,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Pan Andrzej dostał wybór. Operować go będzie... robot. "Podobno szybciej"

3 min. czytania
05.11.2024 18:20
- Trzeba wyciąć i mieć z głowy. Miałem od lekarzy wybór i zdecydowałem się na nowoczesność. Po operacji robotem podobno szybciej dochodzi się do zdrowia - opowiada pan Andrzej, jeden z pierwszych pacjentów operowanych w nowym Centrum Chirurgii Robotycznej w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. To pierwszy publiczny szpital w Polsce, który ma aż trzy roboty da Vinci.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska, TOK FM

Z Andrzejem Zajęckim rozmawiamy tuż przed operacją nowotworu gruczołu krokowego w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. - O chorobie dowiedziałem się przypadkiem, przy okazji innej, drobnej dolegliwości - opowiada 63-latek. - Miałem podwyższony poziom PSA, nie jakoś bardzo, więc myślałem, że to nic takiego. Potem był rezonans i okazało się, że z prostatą jest problem - dodaje.

Mężczyzna leży na szpitalnym łóżku, podłączony do kroplówki. Za dwie godziny będzie operowany za pomocą robota da Vinci. - Miałem od lekarzy wybór i wybrałem nowoczesność. Po operacji robotem podobno znacznie szybciej dochodzi się do zdrowia i do tego jest to znacznie dokładniejszy zabieg. Lekarz ma dziesięciokrotne powiększenie, by dokładnie wszystko zobaczyć i usunąć - tłumaczy pacjent.

Trzy roboty da Vinci w jednym szpitalu

Roboty da Vinci są w 60 placówkach medycznych w Polsce. Centrum Onkologii w Bydgoszczy jest jednak pierwszym publicznym szpitalem w kraju, który ma aż trzy takie maszyny. Specjalnie dla nich zbudował - za 50 milionów złotych - Centrum Chirurgii Robotycznej, które uroczyście otwarto 5 listopada.

W nowoczesnych salach będzie można operować nawet 1000 osób rocznie. - Cztery zespoły, które przeszkoliliśmy, mogą zaoferować pacjentom z Bydgoszczy i regionu pomoc chirurgiczną na najwyższym poziomie - mówi z dumą dyrektor Centrum Onkologii prof. Janusz Kowalewski.

- Wiąże się to przede wszystkim ze zwiększeniem bezpieczeństwa zabiegów operacyjnych, ponieważ jest znacznie lepsza wizualizacja pola operacyjnego. Chirurg może powiększyć obraz, widzi go trójwymiarowo, może go konfigurować w siedmiu płaszczyznach. Bezpieczeństwo jest dużo większe niż przy operacjach klasycznych, z otwarciem jamy brzusznej czy klatki piersiowej - tłumaczy.

Operacje robotyczne to przyszłość onkologii. - Jest trend operacji małoinwazyjnych. Każdy z nas chciałby być zoperowany przez tzw. dziurki i małe cięcie - uważa Maciej Dancewicz, koordynator Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej i Nowotworów w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. - Robot posiada cztery ramiona, ma zainstalowane narzędzia robotyczne, a chirurg-operator siedzi z dala od robota, przy konsoli. Patrząc w trójwymiarowy monitor - może tym robotem sterować - opisuje lekarz.

Apeluję do panów: Badajcie się!

Pierwszy robot da Vinci pojawił się w bydgoskim szpitalu dwa lata temu. Od tego czasu zoperowano za jego pomocą niemal 1200 pacjentów. Dyrektor liczy, że statystyki będą rosły. - Mamy zagwarantowane finansowanie w zakresie wykonywania usunięcia gruczołu krokowego, w zakresie operacji jelita grubego oraz narządów rodnych u kobiet - wymienia prof. Kowalewski. - Natomiast czynimy starania, żeby było też finansowanie w zakresie resekcji miąższu płucnego, ale na razie nie ma to zgody Narodowego Funduszu Zdrowia - ubolewa dyrektor.

Pan Andrzej liczy, że dwa-trzy dni po operacji wróci z żoną do domu, a potem będzie już tylko przyjeżdżał na wizyty kontrolne. - Trzeba to wyciąć i mieć z głowy. I do wszystkich panów apeluję, także tych młodych: badajcie się! - zachęca pan Andrzej. - Teraz są listopadowe akcje profilaktyczne dla mężczyzn, więc badajcie się, bo potem może być za późno… - dodaje.