,
Obserwuj
Świat

Jak Argentyna wspomina Franciszka? "Nazywał go imbecylem i komuchem. Potem zmienił zdanie"

4 min. czytania
22.04.2025 06:40
O zmarłym papieżu Franciszku obecny prezydent Argentyny mówił, że jest "imbecylem, komuchem i przedstawicielem szatana na Ziemi". Potem zmienił zdanie, ale ta niejednoznaczność towarzyszyła postaci Jorge Mario Bergoglio przez cały pontyfikat.
|
|
fot. Photo by Handout / VATICAN MEDIA / AFP

 

  • Zmarły papież Franciszek był w swojej ojczystej Argentynie postrzegany jako postać niejednoznaczna;
  • Krytykowali go politycy zarówno z lewa, jak i z prawa. Jednak po śmierci media oceniają go jako najwybitniejszego Argentyńczyka w historii;
  • Argentyńczycy pamiętają, że był niezwykle skromny, a także wspominają jego upodobanie do klubu piłkarskiego San Lorenzo.

 

Papież Franciszek zmarł w Poniedziałek Wielkanocny rano, miał 88 lat. Pochodzący z Argentyny Jorge Mario Bergoglio stał na czele Kościoła katolickiego przez 12 lat. W tym czasie w jego ojczyźnie postrzegano go jako postać niejednoznaczną, o czym mówił w TOK FM Tomasz Surdel, były korespondent 'Gazety Wyborczej' w Argentynie - również w czasie, gdy kardynał Bergoglio był wybierany na nową głowę Kościoła katolickiego.

- Argentyńczycy dziś jeżdżą i naciskają klaksony przed kościołami. W ten sposób oddają hołd swojemu zmarłemu, kochanemu mimo wszystko papieżowi. Bo to nie jest postać jednoznaczna - przyznał gość Wojciecha Muzala.

Papież Franciszek. W Argentynie kochany i krytykowany

Wyjaśniał, że Argentyńczycy kochali papieża Franciszka m.in. dlatego, że był Argentyńczykiem i został papieżem, dlatego dziś określany jest jako najwybitniejszy w historii Argentyńczyk, jeden z najważniejszych przywódców światowych ostatniej dekady. Prezydent Javier Milei ogłosił siedmiodniową żałobę, odwołano też zaplanowane na dzisiaj mecze ligi argentyńskiej.

Dlaczego nie chcą młodego papieża? 'Wiemy, jak wygląda 'realpolitik''

Tomasz Surdel pytany o tę niejednoznaczność, wyjaśniał specyficzne podejście Argentyńczyków do Kościoła i do samego papieża Franciszka. - On był przez polityków ze wszystkich stron wyśmiewany i czasami poniżany. Aktualny prezydent Milei, zanim został wybrany na urząd, nazywał papieża Franciszka imbecylem, komuchem i przedstawicielem szatana na Ziemi. Wielokrotnie to powtarzał. Potem już jako prezydentowi udało mu się zakopać topór wojenny z Franciszkiem. Był w Watykanie, spotkał się z papieżem i przyznał, że się pomylił, że jednak Franciszek jest fajną osobą i że należy mu się szacunek. Chociażby dlatego, że tak jak on jako prezydent Argentyny, tak papież jest zwolennikiem reform i oszczędności - opowiadał gość TOK FM.

Dodawał, że Franciszka - jeszcze przed wyborem na papieża - "szczerze nienawidził" rząd Cristiny Kirchner czy Nestora Kirchnera. - Nazywano go duchowym przywódcą opozycji. I też strasznie złe rzeczy o nim mówiono. Więc był krytykowany zarówno przez polityków prawicy, jak i lewicy - przyznał. Wspominał również o zarzutach dotyczących rzekomej niewłaściwej postawy duchownego w czasie dyktatury wojskowej w latach 70. i 80. XX wieku, wysuwanych właśnie przez zwolenników Kirchnerów.

- Ale pamiętajmy, że arcybiskup Bergoglio, wówczas arcybiskup Buenos Aires, został wezwany do złożenia wyjaśnień przed takim argentyńskim odpowiednikiem polskiego Instytutu Pamięci Narodowej. I został oficjalnie oczyszczony ze wszystkich zarzutów - zastrzegał gość TOK FM. Co więcej, kiedy został papieżem, ukazała się w Argentynie książka "Uratowani przez Franciszka". - Dziennikarze znaleźli bardzo wiele osób ukrywających się czy prześladowanych politycznie, które właśnie dzięki staraniom Franciszka zostały gdzieś właśnie albo ukryte, albo wywiezione za granicę. On nigdy się tym nie chwalił - wskazywał Tomasz Surdel.

Skromny fan klubu San Lorenzo

Jak mówił Tomasz Surdel, Argentyńczykom jest bardzo przykro, że Jorge Mario Bergoglio, już jako papież Franciszek nigdy Argentyny nie odwiedził. Z drugiej strony tamtejsze media wspominają go jako osobę niezwykle skromną. Jako znamienny przykład wskazują, że Franciszek nie chciał nosić zwyczajowych czerwonych papieskich butów - zamiast tego pozostał przy swoich skórzanych butach, które wysyłał do naprawy do szewca w Buenos Aires.

'Mówi się, że idziemy w kierunku schizmy'. Kościół po Franciszku się rozpadnie?

- Nie podobał się części lewicowców, nie podobał się prawicowcom. Niektórzy katolicy ortodoksyjni zarzucają mu, że był za bardzo postępowy, a w Ameryce Łacińskiej słychać bardzo wiele głosów, że nie był dostatecznie postępowy, że mógł zrobić więcej - wskazywał rozmówca Wojciecha Muzala.

Na poziomie przywiązania dla wielu Argentyńczyków Jorge Mario Bergoglio czy też papież Franciszek to jest po prostu nr 88235. - Jest to numer członka klubu San Lorenzo, jego ulubionego zespołu piłki nożnej. I Franciszek, nawet jak został papieżem, pozostał członkiem tego klubu i regularnie co roku płacił składki, przywiózł z Argentyny swoją koszulkę klubową i miał ją w Watykanie - mówił Tomasz Surdel.