Sprawa piątki z Hajnówki. Sąd nie chce dodatkowych dowodów
- Sąd Rejonowy w Hajnówce podczas rozprawy w Białymstoku nie uwzględnił wniosku prokuratury o zwrot sprawy tzw. piątki z Hajnówki do uzupełnienia postępowania. Zgromadzony materiał dowodowy uznano za wystarczający do wydania wyroku.
- Pięciu aktywistów oskarżonych jest o ułatwianie nielegalnego pobytu migrantów w Polsce. Zarzuty dotyczą m.in. przewożenia cudzoziemców i udzielania im pomocy w lesie;
- Oskarżeni nie przyznają się do winy. Przed sądem w Białymstoku odbyła się pikieta solidarnościowa.
W procesie na podstawie aktu oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Hajnówce odpowiada pięć osób, oskarżonych o ułatwianie nielegalnym migrantom niezgodnego z prawem pobytu w Polsce.
Ze względu na duże zainteresowanie mediów i publiczności, wtorkową rozprawę przeniesiono z Hajnówki do Białegostoku; odbywa się ona w największej w regionie sali sądowej, w białostockim sądzie rejonowym.
Sprawa piątki z Hajnówki. Sąd oddala wniosek prokuratury
Proces rozpoczął się pod koniec stycznia. W marcu wpłynął do hajnowskiego sądu wniosek prokuratury o zwrot sprawy do uzupełnienia 'istotnych braków postępowania przygotowawczego'. We wtorek sąd go rozpoznał i oddalił. Ocenił przede wszystkim, że materiał dowodowy skierowany do sądu wraz z aktem oskarżenia jest wystarczający, by można było wydać wyrok w tej sprawie.
O 20 minut za późno, chłopak został 'odstawiony' na Białoruś. Tak Straż Graniczna ignoruje wyroki
W tej sytuacji prokuratura na rozprawie złożyła wniosek o włączenie do akt sprawy dodatkowych dowodów, które - w jej ocenie - potwierdzają udział oskarżonych w organizacji nielegalnego przekraczania granicy. Sąd wniosek rozpozna w późniejszym terminie. We wtorek na rozprawie mają być przesłuchiwani świadkowie.
Zarzuty pomocnictwa dla aktywistów
Hajnowska prokuratura rejonowa postawiła pięciorgu aktywistom najpierw zarzuty pomocnictwa w nielegalnym przekraczaniu granicy polsko-białoruskiej (grozi za to do ośmiu lat więzienia) przez Egipcjanina i rodzinę z Iraku.
Po dwuletnim śledztwie zmieniła te zarzuty i w takiej wersji do sądu trafił akt oskarżenia. Jedną osobę oskarżyła m.in. o to, że dostarczała migrantom jedzenie i ubrania, gdy ci przebywali w lesie. Miała też przekazywać im informacje przydatne w razie zatrzymania, udzielić schronienia i zapewnić odpoczynek. Pozostałe cztery oskarżyła o to, że przewoziły w głąb kraju tych cudzoziemców.
'Wiosna przyszła, to chyba można?'. Druga akcja w Czerwonym Borze nie doszła do skutku
W ocenie prokuratury oskarżeni działali w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez osoby, którym pomogli.
Pikieta solidarnościowa przed budynkiem sądu
Oskarżeni nie przyznają się do winy. Postawienie im zarzutów, a potem skierowanie do sądu aktu oskarżenia spotkało się z protestami organizacji niosących pomoc humanitarną w związku z kryzysem migracyjnym na granicy z Białorusią.
Przed sądem w Białymstoku, podobnie jak to miało miejsce w styczniu przed sądem w Hajnówce, trwa pikieta solidarnościowa z oskarżonymi.
Posłuchaj: