"Płacimy, a potem zgrzytamy zębami". To warto zmienić w przepisach o pośrednikach nieruchomości
- Pośrednik powinien reprezentować jedną stronę i być uzależniony ekonomicznie od sukcesu tej strony - mówił w TOK FM prof. dr hab. Adam Czerniak z SGH i zastępca prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości. Wyjawił też, jak ocenia nowe pomysły resortu na uregulowanie rynku.
- Rząd chce uregulować rynek pośredników nieruchomości;
- Jak przestrzegał w TOK FM prof. dr hab. Adam Czerniak, to jest miecz obosieczny;
- "Jak na razie agent, którego wynajmujemy realizuje swój cel, a nie nasz cel, a my mu za to płacimy, choć później zgrzytamy zębami" - ocenił kierownik Zakładu Ekonomii Instytucjonalnej i Politycznej SGH w Warszawie oraz zastępca prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii pracuje nad zmianami, które ponownie - po dwunastu latach - miałyby uregulować zawód pośrednika nieruchomości, napisał serwis wyborcza.biz. W grę wchodzi kilka rozwiązań, w tym m.in. wprowadzenie rejestru osób wykonujących czynności pośrednika. Przy czym wpis do rejestru byłby możliwy po uzyskaniu odpowiedniego wykształcenia i ukończeniu kursów. Z rejestru można byłoby być wykreślonym.
- Od dłuższego czasu mam poczucie, że kolejne rządy tańczą deregulacyjne tango. Zderegulują, a później się okazuje, że dalej nie działa, więc znowu reguluję i za parę lat ponownie będziemy mogli mówić: "A nie, to zderegulujmy, to wtedy będzie lepiej" - skomentował w TOK FM prof. dr hab. Adam Czerniak, kierownik Zakładu Ekonomii Instytucjonalnej i Politycznej SGH w Warszawie oraz zastępca prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości.
Jak od razu dodał, regulacja i deregulacja są tymczasem mieczem obosiecznym.
- Oczywiście możemy powiedzieć, że pośrednicy częściowo nie mają odpowiedniej wiedzy, nie są w stanie dobrze sprzedać nieruchomości albo doradzić przy jej zakupie. Przecież mogą reprezentować obie strony transakcji. Co więcej, od obu stron transakcji mogą później pobierać pieniądze. Z drugiej strony, jak pomyślimy o tym, dlaczego w ogóle wprowadzamy licencje, to za tym musi stać jakiś egzamin. Jako zawodowy egzaminujący, wiem, że egzamin bardzo mocno zależny od natury przedmiotu - przekonywał rozmówca Cezarego Łasiczki.
Zastrzegł, że można przeegzaminować pośredników ze znajomości prawa i przepisów, w tym tego, jak ukształtowany jest ustrój w zakresie gospodarowania nieruchomościami, co wolno sprzedającemu, a co wolno kupującemu, jak doradzić przy podpisaniu umowy oraz jak funkcjonuje rynek nieruchomości i jakie są ceny.
- Tak naprawdę to, co czyni dobrym pośrednikiem na rynku nieruchomości to coś, co bardzo trudno sprawdzić za pomocą egzaminu czy nadania licencji, a nawet rozmowy kwalifikacyjnej. To umiejętność dobrego doradzania klientowi. To po prostu musi się mieć, tu jest potrzebne to coś - podkreślił prof. Adam Czerniak.
Inna rzecz, jak dodał, że ponownie uregulowanie rynku nieruchomości można oznaczać wzrost cen, bo "im tych osób jest mniej, tym pośrednictwo staje się droższe".
"Płacimy, a potem zgrzytamy zębami"
Inny pomysł resortu na zmiany to zakaz pobierania prowizji od obu stron transakcji.
- Pośrednik powinien reprezentować jedną stronę i być uzależniony ekonomicznie od sukcesu tej jednej strony. Oczywiście to górnolotne stwierdzenia, ale chodzi o to, żeby jego interes ekonomiczny, czyli to, jak podejmuje decyzje, jak działa, był jak najbardziej zbieżny z interesem ekonomicznym osoby, która go do tego działania zatrudnia - zwrócił też uwagę Adam Czerniak.
Jak od razu zastrzegł, jeżeli te interesy są sprzeczne, dochodzi do konfliktu interesów. - Mamy coś, co w ekonomii jest już od lat zbadane i nazywa się teorią agencji. To znaczy, że agent, którego wynajmujemy realizuje swój cel, a nie nasz cel, a my mu za to płacimy, choć później zgrzytamy zębami - dodał.
Zdaniem gościa audycji "OFFCzarek" w tej sytuacji rozwiązaniem mogłoby być podpisywanie kontraktów, tak by określić pośrednikowi kryteria wyboru nieruchomości i premię za korzyść. - Jeżeli znajdzie dla nas mieszkanie tańsze, które spełnia nasze wymagania, to dodatkowo dostanie 1-2 proc. różnicy, na której sami skorzystamy - wskazał konkretny przykład.
Gość TOK FM podkreślił na koniec, że chodzi o to, "by korzyść ekonomiczna, którą uzyskuje pośrednik na rynku nieruchomości, była zbieżna z interesem jego klienta".
Źródło: TOK FM, PAP