"Bardzo duży gest PR-owy" Putina. Trump to kupi?
- Kreml podał, że Rosja wstrzyma działania bojowe od 8 maja do północy 10 maja;
- Jak oceniła w TOK FM Anna Maria Dyner, to 'bardzo duży gest PR-owy';
- Ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych przypomniała, że będzie to już kolejne zawieszenie broni - w Święta Wielkanocne Rosjanie zaproponowali to samo. - Oczywiście to było tylko papierowym zawieszeniem broni. Wszystko to ma mieć wymiar propagandowy i wpisywać się w to, czego oczekuje Donald Trump - podkreśliła.
Kreml poinformował w poniedziałek, że Rosja ogłasza rozejm w wojnie na Ukrainie od północy z 7 na 8 maja do północy z 10 na 11 maja "z powodów humanitarnych". Moskwa uważa, że "strona ukraińska powinna pójść za tym przykładem" - dodał Kreml.
Jak mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner data nie jest przypadkowa, bo 9 maja przypada w Rosji Dzień Zwycięstwa. - To bardzo duży gest PR-owy, żeby pokazać, że Rosja dąży do pokoju i będzie chciała gloryfikować wielkie zwycięstwo, ale nie prowadząc jednocześnie działań zbrojnych. Rosjanie niestety potrafią bardzo dobrze grać w tę grę i budować na tym swoją markę - oceniła ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Tym bardziej, jak od raz dodała, że tego dnia "prawdopodobnie oczy całego świata będą zwrócone w stronę Moskwy, wszyscy będą obserwować Paradę Zwycięstwa i słuchać Władimira Putina, który ma zwyczaj wygłaszać krótkie przemówienie na placu Czerwonym".
Przypomniała przy tym, że będzie to już kolejne zawieszenie broni - w święta wielkanocne Rosjanie zaproponowali to samo. - Oczywiście to zawieszenie broni było tylko papierowym zawieszeniem broni. Wszystko to ma mieć wymiar propagandowy i wpisywać się w to, czego oczekuje Donald Trump - dopowiedziała w rozmowie z Szymonem Kępką.
Zastrzegła jednak, że Trump "może wreszcie zaczął zdawać sobie sprawę, że jednak Rosjanie grają w grę, wykorzystując amerykańskie słabości".
"Rosjanie grają w grę, wykorzystując amerykańskie słabości"
W ocenie gościni TOK FM "majowy rozejm" będzie też momentem na "jakiegoś rodzaju oddech", przegrupowanie, ale też "bardzo ważnym fragmentem negocjacji i rozmów ze Stanami Zjednoczonymi". - Rozejm wielkanocny także wpisywał w bardzo istotną kwestię, która miała pokazać, że Rosja cały czas pozycjonuje się na wielką obrończynię wiarę chrześcijańskiej, co dla dość mocno wierzącej wierchuszki amerykańskiej teoretycznie powinno mieć znaczenie - dopowiedziała. Anna Maria Dyner zwróciła przy tym uwagę, że można jednocześnie świętować zwycięstwo i prowadzić wojnę. A to głównie dlatego, tłumaczyła, że dla Rosjan i rosyjskiej propagandy tzw. specjalna operacja wojskowa jest elementem walki z nazizmem i bardzo często przyrównywana jest do Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, czyli fragmentu II wojny światowej. - Dla nas to oczywiście brzmi koszmarnie i częściowo absurdalnie, natomiast taka jest rosyjska propaganda: oto my jako Rosja, walczymy po stronie dobra i dlatego taką, a nie inną propozycję Ukrainie złożyliśmy - podkreśliła ekspertka.
Dopytywana, co zyska na tym Ukraina, odpowiedziała krótko: "Także godziny, żeby złapać oddech, wycofać rannych, być może dokonać rotacji". - Natomiast umówmy się, że w skali tej trwającej już dobrze ponad trzy lata wojny dwie doby w miarę spokojne, o ile w ogóle dojdzie do rozejmu, bo tutaj też trzeba być bardzo ostrożnym, to nie jest coś, co przyniesie przełom na froncie - skwitowała w TOK FM.