,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Na poród 50 kilometrów dalej? Z powodu braku lekarzy zawieszono porodówkę

2 min. czytania
21.10.2024 14:33
Szpital Powiatowy w Więcborku w województwie kujawsko-pomorskim zamyka na trzy miesiące dwa oddziały: położniczo-ginekologiczny oraz noworodkowy. Powód? Brak lekarzy. - Nie jest to kwestia finansów - zapewnia w rozmowie z tokfm.pl prezes lecznicy.
|
|
fot. Łukasz Giza / Agencja Wyborcza.pl

Szpital Powiatowy w Więcborku (powiat sępoleński) to mała placówka, z sześcioma oddziałami. Dwa z nich: ginekologiczno-położniczy oraz noworodkowy, przestaną przyjmować pacjentów od pierwszego listopada.

Problem pojawił się, gdy z pracy postanowiło odejść trzech z pięciu specjalistów. - Są to lekarze już w wieku emerytalnym, którzy przez kilkanaście, żeby nie powiedzieć kilkadziesiąt lat udzielają u nas świadczeń - wyjaśnia Bożena Pieczka, prezes Novum-Med, spółki prowadzącej Szpital Powiatowy w Więcborku. - Ich stan zdrowia spowodował, iż po prostu nastał czas, w którym chcą rozwiązać z nami współpracę - dodaje.

Pacjentki będą rodzić w Tucholi

Zarząd szpitala, wiedząc o zbliżającym się problemie, szukał nowych lekarzy, ale bezskutecznie. Umów nie udało się podpisać, a specjaliści, którzy zostali w placówce, nie są w stanie sami zapewnić pacjentkom oraz ich dzieciom bezpieczeństwa i należytej opieki. Lecznica musiała wystąpić do wojewody kujawsko-pomorskiego o zgodę na zawieszenie działalności oddziałów, i taką - 18 października - otrzymała.

Od pierwszego listopada oddziały będą zamknięte, na razie na trzy miesiące. Działać będzie jedynie przyszpitalna poradnia ginekologiczno-położnicza. - Podpisaliśmy porozumienie z najbliższym szpitalem w Tucholi. Tamtejszy oddział jest po kapitalnym remoncie i dlatego rekomendujemy naszym pacjentkom porody właśnie w tej placówce - mówi Pieczka. Szpital w Tucholi oddalony jest od Więcborka o około 50 kilometrów.

'To nie jest kwestia finansów'

Prezes szpitala przeprowadziła już kilkadziesiąt rozmów o pracę i - jak mówi tokfm.pl - problemem nie są pieniądze. - Proszę mi wierzyć, to nie jest kwestia finansowa - zapewnia Pieczka. - Bardziej chodzi o specyfikę udzielania świadczeń. My jesteśmy małym szpitalem powiatowym. Nie szukamy lekarzy na dyżury, tylko na pełne trzy etaty, a to oznacza, że trzeba się przenieść z innego szpitala do nas, do Więcborka - tłumaczy.

Mówiąc wprost - lekarze specjaliści nie chcą pracować w małym, powiatowym szpitalu, w mieście, które liczy około sześciu tysięcy mieszkańców, a cała gmina Więcbork około 14 tysięcy.

Co dalej z porodówką w Więcborku?

W tym roku w szpitalu w Więcborku urodziło się 198 dzieci, w ubiegłym roku - 276. Według zapowiedzi minister zdrowia Izabeli Leszczyny, taka porodówka powinna być zlikwidowana, bo ma mniej, niż 400 porodów rocznie.

Prezes lecznicy liczy, że taki czarny scenariusz się jednak nie spełni. - Na razie jest to projekt ministerstwa, który trafił do konsultacji społecznych. Wiem, że liczba porodów to nie wszystko, bo będzie też próg odległości między placówkami medycznymi. Pojawia się też kwestia zwiększania ryczałtu szpitalom. Podkreśla się również, że zamykanie oddziałów będzie musiało mieć zgodę organu założycielskiego - tłumaczy Pieczka. - Mam nadzieję, że jednak pozostaniemy w systemie - podsumowuje nasza rozmówczyni.