Rząd tymczasowy w Ukrainie? Putin przestrzelił. "To gra z Amerykanami"
- Władimir Putin wyszedł z nową propozycją, która ma 'ubezwłasnowolnić' Ukrainę. Tym razem chce oddać ją pod międzynarodowy zarząd tymczasowy;
- 'To kontynuacja gry, którą Rosja prowadzi w ramach rozmów ze stroną amerykańską' - mówił w TOK FM Mikołaj Susujew i wskazał cel tej gry.
Prezydent Rosji chce wprowadzenia w Ukrainie zarządu tymczasowego 'pod auspicjami ONZ, USA, krajów europejskich i naszych partnerów'. Miałoby to doprowadzić do wyborów i wyłonienia rządu, by następnie 'rozpocząć rozmowy na temat traktatu pokojowego'. Wpisuje się to w powtarzane przez Putina od dawna twierdzenia, że prezydent Wołodymyr Zełenski nie jest prawowitym szefem państwa, odkąd w maju 2024 roku upłynęła jego pięcioletnia kadencja.
- To kontynuacja gry, którą Rosja prowadzi w ramach rozmów ze stroną amerykańską. Celem tej gry nie jest żaden pokój, ani nawet rozejm w Ukrainie, tylko przewaga w wojnie i obezwładnienie Kijowa. A więc uzyskanie tych celów, których Rosja na razie nie może osiągnąć na drodze wojennej - komentował w TOK FM dziennikarz Mikołaj Susujew.
Jak dodał rozmówca Pawła Sulika, wspomnianą propozycją Władimir Putin chce pokazać, że Ukraina jest państwem upadłym. - Bo taki zarząd międzynarodowy wprowadza się w krajach, w których w zasadzie nie ma rządu, ani nie działają tam instytucje państwowe - tłumaczył.
W jego ocenie prezydent Rosji gra również na 'nastrojach' Donalda Trumpa, który nazwał Wołodymyra Zełenskiego 'dyktatorem bez wyborów' i sugerował, że w Ukrainie powinny zostać przeprowadzone wybory. - Putinowi chodzi o to, żeby Rosja i USA podjęły wspólne działania w celu delegitymizacji ukraińskiego rządu - stwierdził.
Zwrócił jednak uwagę, że tym razem rząd Stanów Zjednoczonych nie podchwycił oferty Putina. Rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego oświadczył, że rządy w Ukrainie określone są przez jej konstytucję i obywateli. - Strona amerykańska rozumie, że nie da się wprowadzać zarządzania międzynarodowego w kraju, który w rzeczywistości nie jest państwem upadłym. Bo tam jest przecież rząd uznawany przez społeczeństwo za swój. Więc (ostatnia propozycja Władimira Putina - przyp. red.) to gra z Amerykanami, która nie ma szans przełożenia na rzeczywiste decyzje - podsumował gość TOK FM.