Będzie tylko drożej? Litr paliwa za 8 złotych to realny scenariusz
8 złotych za litr oleju napędowego to możliwy scenariusz, jeśli państwo nie zdecyduje się na interwencję - mówiła w TOK FM Urszula Cieślak z firmy analitycznej Reflex. Ekspertka ostrzegła, że kolejne podwyżki na rynku hurtowym są już niemal przesądzone.
- W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie od zeszłego tygodnia gwałtownie rosną ceny paliw;
- Urszula Cieślak z firmy Reflex mówiła w TOK FM, że litr oleju napędowego może kosztować nawet 8 zł;
- Rząd nie wyklucza interwencji w związku z tak dużym wzrostem cen.
W poniedziałek średnie ceny paliw na stacjach benzynowych to około 6,13 zł/l za Pb95, 6,73 zł/l za olej napędowy (diesel) i 2,94 zł/l za LPG. W zależności od stacji i regionu kraju widać jednak duże wahania. Na niektórych stacjach ceny oleju napędowego przekraczają 7 zł, a litr benzyny kosztuje powyżej 6,50 zł.
Jak mówiła w TOK FM Urszula Cieślak z firmy analitycznej Reflex, wkrótce cena litra oleju napędowego prawdopodobnie sięgnie nawet 8 zł. - Kolejne podwyżki ce na rynku hurtowym są niestety prawie przesądzone, więc to poziom, który jesteśmy w stanie realnie zobaczyć na stacjach w tym tygodniu - powiedziała.
Ekspertka zwróciła uwagę, że w niektórych miejscach ceny paliw mogą zmieniać się nawet kilka razy w ciągu dnia. - Jeżeli przyjeżdża nowa dostawa i jest droższa o ponad 40 groszy na litrze, to ta zmiana musi pojawić się na stacji. Są też stacje, które rozkładają podwyżkę w czasie, obserwując przy tym, co robi lokalna konkurencja. Nie jest tak, że wszystkie stacje w tym samym momencie mają jednakowo drogie dostawy paliwa - wyjaśniała w rozmowie z Wojciechem Kowalikiem.
Interwencja państwa pomoże?
W poniedziałek minister energii Miłosz Motyka poinformował, że jeżeli ceny paliw nadal będą rosły, to rząd "podejmie działania". Zaznaczył, że "nie jest wykluczony żaden scenariusz" i że decyzje mogą zapaść jeszcze w tym tygodniu.
Zdaniem Urszuli Cieślak interwencja państwa mogłaby w obecnej sytuacji pomóc. - Mieliśmy taką sytuację po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy podatek VAT na paliwa wynosił 8 proc., a nie 23 proc. Stawka została ogłoszona jeszcze przed wybuchem wojny i obowiązywała od 1 lutego w ramach tarczy antyinflacyjnej. Dlatego po wybuchu wojny płaciliśmy około 8 zł za litr diesla, ale przy niższym VAT. Gdyby ta stawka nie obowiązywała, ceny byłyby na zupełnie innym poziomie i zapewne przekraczałyby 9 zł - przypomniała.
Wzrost cen paliw jest związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Od kilku dni przez zablokowaną przez Iran Cieśninę Ormuz nie przepływają tankowce z ropą naftową, produktami naftowymi i gazem LNG.
Ceny ropy osiągnęły w poniedziałek rano poziomy nienotowane od lipca 2022 roku. Amerykańska WTI wystrzeliła w pewnym momencie o 30,04 proc., osiągając poziom 118,21 USD za baryłkę. Z kolei Brent podrożała o 27,54 proc., do 118,22 USD za baryłkę.
Źródło: TOK FM, PAP