,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Co dwie minuty ktoś złamał przepisy drogowe. "Pani powie, czego one ich uczą?"

2 min. czytania
13.11.2024 16:59
Bydgoscy policjanci - wykorzystując kamery z miejskiego Centrum Zarządzania Ruchem - wyłapywali mieszkańców łamiących przepisy na przejściach dla pieszych. Tylko w dwie godziny - na ulicy Wojska Polskiego - wykroczenia popełniło aż 60 osób. Jak się tłumaczą za wejście na czerwonym?
|
|
fot. KMP w Bydgoszczy

Bydgoscy policjanci co jakiś czas prowadzą działania "Bezpieczny pieszy". Tym razem skorzystali z gościnności Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, by za pomocą miejskich kamer wyłapywać osoby łamiące przepisy. W siedzibie Centrum Zarządzania Ruchem przy ulicy Toruńskiej 180a - przez dwie godziny - obserwowali obraz z kamer na ulicy Wojska Polskiego.

W zaparkowanym w pobliżu przejść dla pieszych radiowozie ich koledzy czekali na informację, kto przechodzi lub przejeżdża na czerwonym świetle, by wręczyć mandaty lub pouczenia.

Link do artykułu

60 osób popełniło wykroczenia

W ciągu zaledwie dwóch godzin - od 8 do 10 - policjanci ujawnili 60 nieprawidłowych zachowań na drodze. - To 24 wykroczenia popełnione przez kierujących pojazdami wobec pieszych, a także 36 wykroczeń popełnionych przez samych pieszych - wylicza kom. Lidia Kowalska z Zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

- Do najczęściej występujących wykroczeń należą: przekraczanie prędkości w rejonie przejścia dla pieszych, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych lub w innych okolicznościach czy też przechodzenie przez jezdnię w miejscu niedozwolonym oraz wtedy, gdy sygnalizator nadaje sygnał czerwony - dodaje.

"Człowiek się spieszy do pracy"

By przekonać się, jak bydgoszczanie szanują przepisy ruchu drogowego, wystarczy przez kilka minut przystanąć przy przejściu dla pieszych, które powstało w miejscu dawnej kładki na Wyżynach. I żeby była jasność - swoje na sumieniu mają zarówno piesi, jak i kierowcy, którzy przejeżdżają światła na "późnym żółtym".

Wśród najczęściej słyszanych wymówek jest... uciekający tramwaj. - Jest czerwone światło, a jedzie tramwaj. Człowiek się spieszy do pracy, patrzy, czy nic nie jedzie i przebiega. Zdarza się - przyznaje w rozmowie z tokfm.pl blondynka w średnim wieku. - Wiadomo, że to nie jest bezpieczne, ale to ten jeden raz - dodaje.

Stojący obok starszy mężczyzna przyznaje, że wielokrotnie widuje też matki z małymi dziećmi. - Ciągną te dzieciaki za rękę na czerwonym albo przechodzą w niedozwolonym miejscu. No pani powie, czego one ich uczą? - rozkłada ręce.

- A pan też przechodzi tu na czerwonym? - dopytuję.

- Ja? Nie… - odpowiada z z szelmowskim uśmiechem.

Apel policji

Funkcjonariusze apelują do pieszych o rozsądek, zwłaszcza gdy coraz szybciej robi się ciemno, a widoczność - nawet w mieście - jest ograniczona. - Niech pośpiech nie będzie tym, co determinuje nasze poczynania na drodze. W pierwszej kolejności zadbajmy o swoje bezpieczeństwo sami, stosując się do zasad ruchu drogowego - przypomina kom. Kowalska.

Za przechodzenie na czerwonym świetle można otrzymać pouczenie lub mandat w wysokości 200 złotych.