Był z żoną na plaży, gdy kilka metrów dalej działa się tragedia. Nie wahał się ani sekundy
Pan Jan spędzał rodzinny letni urlop we Władysławowie. W pewnym momencie wydarzyło się coś nieoczekiwanego. - Moja małżonka zauważyła, że jedna z osób słabo się czuje. Gdy podeszliśmy do tego mężczyzny, już tracił oddech. Podjęliśmy czynności reanimacyjne - opowiada tokfm.pl podkomisarz z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. - Udało mi się, poprzez masaż serca, przywrócić mu czynności życiowe. Mężczyznę zabrało lotnicze pogotowie ratunkowe. Cała historia zakończyła się dobrze, bo pan żyje - dodaje funkcjonariusz.
Jan Duszyński służy w policji od 24 lat. Przekonuje, że nie zamieniłby tej pracy na żadną inną. - Od nastoletniego życia, czyli od momentu w którym zyskiwałem świadomość, co chciałbym w życiu robić, zawsze chciałem być policjantem. Spełniłem to marzenie i w służbie jestem do dziś - podkreśla z dumą.
Za akcję we Władysławowie pan Jan został właśnie nagrodzony "Kryształowym Sercem". To honorowe wyróżnienie za bezinteresowne niesienie pomocy - nie tylko w czasie służby. Od siedmiu lat przyznaje je funkcjonariuszom z komend miejskich i powiatowych policji oraz Oddziału Prewencji Policji w Bydgoszczy Niezależny Samorządny Związek Zawodowych Policjantów Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
'Dopisać ich do listy'. To załatwi piratów z zakazami? Ma radykalny pomysł
- Wręczamy "Kryształowe Serca" policjantom, którzy wykazali się społeczną postawą i nie wahali się, by pomóc innym - wyjaśnia przewodniczący NSZZ, młodszy inspektor Piotr Kujawa. - Mamy tu przypadki, że ktoś skakał do Wisły, by ratować drugą osobę, ktoś wyciągał ludzi z płonącego mieszkania. Chcemy pokazać lokalnej społeczności, że koło nich są funkcjonariusze, którzy bezinteresownie pomagają. To jest nagroda społeczna, nie państwowa - podkreśla.
Ściągnęły samobójcę z toruńskiego mostu
Podczas uroczystości w Bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego wyróżnienie odebrało 80 policjantów. Wśród nich były też dwie policjantki z Torunia, które zapobiegły próbie samobójczej na moście przez Wisłę im. Gen. Elżbiety Zawackiej w Toruniu.
- Mężczyzna jedną nogą był za barierką, a drugą na chodniku. Był zdeterminowany, żeby skoczyć do Wisły - opowiadają tokfm.pl sierżant sztabowa Wioletta Sipak i sierżant sztabowa Magdalena Dziedzic. - Zaczęłam rozmawiać z mężczyzną, żeby go uspokoić, dowiedzieć się, co się wydarzyło. Potem podbiegłyśmy do niego i wspólnie ze strażakami udało nam się ściągnąć go z barierki - dodają.
'Wstydzę się za to, co robię na wojnie'. Spowiedź Polaka, który walczy z Rosjanami
40-latek z Warszawy trafił pod opiekę lekarzy. - To był najbardziej stresujący, a jednocześnie satysfakcjonujący dzień w mojej służbie, bo mogłam komuś pomóc - mówi Dziedzic, która jest policjantką od ośmiu lat. - Właśnie po to przyjmujemy się do policji - dodaje jej koleżanka.
'Gdyby nie szybka pomoc, już by mnie nie było'
Na uroczystości byli nie tylko funkcjonariusze z całego regionu. Pojawił się też adwokat z Bydgoszczy chcący osobiście podziękować policjantowi, który uratował mu życie na jednym z bydgoskich skrzyżowań. - Regularnie uprawiam sport. Biegłem ulicą Kamienną i straciłem przytomność na światłach drogowych. Szczęśliwie obok była akurat ratowniczka medyczna, a chwilę potem autem zatrzymał się obecny tu dzisiaj policjant - pan Mateusz - opowiada Jan Montowski. - Przez osiem minut mnie ratowali. Dowiedziałem się później od lekarzy, że ich akcja uratowała mi życie i zdrowie - dodaje wzruszony.
- To bardzo miłe, że możemy dziś uścisnąć sobie dłonie - przyznaje skromnie sierżant sztabowy Mateusz Maszudziński. - Mam nadzieję, że w mojej służbie to nie ostatnie uratowane życie - dodaje.
'Kryształowe Serca' przyznawane są od 2018 roku.