,
Obserwuj
Świat

USA wycofają część wojsk z Europy. "To strzał w stopę od sojusznika"

3 min. czytania
29.10.2025 16:32

- Dla Rumunów to bardzo mocny strzał w stopę przez sojusznika amerykańskiego - tak w TOK FM płk Piotr Lewandowski komentował decyzję USA o redukcji liczby amerykańskich wojsk w Europie Wschodniej. W Rumunii ma pozostać około tysiąca amerykańskich żołnierzy. Jak oceniał ekspert, "Polska jest objęta parasolem ochronnym", ale dla nas "to też zła informacja".

fot. Nur Photo/East News
  • USA planują redukcję wojsk na wschodniej flance NATO, co obejmie bazę Mihail Kogalniceanu w Rumunii, pozostawiając w kraju tym około tysiąca żołnierzy.
  • Pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski podkreślił w TOK FM, że decyzja ta "strzałem w stopę" dla Rumunii, która inwestowała w rozbudowę bazy;
  • W ocenie eksperta dla Polski "to też zła informacja".

Jak ogłosiło w środę rumuńskie ministerstwo obrony, Stany Zjednoczone poinformowały Rumunię i inne państwa NATO, że postanowiły zredukować liczebność amerykańskich wojsk na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego w Europie, "w ramach procesu przeglądu globalnej pozycji sił zbrojnych USA". Redukcja ma objąć m.in. żołnierzy z bazy lotniczej Mihail Kogalniceanu pod Konstancą nad Morzem Czarnym. Wobec tego w Rumunii ma zostać około tysiąca amerykańskich żołnierzy. 

Dlaczego to właśnie rumuńskie władze poinformowały o tym fakcie? Jak mówił w "TOK 360" płk rezerwy Piotr Lewandowski, "dla Rumunów to bardzo mocny strzał w stopę przez sojusznika amerykańskiego". - Wczesną wiosną zeszłego roku w Rumunii ruszył projekt rozbudowy bazy pod Konstancą. Ona miała mieć 3 000 hektarów, czyli prawie dwa razy więcej niż baza Ramstein (w Niemczech - red.) - wskazał ekspert z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.

To "zostało ewidentnie wykreślone"

- To miała być baza dla 10 000 żołnierzy NATO, w tym prawdopodobnie około 5 000 amerykańskich. Teraz Rumuni dowiadują się, że Amerykanie wycofują właśnie prawie cały kontyngent stacjonujący w tej bazie, której rozbudowa ruszyła w ubiegłym roku, przy dużym współudziale finansowym rumuńskiego rządu - mówił ekspert. Zaznaczył, że rumuński rząd w zeszłym roku przeznaczył na tę bazę co najmniej 2,5 miliarda euro.

Lewandowski podkreślił, że w Rumunii była planowana stała obecność wojsk amerykańskich, co "zostało ewidentnie wykreślone". - Różnica polega na tym, że siły obecne rotacyjnie można wycofać w ciągu tygodni z obszaru, na którym są. W przypadku obecności stałej wygląda to zupełnie inaczej - wyjaśnił.

Co to oznacza dla Polski?

Jak ocenił gość TOK FM, "wiele wskazuje na to, że Polska jest objęta parasolem ochronnym przez administrację waszyngtońską", dlatego nie należy spodziewać się redukcji liczebności amerykańskich wojsk w Polsce. 

Według ukraińskiego dziennika "Kyiv Post" początkowo rozważano wycofanie części wojsk zarówno w Rumunii, jak i w Polsce, ostatecznie jednak ograniczono się tylko do Rumunii. Portal przypomniał, że prezydent USA Donald Trump zapewnił prezydenta Karola Nawrockiego, że amerykańskie wojska w Polsce nie zostaną zredukowane, a obietnica ta "w pewnym stopniu" uspokoiła Warszawę.

Pułkownik Lewandowski zaznaczył jednak, że z perspektywy naszego kraju decyzja dotycząca Rumunii "to też zła informacja". Podkreślił, że "NATO w Europie już jest słabsze". - To wynika z nowej strategii Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o skupienie polityczno-militarnej uwagi. Waszyngton mówi jasno, gdzie jest dla nich punkt ciężkości i on obecnie nie jest w Europie - komentował w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Jak dodał, Amerykanie chcą "zmusić kraje Europy Zachodniej, żeby same zaczęły dbać o bezpieczeństwo europejskiej części" Sojuszu. Ale skuteczność takiego działania ekspert ocenił jako "ograniczoną".

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP