"Będę uczciwy, nie dzwonił sam premier". Nowy wojewoda w Bydgoszczy zaprowadza porządki
Michał Sztybel, wojewoda kujawsko-pomorski: Sam gabinet traktuję bez emocji. To po prostu moje miejsce pracy. Za dużych potrzeb nie mam. Muszę mieć laptopa i biurko. To drugie faktycznie jest większe od tego, które miałem [w gabinecie wiceprezydenta miasta - red.], ale z punktu widzenia pracy nie ma to żadnego znaczenia.
Rzeczywiście brakowało tu flagi unijnej. Była flaga Polski i dobrze, bo ona jest najważniejsza, ale jesteśmy również członkiem Unii Europejskiej i jednym z większych jej państw. Jeżeli chcemy odgrywać rolę we Wspólnocie, a nie tylko mówić, że inni za nas coś robią, to powinniśmy się z tym projektem utożsamiać. Stąd też znalazła się w moim gabinecie flaga unijna.
Będę uczciwy i powiem, że nie dzwonił sam premier [śmiech]. Odbyło się to na szczeblu ministra spraw wewnętrznych i administracji, który nadzoruje wojewodów. Nie zakładałem, że ten scenariusz jest możliwy. Zostałem zapytany, czy gdyby się taka sytuacja już oficjalnie zdarzyła, to czy powiedziałbym "tak"? Nie ukrywam, że skonsultowałem to z prezydentem Rafałem Bruskim i posłem Pawłem Olszewskim. O konsultacji rodzinnej już nie wspominam, ona też oczywiście się odbyła. Żona powiedziała mi tylko, że jeśli chodzi o miejsce przyszłej pracy, to dobrze, by to była Bydgoszcz, a nie Warszawa. W tym sensie cieszę się, że jestem blisko.
Schreiber kontra Bruski? W Bydgoszczy szykuje się zacięta walka o fotel prezydenta
Odbyliśmy godzinne spotkanie z byłym wojewodą Mikołajem Bogdanowiczem. Przebiegało ono w sympatycznej atmosferze. Pan wojewoda zwrócił mi uwagę na kilka obszarów, które - jego zdaniem - powinny spotkać się z moim zainteresowaniem, ale to było na poziomie naprawdę dosyć ogólnym. Godzina to zbyt mało czasu, żeby omówić wszystkie sprawy, którymi zajmuje się urząd. I już dzień później rozpoczął się okres ciężkiej pracy, bo od strony kadrowo-personalnej urząd był niegotowy na to, żeby nowy wojewoda zaczął pełnić swoje obowiązki.
Taka ogólna sytuacja, bo (...) wszystkie najbliższe osoby pana wojewody Bogdanowicza oraz kluczowe osoby w urzędzie albo już tutaj nie pracowały, albo w zdecydowanej większości przeniosły się do merytorycznych wydziałów urzędu. To spowodowało, że - wchodząc - nie miałem osoby, z którą mógłbym współpracować: rzecznika prasowego, dyrektora generalnego czy dyrektora gabinetu. Stąd działania organizacyjne są podejmowane przeze mnie niemal od zera.
Prawo i Sprawiedliwość rządziło w Polsce osiem lat i przez te osiem lat wprowadziło wiele mechanizmów, które umacniały tę władzę. My przychodzimy w sytuacji, gdzie oczekuje się totalnej zmiany bardzo szybko, a zmagamy się z problemami na poziomie podstawowym i tutaj pomocy nie mamy żadnej. Ale poradzimy sobie z tym, tak jak zapowiedział pan premier Donald Tusk. Jesteśmy świadomi ciężkiej pracy.
We współpracy z panią ministrą Barbarą Nowacką doszło do zmiany kuratora oświaty. To była jedna z pierwszych decyzji. Jest też nowa pani dyrektor generalna, nowa szefowa gabinetu. Zatem już te pierwsze rzeczy organizacyjne ogarnęliśmy i przechodzimy do merytorycznych spraw. Jesteśmy w trakcie przeglądu pracy poszczególnych dyrektorów. Dwóch zostało już zmienionych - z Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców oraz Wydziału Polityki Społecznej. Uznałem, że potrzebne jest inne spojrzenie na sprawę tych wydziałów.
