,
Obserwuj
Świat

Trwa proces "piątki z Hajnówki". Prokuratura "chce odwrócić sympatie"

jsx
2 min. czytania
14.05.2025 17:52
Odbyła się kolejna rozprawa aktywistów, którzy przewieźli spod granicy irańską rodzinę z małymi dziećmi. - Każdy i każda z nas może sobie wyobrazić, jak może się czuć osoba, która za swój odruch serca i za to, że postanowiła nie być obojętna, ma postawione zarzuty - mówiła w TOK FM Karolina Gierdal.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl
  • Do końca zmierza proces tzw. piątki Hajnówki, czyli pięciorga aktywistów, którzy pomagali irańskiej rodzinie, która przekroczyła polsko-białoruską granicę;
  • Prokuratura chce zmienić kwalifikację czynu i oskarżyć aktywistów o przemyt ludzi;
  • Karolina Gierdal oceniła w TOK FM, że ludzie są oburzeni karaniem 'za podstawowy odruch serca';
  • Zdaniem adwokatki, prokuratura próbuje odwrócić sympatie opinii publicznej, tworząc wrażenie, że oskarżeni zamieszani są w przemyt.

 

Trwa proces tzw. piątki z Hajnówki. W 2022 roku pięcioro aktywistów zostało zatrzymanych, gdy przewoziło kilkuosobową irańską rodzinę z małymi dziećmi spod granicy do Hajnówki. Oskarżeni zostali o działanie w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez osoby, którym pomogli.

W środę odbyła się trzecia rozprawa w procesie. Jak relacjonowała w 'TOK360' Karolina Gierdal, adwokatka związana z kolektywem Szpil(a) i Lambda Warszawa, sąd wyznaczył kolejną na 29 czerwca. Później będzie już czas na mowy końcowe.

- Niedawno prokuratura zawnioskowała, żeby zmienić opis czynu, próbując ponownie zmienić zarzuty w kierunku, jakoby osoby oskarżone miały brać udział w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy. Chciałaby zrobić z oskarżonych przemytników - mówiła Gierdal.

Filip Kekusz pytał, co ewentualny wyrok skazujący będzie oznaczał dla pomocy humanitarnej w Polsce. - Bardzo wiele osób jest oburzonych tym, że za udzielanie komuś pomocy humanitarnej, przynoszenie wody, jedzenia, ubrań, a nawet podwiezienie, można kogoś skazać, uznać winnym za podstawowy odruch serca - stwierdziła adwokatka.

Zdaniem Gierdal, prokuratura próbuje odwrócić sympatie opinii publicznej i stworzyć wrażenie, że nie mamy do czynienia z próbą niesienia a pomocy, a przemytem.

- Każdy i każda z nas może sobie wyobrazić, jak może się czuć osoba, która za swój odruch serca, za to, co robi dla innych i za to, że postanowiła nie być obojętna, ma nagle postawione zarzuty - podkreślała Gierdal. I dodała, że to 'skandaliczne' w kontekście działań polskiego rządu w kwestii migracji i granicy polsko-białoruskiej.

- Nagle te osoby stają się oskarżonymi, nagle ich działania, które mają na celu tylko i wyłącznie ratowanie innej jednostki ludzkiej, stają się przestępstwem - stwierdziła prawniczka.