Kto witał Kwaśniewskich w Pałacu Prezydenckim? Kucharz i kelner. "Wałęsa zabronił"
W połowie maja opublikowany zostanie wywiad rzeka z Aleksandrem Kwaśniewskim. Jak przyznał w TOK FM były prezydent, poczuł dużą ulgę, że książka w końcu się ukaże.
– Zrozumiałem, na czym polega ciąża u kobiety, że czeka się na ten finał, i się doczekałem. Na szczęście obyło się bez cesarskiego cięcia czy porodu kleszczowego – mówił Kwaśniewski w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Gość "Wywiadu politycznego" podkreślał, że nie tylko czuje się spełnionym politykiem, lecz także człowiekiem. – Gdyby udało się tylko uniknąć pandemii COVID-19 i agresji Rosji w Ukrainie, to powiedziałbym, że żyłem w czasach najszczęśliwszego pokolenia w historii Polski. Mieliśmy dobrą edukację, podróżowaliśmy. Był komunizm, ale nie jakaś radykalna jego wersja. Wykorzystaliśmy szanse, które dała nam transformacja. Siedzi przed panią szczęśliwy facet – stwierdził.
W książce "Prezydent. Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Aleksandrem Kaczorowskim" były prezydent rozwiązuje wiele zagadek, które dotyczyły jego życia. Jak choćby ta, czym rzucił w niego Mieczysław Rakowski, gdy przyszły prezydent odmówił ostatniemu sekretarzowi KC PZPR zajęcia się propagandą dla władzy. – Popielniczką. Ale nie trafił, choć nie musiałem się zbytnio uchylać. Zabawne było to, że podobno tak samo reagował Władysław Gomułka. Co ciekawe, gdy ja odmówiłem, to to stanowisko zajął Marek Król, którego teraz możemy oglądać w TVP jako radykalnego prawicowego komentatora. Taki ten świat jest zagmatwany – mówił Kwaśniewski.
Gość TOK FM wspominał też, w jakiej sytuacji obejmował urząd prezydenta (w 1995 roku) i wprowadzał się do Pałacu Prezydenckiego.
– Lech Wałęsa zabronił komukolwiek ze swoich ministrów pełnić dalej stanowisko. Więc z żoną wchodziłem w zasadzie do całkowicie pustego Pałacu Prezydenckiego. To był moment szczególny, bo to było tuż przed Wigilią, a nie było nawet choinki. Witali nas kucharz pan Jacek, kelner pan Adaś i pomoc, czyli pani Tereska. I byli ze mną już do końca kadencji. Zmieniłem tę 'tradycję' i w 2005 roku zaprosiłem państwa Kaczyńskich na kolację. Odbyło się to w dużo bardziej cywilizowany sposób – podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.
Dlaczego Aleksander Kwaśniewski zgodził się na konkordat? 'Chciał złożyć oficjalną wizytę papieżowi'