,
Obserwuj
Lubelskie

500 porodów rocznie nie wystarczy. Porodówka znika z mapy Lublina

4 min. czytania
20.01.2026 15:07

Chodzi o oddział w szpitalu przy ul. Lubartowskiej w centrum Lublina, gdzie w 2025 roku przyszło na świat 559 dzieci. Od maja ma zniknąć, jednak dyrektor szpitala Piotr Matej nie nazywa tego "likwidacją", a połączeniem.

fot. Marek BAZAK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego szpital zdecydował się na połączenie porodówek?
  • Ile rocznie rodzi się w nich dzieci?
  • Co stanie się z personelem likwidowanego oddziału? 

Do tej pory w ramach Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego, który podlega pod marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS) działały dwie porodówki - jedna to ta przy Lubartowskiej, a druga - przy Alei Kraśnickiej, w głównej siedzibie szpitala. Tam w ubiegłym roku odebrano prawie 1200 porodów. - Suma porodów w obu lokalizacjach jest niższa niż w 2022 roku w samej tylko lokalizacji przy Kraśnickiej. Czyli świadczy to o tym, że ta liczba porodów w jednym miejscu jak najbardziej może być przyjęta - mówi dyrektor Matej.

Nie kryje, że jednym z powodów planowanych zmian są pieniądze. Szpital na dziś ma ponad 700 milionów złotych długu. - Nie można powiedzieć, że efekt ekonomiczny nie ma znaczenia. Utrzymywanie dwóch takich samych jednoimiennych oddziałów, z pełnym zabezpieczeniem, na tym samym poziomie, w ramach struktury jednego szpitala, to ogromne koszty. Oczywiście, ponad 500 porodów rocznie przy Lubartowskiej to nie jest mało, ale to wychodzi 1,4 porodu dziennie przy pełnym zabezpieczeniu personelu. Musimy to przeorganizować, dlatego teraz zapraszamy panie na nasz oddział przy Alei Kraśnickiej. Poza tym, jest to zgodne z uregulowaniami które pojawiły się w ubiegłym roku, o konsolidacji szpitali czy konsolidacji oddziałów. My właśnie to robimy, zgodnie z trendami demograficznymi - mówi Matej. 

Nie można wykluczyć zwolnień

Dr Maria Bożena Wawrzycka, lekarka kierująca Oddziałem Położniczym z Oddziałem Patologii Ciąży podkreśla, że nie ma o czym rozmawiać, bo wszystko jest już przesądzone. - Dziwne są te posunięcia, pojawiają się głosy, że w tle chodzi o budynek, w którym mieści się nasza porodówka, że ktoś chce go przejąć i stąd te pomysły. Bo przecież ponad 500 porodów to nie jest mało, pół tysiąca kobiet wybrało nasz oddział, by właśnie tu urodzić swoje dziecko, a teraz już nie będą mieć takiej szansy. Nie wiem, co dalej, czy będziemy pracować na Kraśnickiej, czy nas zwolnią - zastanawia się jedna z osób. 

Dyrektor Piotr Matej odpiera zarzuty, że budynek, w którym jest porodówka, miałby zostać przez kogoś przejęty. - To nieprawda. Zależy nam na wykorzystaniu go na tzw. chirurgię jednego dnia. Taki mamy plan. Chodzi o chirurgię ogólną, ortopedię, urologię, neurochirurgię czy ewentualnie laryngologię. Planowana liczba pacjentów to 2-2,5 tysiąca. Wykorzystamy sale operacyjne na Lubartowskiej do innych zabiegów - mówi w rozmowie z TOK FM. 

Nasz rozmówca przyznaje jednak, że nie może wykluczyć zwolnień, zarówno wśród lekarzy jak i pielęgniarek, a jest ich dziś ok. 60. W tej chwili trwa analizowanie ile osób przejdzie na emeryturę, ile ma umowy na czas określony i nie dostanie ich przedłużenia, a ile - przejdzie do szpitala w lokalizacji przy Alei Kraśnickiej. - Nie chciałbym dzisiaj mówić o żadnych liczbach. Kierownicy poszczególnych jednostek przy Alei Kraśnickiej otrzymali zadanie policzenia, ile osób będą w stanie przejąć. W grę wchodzi też praca w szpitalu, ale w zawodzie niemedycznym - tu też sprawdzamy, ile osób zechce się na to zdecydować - tłumaczy dyrektor. - Ja nie mogę inaczej postąpić, bo wtedy naraziłbym szpital jako całość na straty, na kolejne niepotrzebne koszty. Uważam, że ta zmiana jest wręcz konieczna do wykonania - dodaje Matej. 

Jako pierwszy o planach likwidacji porodówki przy ul. Lubartowskiej napisał portal jawnylublin.pl. - 1 maja 2026 roku planowane jest połączenie Oddziału Położniczego z Oddziałem Patologii Ciąży oraz Oddziału Noworodków i Wcześniaków mieszczących się przy ul. Lubartowskiej 81 z oddziałami jednoimiennymi funkcjonującymi przy al. Kraśnickiej 100, tj. z Oddziałem Ginekologii i Położnictwa z Izbą Przyjęć oraz Oddziałem Neonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka - powiedziała portalowi Małgorzata Stelmach, kierowniczka działu organizacji i rozliczeń Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. 

Do tej pory, gdy słyszeliśmy o likwidacjach porodówek, chodziło głównie o małe szpitale powiatowe. Zniknęły m.in. oddziały ginekologiczno-położnicze czy położnicze chociażby w Lesku, Leżajsku, Przeworsku, Nisku, Ustrzykach Dolnych czy Sanoku. W tle są liczby, a te są nieubłagane - w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. W pierwszym półroczu 2025 roku zarejestrowano ok. 115,5 tysięcy urodzeń, czyli o ponad 10 tysięcy mniej niż  przed rokiem. Z danych GUS wynika, że w 2024 roku ubyło 585 łóżek na oddziałach położniczych. Za rok 2025 zbiorczych danych jeszcze nie ma, ale wiadomo, że będą to kolejne niemałe liczby. 

Ministerstwo Zdrowia przewiduje, że Polki będą mogły rodzić również w szpitalach, w których nie ma oddziału położniczego. Chodzi o porody w tzw. pokojach narodzin. Rozporządzenie ma zapewnić bezpieczeństwo pacjentek - powiedział w piątek wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Jak dodał, Polki - wbrew twierdzeniom opozycji - nie będą rodzić na SOR-ach. 

Przy szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR) czy izbach przyjęć w placówkach, w których dotychczas był oddział położniczy, ma całodobowo dyżurować położna, aby w razie konieczności przyjąć poród lub zdecydować o przewiezieniu ciężarnej do innego szpitala. Taką opiekę nad pacjentką będą mogły sprawować placówki oddalone o co najmniej 25 km od szpitala, w którym działa oddział położniczy.  

źródło: TOK FM