,
Obserwuj
Lubelskie

Drastyczna obniżka środków na pomoc bezrobotnym. Zamiast 11 mln zł - tylko milion

5 min. czytania
02.02.2026 12:54

Pogarsza się sytuacja na rynku pracy na Lubelszczyźnie. Liczba bezrobotnych - rok do roku - wzrosła o 10 procent, pierwszy raz od wielu lat. Do tego brakuje środków na wsparcie dla osób, które nie maja pracy. Przed rokiem Miejski Urząd Pracy dostał na ten cel z Funduszu Pracy 11 milionów zł, w tym roku - tylko milion. 

Zwolnienia grupowe w Poczcie Polskiej uderzą również pracowników na Lubelszczyźnie
Zwolnienia grupowe w Poczcie Polskiej uderzą również pracowników na Lubelszczyźnie
fot. Artur Szczepański/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile osób na Lubelszczyźnie może stracić pracę?
  • Czy Urzędy Pracy będą im w stanie pomóc? 
  • Gdzie jest najgorsza sytuacja?

- Chciałam założyć działalność gospodarczą, bo niedawno zostałam zwolniona z pracy. Myślałam o jakimś salonie kosmetycznym, takim w którym robiłabym klientkom paznokcie czy rzęsy. Poszłam do pośredniaka, by poprosić o wsparcie. Byłam pewna, że na początku roku pieniądze będą, ale niestety - myliłam się. Nie ma i nie wiadomo, kiedy mogą być. Może w marcu coś się pojawi, a może w kwietniu? Muszę czekać. Na razie jestem na zasiłku dla bezrobotnych - opowiada pani Ewa. Urzędy pracy nie mają też środków na inne formy wsparcia, w tym na staże czy na doposażanie miejsc pracy. 

Duże zwolnienia, mniej pieniędzy 

Miejski Urząd Pracy w Lublinie w ubiegłym roku z Funduszu Pracy na staże czy zakładanie działalności przez bezrobotnych miał 11 milionów zł. W tym dostał zaledwie milion zł. - Na dziś oferujemy osobom bezrobotnym niestety niezbyt dużo, bo dostaliśmy zdecydowanie mniej funduszy. Oczywiście staramy się korzystać też z innych środków, mamy dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Społecznego - z tych funduszy unijnych będą też pieniądze na organizację podstawowych staży czy prac interwencyjnych, gdy tylko ruszą nabory. Nie zamykamy wsparcia, natomiast z samego Funduszu Pracy będziemy bardzo okrojeni. Jednocześnie staramy się reagować na to w inny sposób - chcemy niektóre kwestie wprowadzić w życie bezkosztowo, jak np. doradztwo zawodowe czy współpracę z instytucjami - mówi rzecznik tej instytucji, Łukasz Syska. 

- Już wiadomo, że rok będzie trudny - przyznaje dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie, Tomasz Pitucha. Bo nie tylko Lublin, ale całe województwo dostało o wiele mniejsze środki na wsparcie osób, które tracą pracę. - W ciągu ostatnich pięciu lat zawsze na realizację tych form pomocy mieliśmy między 230 a 260 milionów złotych. Ubiegły rok już był troszeczkę gorszy, mieliśmy 212 milionów, a w tej chwili mamy 108. Z tego większość to są środki unijne z naszego programu regionalnego, czyli FEL - to 90 milionów złotych. Przy czym akurat one są środkami trudniejszymi, ponieważ programy unijne mają zaszyte w sobie wskaźniki, w których trzeba się wykazać efektywnością działań. Jeśli się tego nie zrobi - np. nie utrzyma się miejsca pracy - można stracić dofinansowanie - tłumaczy dyrektor. 

- Pieniędzy na staże czy inne formy wsparcia w tym roku będzie niewiele. A jednocześnie mamy zapowiedzi zwolnień grupowych i zwolnienia, które już trwają, czyli na rynku pracy pojawią się osoby, które będą potrzebowały pomocy. Niedawno miałem taką sytuację - ktoś kto wie, że za chwilę obejmą go zwolnienia grupowe, dzwonił i pytał, czy będą środki na rozpoczęcie własnej działalności. Ma doświadczenie, ma wiedzę, dobrze zna rynek i chciałby kontynuować pracę w ramach własnej firmy. A my już wiemy, że teraz będzie o to dużo trudniej - tłumaczy Pitucha. 

