości.
Taki plan ma Trump dla Ukrainy. Putin może zacierać ręce
Czy administracja Trumpa szykuje plan, który de facto oznacza, że Rosja zwycięża w ukraińskim konflikcie? - Chciałbym zauważyć, że to, co w tej chwili pisze się o planie pokojowym Trumpa, zdaje się zakładać, że Rosja uzyskuje swój cel, którym jest powrót do grona wielkich mocarstw. Jednocześnie przestają funkcjonować sankcje i Rosja może oficjalnie kupować te technologie, które są jej najbardziej potrzebne. Ponadto Rosja zachowuje wszystkie zajęte do tej pory terytoria ukraińskie w rejonie ługańskim, w rejonie Donbasu i przede wszystkim Krym - mówił rozmówca Wojciecha Muzala.
Dodał, że "bardzo trudno wyobrazić sobie sytuację, w której takie rozwiązanie można nazwać niepromowaniem agresji". - Oznaczałoby to do powrót do polityki prowadzonej przy pomocy brutalnej siły wojskowej - podsumował ekspert z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.