,
Obserwuj
Świat

Trump "przemycony" do ciężarówki i potajemny lot. Co wydarzyło się w Ankarze? [WYJAŚNIAMY]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
12.08.2026 12:06

Amerykańskie media ujawniły, w jakich okolicznościach Donald Trump opuścił Ankarę, gdzie ponad miesiąc temu brał udział w szczycie NATO. Dlaczego prezydent USA wyleciał z Turcji inną maszyną, niż wynikało z komunikatów Białego Domu? W jaki sposób Secret Service udało się zmylić opinię publiczną? Wyjaśniamy całą tę niecodzienną sytuację krok po kroku.

Donald Trump po lądowaniu w Ankarze, 7 lipca 2026 r.
Donald Trump po lądowaniu w Ankarze, 7 lipca 2026 r.
fot. ABDULLAH GUCLU / ANADOLU / ANADOLU VIA AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czym Donald Trump przyleciał i odleciał z Turcji;
  • w jaki sposób Iran miał zamiar zaatakować samolot z Trumpem na pokładzie;
  • dlaczego Trump opuścił Ankarę wojskowym C-32A;
  • jak Donald Trump skomentował doniesienia mediów;

7 lipca (wtorek) prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przybył do Ankary na szczyt NATO. Do Turcji przyleciał nowym Boeingiem 747-8 przekazanym Stanom Zjednoczonym przez Katar i szybko przystosowanym do pełnienia funkcji prezydenckiego Air Force One (podkreślmy - Air Force One to nie nazwa konkretnego modelu, a kryptonim nadawany każdemu samolotowi amerykańskich sił powietrznych, na którego pokładzie jest prezydent). Była to pierwsza zagraniczna podróż Trumpa tą maszyną.

W tym czasie wojna w Iranie była na etapie eskalacji. W nocy z 7 na 8 lipca siły amerykańskie uderzyły w ponad 80 celów militarnych w Iranie, co było odpowiedzią na wcześniejsze irańskie ataki statki handlowe w Cieśninie Ormuz.

Podarowany przez Katar Boeing 747-8 - jak się okazało - nie był wyposażony we wszystkie systemy samoobrony, które posiadają starsze Air Force One. Chodzi m.in. o systemy mające chronić samolot przed pociskami przeciwlotniczymi. Zdecydowano więc o wysłaniu maszyny do bazy RAF Mildenhall w Wielkiej Brytanii.

Redakcja poleca

Air Force One przynętą dla Iranu

8 lipca (środa), gdy Trump przebywał w Ankarze, amerykańskie służby otrzymały informacje wywiadowcze dotyczące zagrożenia dla prezydenta. Według ustaleń "Times of Israel" informacje te pochodziły ze strony izraelskiej. Zgodnie z nimi Iran miał rozważać wykorzystanie przenośnego systemu przeciwlotniczego MANPADS do zaatakowania samolotu Trumpa. MANPADS to broń, którą można przenosić i odpalać z ziemi przeciwko nisko lecącym samolotom i śmigłowcom. Zagrożenie tego rodzaju jest szczególnie duże podczas startu i lądowania, kiedy samolot znajduje się stosunkowo blisko ziemi.

Wtedy Secret Service zdecydowało się wówczas na nadzwyczajny manewr, który opisał w poniedziałkowym tekście "The Washington Post".

Donald Trump wsiadł do starszego Air Force One, co zostało uchwycone przez kamery. Po drugiej stronie samolotu czekała na niego niewielka ciężarówka cateringowa (widać ją na wideo poniżej). Prezydent wsiadł do niej i został przetransportowany na pokład mniejszego wojskowego samolotu C-32A.

Oznacza to, że Air Force One, miał pełnić funkcję samolotu-przynęty. Na jego pokładzie znajdowali się m.in. dziennikarze oraz część personelu Białego Domu, w tym sekretarz stanu Marco Rubio. Nie wszyscy wiedzieli, że Trump w rzeczywistości nie znajduje się już w samolocie. Obie maszyny opuściły Turcję i poleciały do Wielkiej Brytanii - Trump w wojskowym C-32A, a reszta - w Air Force One.

Po tym jak Trump znalazł się w RAF Mildenhall, przesiadł się do katarskiego Boeinga 747-8 i tym samolotem kontynuował podróż do Stanów Zjednoczonych. Wszystko wyglądało więc tak, jakby Trump od początku podróżował jednym z Air Force One i taką wersję przedstawiali zarówno Trump, jak i Biały Dom w oficjalnych komunikatach.

Redakcja poleca

Trump potwierdził doniesienia o zamianie samolotów. "Kieruję się zaleceniami Secret Service"

We wtorek 12 sierpnia, czyli ponad miesiąc po opisywanych wydarzeniach i świeżo po ujawnieniu ustaleń "The Washington Post" Donald Trump został zapytany o odlot z Ankary. Prezydent potwierdził, że odleciał z Turcji innym samolotem, niż utrzymywał Biały Dom. Jak tłumaczył, takie było zalecenie Secret Service i wojska. - Cóż, to zależy wyłącznie od Secret Service. Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska. Chcieli, żebym poleciał innym lotem, innym samolotem - zapewniającym taki sam poziom bezpieczeństwa - chcieli, żebym to zrobił, więc to zrobiłem. Robię to, co mi mówią - tłumaczył Trump dziennikarzom.

Przywódca USA ocenił też, że samolot, którym leciał (wojskowy C-32A) "był bardziej narażony na ryzyko". - Myślę, że był bardziej zagrożony, ponieważ to właśnie ten samolot, jak sądzę, byłby bardziej prawdopodobnym celem - powiedział Trump, jednocześnie zaznaczając, że niczego się nie boi. - Każdy wpływowy prezydent dostaje mnóstwo gróźb, prezydenci, którzy się nie liczą, nie dostają gróźb - podkreślił.

Posłuchaj:

Przyglądając się poczynaniom prezydenta Donalda Trumpa, wielu obserwatorów nie kryzje zdziwienia. Wydają się one chaotyczne, niejasne, często sprzeczne ze sobą. Jakby Trump nie miał planu, koncepcji na prowadzenie polityki międzynarodowej. A tymczasem Stany Zjednoczone zawsze miały jakieś plany działania, doktryny, dalekosiężne zamierzenia. W audycji TOK FM "Maciej Zakrocki przedstwia" prof. Bohdan Szklarski mówił o tym, jak te doktryny USA się zmieniały.

Dziesięć miesięcy po ogłoszeniu rzekomego rozejmu w Strefie Gazy premier Netanjahu odrzucił plan pokojowy Donalda Trumpa oraz wykluczył możliwość powstania państwa palestyńskiego, stawiając swój polityczny interes przed październikowymi wyborami ponad międzynarodowe porozumienia. Agnieszka Zagner z tygodnika "Polityka" w rozmowie z Anną Piekutowską podkreśla, że w obecnych realiach izraelskiej sceny politycznej twardy kurs wobec palestyńskich bojowników jest jedyną drogą na uniknięcie wyborczej porażki.

Źródło: PAP, "The Washington Post", "Times of Israel", TOK FM