W 2026 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przeznaczyło na walkę z bezrobociem 2,1 miliarda zł. W ubiegłym roku wojewódzkie i powiatowe urzędy pracy miały do dyspozycji 3,6 miliarda, a więc o 1,5 mld zł więcej niż obecnie. Dyrektor Tomasz Pitucha nie kryje, że to przełoży się na sytuację na rynku pracy. Na Lubelszczyźnie bezrobocie rok do roku - 2024 i 2025 - już wzrosło o 10 procent. - Moje obawy, że będzie gorzej, są uzasadnione - podkreśla Pitucha. 

Jak dodaje, na przestrzeni ostatnich lat nie było takiej sytuacji, by bezrobocie wzrosło - poza rokiem w którym rozprzestrzenił się COVID-19. - W 2020 roku pracodawcy zgłosili zamiar zwolnienia ponad 2300 osób, ale dzięki tarczom covidowym udało się tego uniknąć i pracę straciło 170 osób. Natomiast w tym roku mamy duży pik, jeśli chodzi o zwolnienia grupowe. Jest 2339 osób do zwolnienia, z czego pracę straciło już 1000. Natomiast z obserwacji, kto zgłasza wnioski wynika, że niestety te zwolnienia najprawdopodobniej w znacznej mierze się spełnią. To jest np. producent mebli Black Red White, ale wiemy też o dużych zwolnieniach choćby w Poczcie Polskiej - mówi Tomasz Pitucha. 

Stopa bezrobocia to procentowy udział bezrobotnych w liczbie ludności aktywnej zawodowo. W całej Polsce w 2025 roku wyniosła 5,7 proc., na Lubelszczyźnie - 8,1 proc. Ale są takie części województwa lubelskiego, gdzie było o wiele gorzej - chodzi o powiat włodawski - 17,8 proc. i hrubieszowski - 16,3 proc. 

Jak słyszymy, w ubiegłym roku na Lubelszczyźnie udało się dofinansować założenie działalności gospodarczej dla 1826 osób. Z prac interwencyjnych, czyli dofinansowania dla pracodawcy części wynagrodzenia i składek dla pracownika - skorzystało 2058 osób, a 730 dostało refundację kosztów wyposażenia i doposażenia stanowisk pracy. Razem daje to prawie 5 tysięcy form wsparcia. Jak będzie w tym roku? - Na pewno o wiele gorzej, mam ogromne obawy z tym związane - mówi dyrektor WUP w Lublinie. Jak dodaje, będą nabory na środki z funduszy unijnych - ruszą prawdopodobnie w marcu. Dyrektor podkreśla też, że - jak wie nieoficjalnie - trwają rozmowy na "wyższym szczeblu",  by jednak znaleźć środki na zwiększenie puli z Funduszu Pracy. 

Pod koniec 2025 roku w województwie lubelskim zarejestrowanych było 61,4 tysiąca bezrobotnych - to o ok. 6 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Spadła natomiast zasadniczo liczba ofert pracy - w 2024 roku było ich ponad 46 tysięcy, a w 2025 - tylko 31 tysięcy.

Lepsza sytuacja w dużych miastach 

W nich nie widać znacznego wzrostu bezrobocia czy drastycznego spadku liczby ofert pracy. - Zawsze te większe miasta wojewódzkie są troszkę w lepszej sytuacji i lepiej sobie radzą niż cały region. Ofert pracy mamy nieco mniej. Najwięcej z nich dotyczy branży biurowej, ale jest też i produkcja podstawa, przetwórstwo owoców. Dalej są logistyka, transport, magazynierzy - mówi rzecznik MUP, Łukasz Syska. - Natomiast jeśli chodzi o bezrobotnych, to też - w porównaniu do ubiegłego roku - jest to podobna liczba, około 8 tysięcy osób. I też in plus jest to, że połowa osób które miesięcznie się wyrejestrowują, robi to z tytułu podjęcia pracy, więc zauważamy tu dosyć dobry trend - dodaje Syska. 

źródło: TOK FM