Dopłaty do kredytów im nie pomogą. 'Premiera Tuska zapraszam do grup, gdzie polują na mieszkanie'
To są osoby doświadczone, urzędnicy służby cywilnej, stąd znajdują miejsce gdzie indziej, ale na niższym stanowisku.
Na spotkaniu z dyrektorami poinformowałem, że nie przyszedłem tutaj, żeby zmieniać dla samej zmiany, bo nie o to chodzi. Dlatego nie jest tak, że każdy z dyrektorów zostanie na pewno wymieniony, ale też nieuczciwe byłoby mówienie im, że na pewno spotkamy się w tym samym gronie następnym razem. To będzie zależało od indywidualnej oceny pracy każdego wydziału.
W tym zakresie nie planujemy większych zmian. Tak się też umówiliśmy z panem prezydentem, że nie utrudniamy pracy ratusza. W urzędzie wojewódzkim pracuje wiele kompetentnych ludzi. W pierwszej kolejności przypatruję się osobom na niższych stanowiskach, które mogłyby objąć stanowiska dyrektorskie. Myślę, że droga tego awansu wewnętrznego jest bardzo ważna dla pracowników. Dlatego planuję przede wszystkim iść w tę stronę, aczkolwiek to też nie będzie reguła.
Główny cel to współpraca z samorządami. Myślę, że to jest też szerszy cel całego rządu. Uważam, że administracja rządowa powinna pomagać, a nie przeszkadzać samorządom. Ja się z tym szczególnie identyfikuję, bo czuję się samorządowcem. Nie ukrywam, że będę blisko współpracował z wszystkimi burmistrzami, wójtami, starostą czy z panem marszałkiem, bo zaufanie do samorządów trzeba przywrócić.
To, że wykorzystywano media publiczne do pokazywania wójtów czy burmistrzów w nieodpowiednim świetle, było bardzo złe. To podważało zaufanie do lokalnych włodarzy i obrażało samych mieszkańców, bo to mieszkańcy w wyborach samorządowych decydują, kto ma nimi rządzić. Moim obowiązkiem jest pomagać wszystkim samorządom w województwie kujawsko-pomorskim.
W kontakcie z samorządami - zdecydowanie tak. Z dużą częścią samorządowców znamy się bardzo dobrze. Jest to też atut w sensie administracyjnym, czyli pracy na przepisach prawa, znajomości procesów inwestycyjnych. Tutaj - w urzędzie wojewody - są oczywiście bardziej funkcje kontrolne, w urzędzie miasta bardziej wykonawcze, ale od strony administracyjnej to doświadczenie zdecydowanie się przydaje. Ja też nie ukrywam, że jestem wdzięczny Rafałowi Bruskiemu. Wielu rzeczy mnie nauczył i w ten sposób - od strony merytorycznej mnie przygotował.
'Jakoś wielce załamany nie jestem'. Wojewoda w Bydgoszczy żegna się z urzędem. Kto go zastąpi?
Kadencja Pana poprzednika obfitowała w bardzo trudne wydarzenia, m.in. nawałnica, pandemia czy wybuch wojny w Ukrainie. Liczy Pan na spokojniejsze cztery lata?
To praca, na którą pod żadnym pozorem nie wolno narzekać. Dla każdej osoby, która zajmuje się polityką, służba dla państwa polskiego musi być zaszczytem, ale też ogromną odpowiedzialnością. Oczywiście chcielibyśmy, żeby było jak najmniej sytuacji trudnych, kryzysowych, ale jeżeli one będą, to moim obowiązkiem jest być na nie gotowym. I tak też - działając w życiu publicznym, pracując w Bydgoszczy - się do tego przygotowywałem. Ale oczywiście oby było ich było najmniej. Uważam, że to jest misja i nigdy nie będę narzekał, pełniąc funkcję wojewody kujawsko-pomorskiego.
Michał Sztybel ma 39 lat. Jest absolwentem politologii na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i podyplomowych studiów z rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.
W latach 2006-2010 był Radnym Rady Miejskiej Bydgoszczy. Następnie - doradcą prezydenta miasta. W 2016 roku został dyrektorem Biura Komunikacji Społecznej. Od listopada 2018 roku pełnił funkcję Zastępcy Prezydenta Bydgoszczy. Stoi na czele bydgoskiej Platformy Obywatelskiej. Jest żonaty i ma syna.